Krzysztof Wójcikowski z zarządu ELEKTROTIM S.A. powiedział Defence24, iż platforma Aquila integruje dane z tysięcy sensorów i działa już na ponad 400 km polskiej granicy. Stawką jest ochrona infrastruktury krytycznej i Tarczy Wschód: Polska musi widzieć zagrożenie szybciej, bez zależności od obcych systemów.
Dane muszą zamienić się w decyzję
ELEKTROTIM przedstawia Aquilę jako polską platformę klasy PSIM, czyli system łączący rozproszone urządzenia bezpieczeństwa w jeden obraz sytuacji operacyjnej. W rozmowie z Defence24 Krzysztof Wójcikowski, członek zarządu spółki, wskazał, iż problemem nie jest już sama liczba kamer, radarów, czujników i alarmów. Problemem jest to, czy służby potrafią gwałtownie oddzielić realne zagrożenie od szumu.
To dobrze opisuje dzisiejszy stan bezpieczeństwa. Polska może kupować kolejne urządzenia, ale bez wspólnego systemu dowodzenia operator widzi wycinki rzeczywistości. Granica, lotnisko, elektrownia, baza logistyczna albo zakład przemysłowy nie potrzebują tysiąca osobnych ekranów. Potrzebują jednego wiarygodnego obrazu. DN pisał już, iż liczba cyberataków na infrastrukturę krytyczną rośnie, a fizyczna ochrona obiektów i cyfrowa odporność coraz częściej są tym samym polem walki.
Ponad 400 km granicy i niskie fałszywe alarmy
Wójcikowski mówił Defence24, iż doświadczenia z wdrożeń dla Podlaskiego i Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej potwierdziły znaczenie integracji danych. Według spółki Aquila działa już na ponad 400 km pasa granicznego, automatycznie priorytetyzuje alarmy i wskazuje lokalizację zdarzenia. To są deklaracje producenta, ale dotyczą obszaru, w którym Polska nie ma prawa pozwolić sobie na administracyjną ślepotę.
Granica wschodnia nie jest zwykłą linią na mapie. To miejsce presji migracyjnej sterowanej przez reżim białoruski, ryzyka dywersji, rozpoznania prowadzonego przez przeciwnika i testowania reakcji państwa. jeżeli operator otrzymuje setki sygnałów dziennie, system musi podpowiedzieć, które zdarzenie wymaga natychmiastowej reakcji, a które jest fałszywym alarmem. Szybkość decyzji oznacza bezpieczeństwo funkcjonariusza i obywatela.
Tarcza Wschód potrzebuje elektroniki
Rządowy program Tarcza Wschód ma być realizowany w latach 2024-2028 i według Kancelarii Prezesa Rady Ministrów jego wartość wynosi około 10 mld zł. W dokumentach i komunikatach mowa jest o zaporach, mobilności wojsk, ukryciach, magazynach i zabezpieczeniu ludności. To potrzebne. Beton, stal i ziemia zatrzymują ruch przeciwnika. Elektronika daje czas.
Dlatego rozmowa o Aquili jest ważniejsza niż katalog funkcji jednego producenta. Polska Tarcza Wschód nie może być tylko pasem przeszkód. Musi być systemem rozpoznania, reakcji i koordynacji. W ostatnich tygodniach opisywaliśmy, iż armia musi widzieć dalej niż wróg, bo wojna dronów zmienia sposób działania każdej formacji. Tak samo jest z infrastrukturą krytyczną. Ten, kto pierwszy wykrywa ruch, drona, próbę zakłócenia albo naruszenie perymetru, kupuje sobie najcenniejszą rzecz: czas na reakcję.
Polski kod to element suwerenności
Na stronie Aquili ELEKTROTIM opisuje system jako autorskie, polskie rozwiązanie konsolidujące m.in. ochronę perymetryczną, system antydronowy i zabezpieczenie infrastruktury krytycznej. Spółka podkreśla jeden interfejs, obsługę zdarzeń w czasie rzeczywistym, automatyzację reakcji, skalowalność, redundancję i możliwość pracy w infrastrukturze użytkownika. Z punktu widzenia państwa najważniejszy jest jednak inny element: kontrola nad środowiskiem i rozwojem systemu.
Suwerenność technologiczna nie jest hasłem z konferencji. jeżeli strategiczne obiekty państwa opierają się na systemie, którego kod, serwis, rozwój i dane są poza polską kontrolą, powstaje zależność. Czasem kosztowna, czasem niebezpieczna. Zachodni dostawcy mogą mieć świetne produkty, ale Polska powinna rozwijać własny rdzeń tam, gdzie chodzi o granicę, energetykę, wojsko i administrację. Właśnie tu narodowy interes gospodarczy spotyka się z bezpieczeństwem.
Wspólny obraz dla służb, ale z kontrolą dostępu
ELEKTROTIM wskazuje, iż Aquila pozwala tworzyć rozproszoną architekturę nadzorowaną z centrum operacyjnego oraz zarządzać uprawnieniami różnych służb. To ważne, bo wspólny obraz sytuacji nie może oznaczać chaosu dostępu do danych. Straż Graniczna, wojsko, policja, operatorzy obiektów i administracja muszą współpracować, ale zgodnie z procedurami i tajemnicą służbową.
Tu jest najtrudniejszy test dla państwa. Technologia nie zastąpi doktryny, szkolenia i odpowiedzialności dowódczej. Najlepszy system nie pomoże, jeżeli służby nie mają jasnych procedur, a alarm kończy się przekładaniem odpowiedzialności między instytucjami. Jednocześnie procedura bez narzędzi jest wolna i podatna na błąd. Polska potrzebuje obu rzeczy naraz: sprzętu i porządku.
Bezpieczeństwo jako przemysł narodowy
MSPO 2026 ma być dla ELEKTROTIM okazją do prezentacji Aquili jako rozwiązania dla służb, lotnisk, baz logistycznych, energetyki, przemysłu i administracji. To adekwatny kierunek, bo polski przemysł obronny i bezpieczeństwa nie może ograniczać się do podwykonawstwa dla większych graczy. Musi dostarczać produkty, które państwo może rozwijać, serwisować i integrować według własnych wymagań.
Oczywiście deklaracje producenta trzeba weryfikować w praktyce: testami, zamówieniami, audytami cyberbezpieczeństwa i oceną użytkowników. Ale kierunek jest jasny. Polska nie będzie bezpieczna, jeżeli będzie tylko kupcem cudzych technologii. Potrzebuje własnych platform, własnych inżynierów i własnych danych. W świecie presji hybrydowej suwerenność zaczyna się od tego, czy państwo widzi zagrożenie na czas i czy potrafi odpowiedzieć bez pytania zewnętrznego dostawcy o zgodę.
Źródło: Defence24, ELEKTROTIM, gov.pl.
Źródło: Defence24



![Autorka erotycznych zdjęć została „Ambasadorką Pamięci Powstania Warszawskiego”. Projekt pod patronatem Ministerstwa Kultury [+FOTO]](https://kresy.pl/wp-content/uploads/2019/04/brothel.jpg)








