Dramat w Mineapolis. Trump broni agenta ICE, a burmistrz odpiera zarzuty

natemat.pl 22 hours ago
To była kolejna tragiczna w skutkach akcja biura imigracyjnego. Departament Bezpieczeństwa mówi o terroryzmie, burmistrz Minneapolis o bzdurze. Strzelanina podczas akcji ICE dzieli USA.


W Minneapolis funkcjonariusz federalnej służby imigracyjnej ICE śmiertelnie postrzelił 37-letnią kobietę podczas szeroko zakrojonej akcji. Departament Bezpieczeństwa Krajowego przekonuje, iż agent działał w obronie własnej, gdy kierująca próbowała potrącić funkcjonariuszy autem. Burmistrz miasta i władze stanu nazywają tę wersję kłamstwem, a na ulicach wybuchły protesty przeciwko obecności ICE i polityce imigracyjnej administracji Donalda Trumpa.



Śmiertelny strzał podczas akcji deportacyjnej


Do tragedii doszło w środę w Minneapolis, gdzie agenci ICE prowadzili dużą operację wymierzoną w osoby uznane za nielegalnych imigrantów. Na jednym z zaśnieżonych skrzyżowań pojawił się samochód terenowy, który jak wynika z nagrań wideo zatrzymał się w poprzek drogi, blokując przejazd nieoznakowanych pojazdów służb.

Gdy do auta podeszło kilku funkcjonariuszy, kierowca próbował odjechać. W tym momencie jeden z agentów ICE oddał serię strzałów z broni krótkiej. Pojazd po chwili uderzył w inny samochód. Na miejscu ruszyły próby reanimacji, jednak postrzelona kobieta zmarła.

Szef miejscowej policji potwierdził, iż ofiarą jest 37-letnia biała kobieta wobec której nie prowadzono żadnego postępowania imigracyjnego. Rada miasta zidentyfikowała ją jako Renee Nicole Good.

Twierdzą, iż chciała wykorzystać auto jako broń


Departament Bezpieczeństwa Krajowego, który nadzoruje ICE, od samego początku broni funkcjonariusza. W oświadczeniach podkreślono, iż agent otworzył ogień, "obawiając się o własne życie oraz bezpieczeństwo innych" po tym, jak kobieta miała użyć samochodu jako broni i próbować przejechać funkcjonariuszy.

Resort określił zdarzenie jako "akt terroryzmu wewnętrznego", argumentując, iż próba rozjechania agentów była świadomym zamachem na ich życie. Według komunikatów federalnych jedna z osób z ICE została potrącona, ale funkcjonariusze mają wrócić do zdrowia. Strzały – jak twierdzą władze w Waszyngtonie – padły wyłącznie w samoobronie.

Śledztwo w sprawie przejęły FBI oraz stanowe służby dochodzeniowe Minnesoty. Mają wyjaśnić, czy użycie broni było zgodne z procedurami i jak dokładnie przebiegał cały incydent, zarejestrowany przez kamery i telefon świadków.

To nie była samoobrona


Narracja federalnego rządu natychmiast spotkała się z ostrą reakcją lokalnych władz. Burmistrz Minneapolis Jacob Frey, który obejrzał nagrania z miejsca zdarzenia, publicznie odrzucił wersję o obronie koniecznej. W jego ocenie twierdzenia, iż agent strzelał, by ratować życie swoje i kolegów, są po prostu nieprawdziwe.

Frey oskarżył ICE o sianie chaosu w mieście i wezwał służby imigracyjne do opuszczenia Minneapolis. Jednocześnie zaapelował do mieszkańców o zachowanie spokoju, podkreślając, iż sprawę musi wyjaśnić niezależne śledztwo. Gubernator Minnesoty Tim Walz również skrytykował działania administracji federalnej, przypominając, iż władze stanu od tygodni ostrzegały przed konsekwencjami agresywnych nalotów imigracyjnych.

Na ulicach pojawiły się tłumy protestujących skandujących hasła przeciwko ICE i polityce migracyjnej Białego Domu. Doszło do starć z siłami bezpieczeństwa, a atmosfera w mieście, które wciąż pamięta protesty po śmierci George’a Floyda, ponownie stała się napięta.

Trump broni agenta i atakuje "radykalną lewicę"


Prezydent Donald Trump stanął jednoznacznie po stronie funkcjonariusza. W emocjonalnym wpisie stwierdził, iż kobieta prowadząca samochód "zachowywała się bardzo nieporządnie", utrudniała przejazd i "gwałtownie, celowo oraz brutalnie" potrąciła agenta ICE, który miał ją postrzelić w obronie własnej.

Trump obarczył odpowiedzialnością za tragedię "radykalną lewicę", zarzucając jej codzienne podsycanie wrogości wobec służb i ataki na funkcjonariuszy. Wezwał Amerykanów do większego wsparcia organów ścigania i podkreślił, iż bezpieczeństwo agentów ICE jest dla niego priorytetem.

Słowa prezydenta tylko pogłębiły podział między Waszyngtonem a władzami Minnesoty. Ci ostatni odpowiadają, iż to właśnie agresywna retoryka i sposób prowadzenia operacji deportacyjnych doprowadziły do sytuacji, w której protest w obronie imigrantów zakończył się śmiercią osoby, wobec której nie toczyło się żadne postępowanie.

Read Entire Article