
Niedawno pisaliśmy o twardym kursie UE wobec Huawei i ZTE. Teraz ta „cyfrowa żelazna kurtyna” opada na urządzenia osobiste i samochody.
Podczas gdy duński wywiad wojskowy nakazuje urzędnikom wyłączenie Bluetooth, polskie MON – powołując się na ustawę o obronie Ojczyzny – skutecznie blokuje wjazd nowoczesnych aut na teren jednostek. Powód? Samochód to dziś „smartfon na kołach”, który widzi i słyszy zbyt wiele.
Dania: słuchawki mogą być wtyczką
Zacznijmy od północy. Według doniesień serwisu Radar.dk, Duńska Służba Wywiadu Wojskowego (FE) wydała kategoryczne ostrzeżenie dla administracji państwowej i policji: koniec z używaniem Bluetooth w miejscach wrażliwych.
Służby obawiają się, iż popularne słuchawki czy smartwatche mogą stać się wektorem ataku. I nie jest to dmuchanie na zimne. Jak tłumaczy Kamil Sadkowski, analityk cyberzagrożeń z ESET:
„Ataki wykorzystujące Bluetooth można przeprowadzić bez udziału użytkownika, bez uwierzytelniania (…). Luki te pozwalają na przechwycenie komunikacji i dostęp do danych wrażliwych, choćby gdy urządzenie nie jest w trybie »wykrywania«”.
Dla dyplomatów oznacza to powrót do kabla, zwłaszcza w obliczu napięć wokół strategicznej Grenlandii.
Polska: „Masz Teslę, to nie wjedziesz”
Jeszcze ciekawiej robi się na naszym podwórku. Serwis Cyberdefence24.pl opisał przypadki odmowy wjazdu na teren jednostek wojskowych dla samochodów marki Tesla oraz aut produkcji chińskiej. Zakazy dotykają zarówno cywilów, jak i żołnierzy, którzy kupili takie auta prywatnie.
Jeden z informatorów portalu, który próbował wjechać do 1. Warszawskiej Brygady Pancernej, usłyszał wprost: „Masz Teslę to nie wjedziesz. Za to wjedziesz BMW czy innym Volkswagenem”.
Skąd ta selekcja? Chodzi o kamery i czujniki. Tesla w trybie Sentry Mode czy chińskie auta naszpikowane elektroniką nieustannie mapują otoczenie i mogą przesyłać obraz do chmury producenta. Dla kontrwywiadu (SKW) wpuszczenie takiego pojazdu do bazy to ryzyko wycieku danych o infrastrukturze czy rozlokowaniu sprzętu.
Jest paragraf: Artykuł 616a
Co istotne MON nie działa tu w próżni prawnej. Resort powołuje się na Ustawę o obronie Ojczyzny, a konkretnie na art. 616a ust. 1. Przepis ten zakazuje „fotografowania, filmowania, utrwalania w inny sposób lub przesyłania danych obrazu” dotyczących obiektów wojskowych.
Interpretacja jest prosta: skoro Tesla czy nowoczesny „chińczyk” ma wbudowane rejestratory, których nie da się łatwo wyłączyć lub zakleić, to podpada pod ten zakaz. Decyzja należy do dowódcy jednostki, ale wytyczne Służby Kontrwywiadu Wojskowego są jasne.
Prawo, które zmusza do szpiegowania
W przypadku aut chińskich (BYD, MG, NIO, Xpeng, Geely, Chery, Omoda, Jaecoo itp.) dochodzi aspekt geopolityczny. Paulina Uznańska z Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW) zwraca uwagę na chińskie prawo (art. 7 ustawy o wywiadzie narodowym). Zobowiązuje ono każdą chińską firmę do przekazywania rządowi w Pekinie wszelkich danych, jeżeli zajdzie taka potrzeba.
Nieoficjalnie mówi się, iż Szef Sztabu Generalnego, gen. Wiesław Kukuła, może niedługo wydać rozkaz rozszerzający ten zakaz – chińskie auta nie wjadą nie tylko do jednostek, ale choćby na przyległe do nich parkingi służbowe.
Koniec ery BYOD w mundurze
Zarówno duński ban na Bluetooth, jak i polskie blokady dla „smartfonów na kołach”, pokazują koniec pewnej epoki. Wygoda przegrywa z bezpieczeństwem. W świecie hybrydowych zagrożeń granica między cywilnym gadżetem a narzędziem szpiegowskim przestała istnieć. jeżeli nie kontrolujemy, dokąd trafiają dane z naszego auta czy słuchawek – nie wjedziemy nimi za bramę koszar.
Koniec dobrowolności. UE wymusi usunięcie Huawei i ZTE z kluczowej infrastruktury
Jeśli artykuł Duńczycy wyrzucają Bluetooth, a polskie wojsko stawia szlaban przed Teslą i „chińczykami”. MON wskazuje paragraf nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.













