Elon Musk: Marine Le Pen ostatnią nadzieją Francji. Miliarder poparł liderkę RN przed wyborami 2027

dzienniknarodowy.pl 20 hours ago
Zdjęcie: Elon Musk: Marine Le Pen ostatnią nadzieją Francji. Miliarder poparł liderkę RN przed wyborami 2027


Elon Musk napisał na platformie X, iż Marine Le Pen jest ostatnią nadzieją Francji. Amerykański miliarder poparł liderkę Zjednoczenia Narodowego kilka dni po tym, jak paryski sąd apelacyjny otworzył jej drogę do startu w wyborach prezydenckich w 2027 roku.

Wpis, który obiegł Francję

Właściciel platformy X nie owijał w bawełnę. Marine Le Pen określił jako „ostatnią nadzieję Francji", odwołując się do jej wysokich notowań w sondażach przed wyborami prezydenckimi. To nie pierwszy raz, gdy Musk staje po stronie liderki francuskiej prawicy. Wcześniej publicznie wspierał ją w toku sprawy o wykorzystanie funduszy Parlamentu Europejskiego.

Wyrok, który nie zamknął drogi

Le Pen została skazana za sprzeniewierzenie środków europarlamentu i pierwotnie orzeczono wobec niej pięcioletni zakaz kandydowania. 7 lipca 2026 roku paryski sąd apelacyjny złagodził wyrok. Okres zakazu skrócono do 45 miesięcy, z czego 30 zawieszono, a karę więzienia obniżono do trzech lat, w większości w zawieszeniu. Sąd obwarował to jednak dozorem elektronicznym, na który polityk się nie zgadza. Le Pen zapowiedziała kasację do Sądu Kasacyjnego, co jej zdaniem zawiesza wykonanie kary. „Nie ma już scenariusza, w którym nie mogłabym startować w 2027 roku", oświadczyła.

Czwarty start i spór o algorytmy

Dla Le Pen będzie to czwarta próba zdobycia prezydentury. W 2022 roku przegrała w drugiej turze z Emmanuelem Macronem, zdobywając ponad 41 procent głosów. Wpis Muska wywołał we Francji ostrą reakcję. Były komisarz Unii Europejskiej Thierry Breton ostrzegł przed „sezonem ingerencji" i wezwał do nadzoru nad algorytmami platformy X. Szef francuskiej dyplomacji Jean-Noël Barrot zbył słowa miliardera, a lewicowy deputowany Antoine Léaument zaapelował do regulatora Arcom o zbadanie możliwej manipulacji w trakcie kampanii.

Jeden wpis właściciela wielkiej platformy społecznościowej wystarczył, by francuska kampania zaczęła się od pytania o to, kto naprawdę wpływa na wyborców.

Źródło: Do Rzeczy

Read Entire Article