
Chociaż Tuskowi nie udało się domknąć systemu, ze względu na „watomat” Prezydenta Karola Nawrockiego – junta 13 grudnia robi wszystko („robimy nie gadamy!”), by kryptodyktaturę zamienić na taką samą dyktaturę, jak w czasach Józefa Cyrankiewicza.
Młodszym czytelnikom przypominam, iż Józef Cyrankiewicz był w latach 1947–1952 i 1954–1970 premierem PRL-u, czyli najdłużej panującym premierem w historii Polski. Dla Donalda Tuska, który pozazdrościł Cyrankiewiczowi jego kariery, wskazówką stały się słowa Cyrankiewicza wypowiedziane 29 czerwca 1956 na antenie Polskiego Radia w Poznaniu: „Każdy prowokator czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę przeciw władzy ludowej, niech będzie pewny, iż mu tę rękę władza ludowa odrąbie w interesie klasy robotniczej, w interesie chłopstwa pracującego i inteligencji, w interesie walki o podwyższenie stopy życiowej ludności, w interesie dalszej demokratyzacji naszego życia, w interesie naszej ojczyzny”.
Każdy postępowy obywatel naszej ojczyzny dobrze wie, iż podobnie do Józefa Cyrankiewicza - dzisiaj nikt bardziej niż właśnie Donald Tusk nie dba o interes klasy robotniczej, interes chłopstwa pracującego i inteligencji i nie walczy o podwyższenie stopy życiowej ludności w interesie dalszej demokratyzacji naszego życia – czyli w interesie naszej ojczyzny!
Nie po to przecież Donald Tusk i jego junta przejęli telewizję publiczną, żeby ją od razu zlikwidować! Nie po to Donald Tusk także przejął jednym dekretem Prokuraturę, żeby teraz w sądach miały zapadać wyroki, orzeczone przez sędziów nie budzących zaufania Prokuratora Generalnego i przejętej przez juntę Prokuratury Krajowej! To było nie do pomyślenia za czasów premiera Józefa Cyrankiewicza, który miał pełne zaufanie do sędziów, skazujących prowokatorów i szaleńców, którzy odważyli się podnieść rękę na władzę ludową…
Nie inaczej jest za władzy Donalda Tuska, choć nie udało się jej przewieźć Zbigniewa Ziobry w bagażniku, by odpowiadał przed zaufanym sądem prokuratora Żurka. W tej sytuacji sam premier Tusk musiał wydać wyrok, oświadczając na serwisie X: „Były minister sprawiedliwości (!), pan Ziobro, który był mózgiem systemu korupcji politycznej, zwrócił się do rządu Victora Orbana o azyl polityczny. Logiczny wybór”.
Zaufanie władzy do sędziów to przecież fundament „demokracji walczącej”, w której prawo jest takie, jak je rozumie Donald Tusk, zwany już „Cyrankiewiczem wolnej Polski”. To dlatego minister sprawiedliwości, prokurator generalny Waldemar Żurek odwołał 25 prezesów i wiceprezesów sądów, mimo iż kolegia sądów wydały negatywne opinie wobec wniosków o ich odwołanie! To Żurek zadecydował o odstąpieniu od losowania sędziów, gdyż można było wylosować sędziów nie budzących zaufania Prokuratora Generalnego…
Teraz więc przyszła kolej na sędziego Dariusza Łubowskiego, który uchylił Europejski Nakaz Aresztowania wobec Marcina Romanowskiego, obszernie uzasadniając przyczyny uchylenia i stwierdzając: „W świetle wyżej naprowadzonych okoliczności istnieją poważne obawy, iż sytuację panującą w tej chwili w Państwie Polskim zakwalifikować można jako kryptodyktaturę”.
Sędzia Łubowski jednak się pomylił, gdyż w świetle ostatnich okoliczności istnieją poważne obawy, iż sytuację panującą w tej chwili w Państwie Polskim można zakwalifikować jako dyktaturę z czasów Józefa Cyrankiewicza!
Ten fakt potwierdził Sąd Okręgowy w Warszawie, który uwzględnił wniosek prokuratury i wyłączył sędziego Dariusza Łubowskiego od rozpoznania ponownego wniosku o wydanie Europejskiego Nakazu Aresztowania wobec posła Marcina Romanowskiego! To dzięki zaufanym sędziom - dyktatura Donalda Tuska nie będzie już miała problemów z wydaniem Europejskiego Nakazu Aresztowania nie tylko wobec Marcina Romanowskiego, ale i wobec Zbigniewa Ziobry. Tak samo, jak zaufany sąd już zadecydował o areszcie (bez wyroku!) groźnego przestępcy, który wylał gnojówkę pod posesją ministra Krajewskiego z sojuszniczego PSL!
\Warto przypominać, iż w 2020 roku Michał Zarzecki – obecny szef gabinetu politycznego ministra Stefana Krajewskiego - bezkarnie kierował akcją wylania gnojówki pod posesją posła PIS-u! Jednak wszyscy walczący od czasów Cyrankiewicza i sojuszniczego ZSL „w interesie dalszej demokratyzacji naszego życia” doskonale wiedzą, iż za dyktatury Tuska: „Jak ktoś partyjniakowi z PSL-u wyleje gnojówkę to jest zły uczynek. Dobry, jak partyjniak z PSL-u komuś gnojówkę wyleje”.














