Działo się w Zamościu

myslpolska.info 6 hours ago

W 1589 r. Sejm walny, tj. Izba Poselska, Senat i król w celu ugruntowania potęgi rodu Zamoyskich i zabezpieczenia majątku przed podziałem zgodnie uchwalił konstytucję Ordynacji o dobrach nieruchomych i ruchomych, gdziekolwiek leżących jaśnie wielmożnego kanclerza i hetmana wielkiego koronnego Jana Zamoyskiego – dla jego zasług dla Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Każdy kolejny ordynat nie był więc jej pełnoprawnym właścicielem, ale raczej zarządcą – co oznaczało, iż nie mógł swobodnie dysponować majątkiem.

Niedawno ukazała się interesująca książka Pani Justyny Bartkowskiej o kanclerzu Tomaszu Zamoyskim – trochę zapomnianym synu założyciela ordynacji i jego potomkach. Książka jest napisana eleganckim literackim językiem. Pasją Autorki są dzieje siedemnastowiecznego Zamościa, a badanie źródeł znakomicie ułatwia jej wykształcenie klasyczne. Publikacja jest wynikiem analizy bogatego materiału archiwalnego (głównie zbiory cyfrowe). Wyraźnie preferuje postaci kobiet, tj. Katarzynę – małżonkę Tomasza – oraz ich córki: Gryzeldę Konstancję Wiśniowiecką i Joannę Gabrielę Koniecpolską, a w szczególności Gryzeldę (poświęca jej aż trzy rozdziały). Przedstawia również dowody niesprawiedliwej oceny syna Tomasza – Jana, zwanego Sobiepanem, powielanej w licznych opracowaniach historyków. Ostatnią postacią wśród potomków Jana Zamoyskiego jest Stanisław Koniecpolski (ok. 1644 – 1682) – syn Joanny.

Tomasz (1594-1638) uczeń m.in. Szymona Szymonowica, później – z woli ojca – przebył długą i uciążliwą drogę edukacyjną za granicą. Złamał – jak twierdzi Autorka – obowiązek złożenia przysięgi w kolegiacie zamojskiej, wymaganej w statucie przed objęciem ordynacji, ale prawdopodobnie wpływ na to miał fakt, iż w momencie śmierci ojca był małoletni (podobnie jak później jego syn Jan ), a objął ją w zarząd w wieku 26 lat, gdy statut ordynacji za osobę dojrzałą uznawał 30 – latka. Nie oznacza to jednak – jak suponuje Pani Bartkowska – iż traktował ją jako dobro dziedziczone na ogólnych zasadach, bo tego po prostu zrobić nie mógł wobec treści powszechnie obowiązującego prawa, jakim była konstytucja sejmowa z 1589 r. Był dobrym gospodarzem. W testamencie powierzył opiekę nad dziećmi i nad całym majątkiem (dożywocie) wyłącznie małżonce Katarzynie, z którą stworzył szczęśliwy związek małżeński. Katarzyna (ok. 1598 – 1642) Tomaszowa Zamoyska (córka księcia Aleksandra Ostrogskiego i Anny z pomorskiego rodu Kostków, a siostra Anny Chodkiewiczowej, żony hetmana polnego litewskiego Jana Karola Chodkiewicza), okazała się sprawnym zarządcą ordynacji Córki nakazał kształcić jak chłopców (pomny dość lekceważącego traktowania przez ojca jego niewykształconej matki Barbary z Tarnowskich) – dodatkowo zalecał synowi naukę języków obcych, edukację wojskową, dwuletnią podróż po Europie, a służbę Rzeczypospolitej i królowi podjąć po uporządkowaniu spraw prywatnych.

Przestrzegał przed herezją i łamaniem czystości obyczajów. Dzieci uczyły się modlitw, pisania i czytania, łaciny, greki, retoryki, historii i filozofii u profesorów Akademii Zamojskiej, a także uczestniczyły z rodziną na dysputach akademickich. Co do najstarszej córki Gryzeldy Konstancji (1623-1672) Autorka przypomina, iż to imię, które występuje już w Dekameronie Boccacia, nie nosiła wcześniej tylko Gryzelda Batorówna (trzecia żona hetmana Jana Zamoyskiego), ale i zmarła w wieku dziecięcym jego córka z następnego małżeństwa z Barbarą z Tarnowskich, a w XIX w. – Gryzelda Celestyna z Zamoyskich Działyńska. Joanna Gabriela (1624-1653) wzrastała w cieniu Gryzeldy Konstancji i młodszego brata Jana, choć wydaje się wrażliwsza i sympatyczniejsza od o rok starszej siostry.

Na Jana Sobiepana (1627-1655) III ordynata przywykło się patrzeć przez pryzmat listów jego wiarołomnej małżonki Marii Kazimiery de la Grange d’Arquien oraz poprzez pamflety zazdrośników typu Bogusława Radziwiłła czy Opalińskich. Był również dobrym gospodarzem majątku, świetnie orientującym się w sprawach ekonomicznych i finansowych, zatroskanym o stan Akademii, jak i o problemy poddanych, o wojsko i twierdzę. Autorka podkreśla jego zasługi w czasie potopu szwedzkiego, jego wierność królowi Janowi Kazimierzowi w odróżnieniu od np. Jana Sobieskiego (którego postać ocenia negatywnie). Sobiepana omyłkowo widzi jako uczestnika konfederacji tyszowieckiej, gdyż w momencie jej zawiązania w dniu 29 grudnia 1665 r. – już po prostu nie żył, podobnie jak nie mógł oprzeć się wojskom Jerzego Rakoczego (1657). Sobiepan opłacał wojsko kwarciane mimo spustoszonych dóbr. Opiekował się artystami (muzycy, nadworny malarz) i literatami (dedykowali mu, m.in. Jan Andrzej Morsztyn, a nie Hieronim, ok. 50 utworów literackich), tu w Zamościu odbyła się na dworze ordynata polska prapremiera „Cyda” Pierre’a Corneille’a z profesorami i studentami Akademii Zamojskiej jako aktorami.

Za jego czasów drukarnia akademicka wydała ok. 150 tytułów, trwała budowa potężnego kościoła franciszkanów (niedawno ukończono jego renowację), w pałacu (zwanego wtedy zamkiem) od czasów założyciela miasta zgromadzono dwie biblioteki – ok. 4 tys. tytułów. III ordynat był dobroczyńcą kościołów, szpitali i przytułków. Utrzymywał również siostrę Gryzeldę i jej syna Michała (1640-1673), późniejszego króla. Autorka rozwiewa mit o chorobie wenerycznej Sobiepana – i to na podstawie listów Marii Kazimiery Zamoyskiej do Jana Sobieskiego, z którym zdradzała męża. Zamoyski nie miał francy – napisała (s. 162). Nie wspominała też (jak i rektor A.Z. Bazyli Rudomcz w swoich dziennikach) o jego rzekomych zdradach. Sekcja zwłok zarządzona przez księżnę Gryzeldę po śmierci brata wykazała zniszczenie wątroby, śledziony i uszkodzone serce wskutek nadmiernego spożywania alkoholu. Marysieńka natomiast w czasie wyjazdów do Warszawy lub do Paryża wydawała tysiące złotych, robiąc m.in. Sobieskiemu bardzo drogie prezenty. Bardzo drogie było też jej utrzymanie, a samych kosztowności przywłaszczyła sobie podobno na 7 milionów złotych.

Autorka broni Jeremiego Wiśniowieckiego (1612-1651) – małżonka Gryzeldy – przed czarną legendą „okrutnika”. Przedstawia dowody jego pozytywnego stosunku do poddanych, przemyślaną kolonizację dóbr zadnieprzańskich, które starannie zagospodarował i chronił zwolnionych na wiele lat osadników z pańszczyzny, zapewniał im gwarancje swobód religijnych (sam był konwertytą z prawosławia na katolicyzm), umacniał szlaki handlowe do Gdańska i do Moskwy. Umożliwiał poddanym karierę w wojsku (s.175). W swoim testamencie sporządzonym na terenie ordynacji (Krzeszów), gdzie od 1649 r. Wiśniowieccy schronili się po powstaniu Chmielnickiego i utracie majątku, m.in. napominał swego syna Michała, późniejszego króla, „by zachował łagodność”. Po bitwie pod Beresteczkiem w 1651 r. opiekował się nim Sobiepan.

Dla Gryzeldy – jak podkreśla – piękny sen, w którym żyła, runął w 1648 r. Najpotężniejsza z ukrainnych, czyli zadnieprzańskich magnatek, znalazła się na skraju ubóstwa. Po śmierci męża nie było szans na odzyskanie majątku. Ziemie za Dnieprem przepadły na rzecz kozaków, potem Moskwy, a te na Wołyniu zostały spustoszone. Powróciła więc do Zamościa, gdzie otrzymała pomoc brata w spłacaniu długów. Nadzorowała edukację syna i pomagała Sobiepanowi w zarządzaniu ordynacją. W testamencie zapisał jej 15.000 zł (rzekomo pożyczonych) i nakazał Michałowi Korybutowi i Stanisławowi Koniecpolskiemu przedłużenie arendy na dobrach, które dzierżawiła. Księżna, jak podkreśla Autorka, była osobą posłuszną ojcu i mężowi, ale trzeba dodać, iż już niekoniecznie woli swojego wielkiego dziada – założyciela ordynacji – bowiem jej działania były contra legem zapisom konstytucji sejmowej z 1589 r. zatwierdzającej statuty ordynacji. Po bezpotomnej śmierci Sobiepana bezprawnie usiłowała przejąć ordynację i poinformowała wszem wobec, iż tylko ona, jej syn i Stanisław Koniecpolski są jedynymi sukcesorami dóbr ordynackich (s184)!

Dlatego za nieporozumienie należy uznać twierdzenie, iż Gryzelda „czuła się upoważniona do objęcia dóbr po bracie” (s. 39). W książce brakuje rzetelnego odniesienia się do statutu ordynacji. Wiśniowiecka, jej syn Michał Korybut (1640-1673) i siostrzeniec Stanisław Koniecpolski namówiony przez nią, nie bacząc na obowiązujące, choćby łamane przepisy, zawładnęli Ordynacją Zamojską, czego zafascynowana Gryzeldą Autorka zdaje się nie zauważać. Wspomniana wyżej konstytucja (dzisiaj powiedzielibyśmy: ustawa) jednoznacznie wyłącza kobiety od dziedziczenia, a wobec wygaśnięcia prostej linii ordynackiej, określa po kolei dziedzica linii młodszej rodu Zamoyskich herbu „Jelita” i nie jest to jedynie „zalecenie”, ale obowiązująca norma prawna! Przez jedenaście lat trwało żenujące „bezkrólewie”, jak słusznie określił ten stan Jan Zamoyski w wywiadzie z Robertem Jarockim. „Wiśniowiecka chciała zniesienia Ordynacji Zamojskiej i przejęcia jej po połowie z Koniecpolskim jako majątek alodialny, dziedziczony na ogólnych zasadach” („Ostatni ordynat. Z Janem Zamoyskim spotkania i rozmowy” s.63, Wydanie II) a także np. listy Gryzeldy Wiśniowieckiej do chorążego czernihowskiego Gabriela Hulewicza oraz do podsędka bracławskiego ziemskiego, gdzie skarży się na swoją rzekomą krzywdę („Ludzie i zdarzenia w barokowym Zamościu”, wybór i opracowanie Haliny Wiśniewskiej, s.119 i nast. Wydawnictwo UMCS 1996). Szturmując sejmiki i korespondując z wpływowymi i szanowanymi dostojnikami zanosiła prośby o pomoc w zniesieniu ordynacji wobec zakusów uprawnionych przecież Zdzisława i jego syna Marcina Zamoyskich.

W dodatku w sytuacji, gdy tylko w posagu otrzymała z ordynacji astronomiczną sumę 700 tysięcy złotych (Joanna otrzymała 500 tys. złotych). Dochody dobrze prosperującego wtedy majątku wynosiły ok. 190 tys. zł rocznie. Oto przykład nie tyle wielkości wykształconej wyrachowanej kobiety (prefeministki?), co (zapewne wg Pawła Jasienicy) raczej polskiej anarchii – przez nią rozpętanej. Autorka przyznaje, iż w swoim testamencie jej syn król Michał Korybut Wiśniowiecki uznał prawo młodszej linii Zamoyskich do ordynacji, choć motywem była podobno bezdzietność jego i jego ciotecznego brata Stanisława Koniecpolskiego. Oficjalnie – na rzecz Marcina Zamoyskiego IV ordynata – sprawę zakończył Sejm za czasów Jana Sobieskiego.

Halina Ostowicz

Justyna Bartkowska, „Działo się na zamku zamojskim. Tomasz Zamoyski i jego potomkowie”, Wydawca Justyna Bartkowska, ss. 311.

Myśl Polska, nr 19-20 (10-17.05.2026)

Read Entire Article