Christopher Waller z Fed 3 września osłabił oczekiwania na podwyżkę stóp, a w piątek rano euro kosztowało 4,3188 zł, dolar 3,7136 zł i frank 4,5955 zł. Ulga dla złotego była jednak krucha: po południu dane o 162 tys. nowych etatów ponownie wzmocniły dolara i ryzyko podwyżki.
Poranne umocnienie złotego miało konkretną przyczynę
W piątek 4 września o godz. 9.30 kurs EUR/PLN wynosił 4,3188 zł, o pół grosza mniej niż pod koniec czwartkowych notowań. Dolar kosztował 3,7136 zł, a frank szwajcarski 4,5955 zł. Euro znalazło się najniżej w tym tygodniu. Późniejsze notowania z godz. 12.17 przez cały czas pokazywały przewagę złotego: EUR/PLN był w rejonie 4,314–4,315 zł, USD/PLN około 3,713 zł, zaś CHF/PLN około 4,588 zł.
Punkt odniesienia daje tabela średnich kursów Narodowego Banku Polskiego z 4 września. NBP wycenił euro na 4,3179 zł, a dolara na 3,7145 zł. Kurs banku centralnego nie jest ofertą kantoru ani bieżącą ceną z rynku Forex, ale pozwala sprawdzić skalę ruchu bez opierania się na przypadkowej tabeli sprzedażowej.
Waller nie obiecał utrzymania stóp
Impuls przyszedł ze Stanów Zjednoczonych. Christopher Waller, członek Rady Gubernatorów Rezerwy Federalnej, powiedział 3 września, iż skłaniałby się ku utrzymaniu stopy funduszy federalnych na obecnym poziomie, jeżeli kolejne dane potwierdzą hamowanie inflacji. Jednocześnie zastrzegł, iż gorący odczyt inflacyjny może skłonić go do poparcia podwyżki na posiedzeniu 15 i 16 września.
To rozróżnienie jest ważne. Wystąpienie Wallera opublikowane przez Rezerwę Federalną było warunkową deklaracją zależną od danych, a nie zapowiedzią decyzji. Rynek zareagował jednak natychmiast. Według Bankier.pl prawdopodobieństwo wrześniowej podwyżki wyceniane przez kontrakty spadło rano do około 50 proc. z 63 proc. dzień wcześniej. Słabszy dolar poprawił nastawienie do walut takich jak złoty.
Podobny mechanizm działał już podczas wcześniejszego zejścia dolara poniżej 4 zł. Polska waluta silnie reaguje na globalny koszt pieniądza, przepływ kapitału i apetyt inwestorów na ryzyko. Decyzja zapadająca w Waszyngtonie potrafi więc w kilka minut zmienić ceny widoczne w Warszawie.
Dane z rynku pracy odwróciły część ruchu
Poranny obraz nie przetrwał dnia bez korekty. Amerykańska gospodarka utworzyła w sierpniu 162 tys. miejsc pracy poza rolnictwem, podczas gdy rynek oczekiwał około 55–56 tys. Stopa bezrobocia pozostała na poziomie 4,1 proc. Tak mocny raport zwiększył pole Fed do walki z inflacją dzięki wyższych stóp. Dolar odbił, a wycena prawdopodobieństwa podwyżki ponownie wzrosła.
Ten zwrot potwierdza, iż pojedyncza wypowiedź bankiera centralnego nie daje trwałej gwarancji kursowej. Waller sam wskazał, iż o jego głosie przesądzą dane. Rynek pracy dostarczył argumentu zwolennikom zacieśnienia polityki, a rozstrzygające znaczenie może mieć raport o inflacji za sierpień. Kondycja złotego pozostaje zależna od globalnej inflacji i geopolityki, dlatego piątkowego umocnienia nie należy przedstawiać jako początku pewnego trendu.
Tańszy dolar pomaga portfelom, ale nie od razu
Niższy kurs USD/PLN zmniejsza złotowy koszt towarów rozliczanych w dolarze, w tym ropy i części surowców przemysłowych. Dla kierowcy nie oznacza to automatycznej obniżki ceny paliwa następnego dnia. Na cenę przy dystrybutorze wpływają także notowania samej ropy, marże, podatki, zapasy oraz opóźnienie między zakupem surowca a sprzedażą gotowego paliwa. Kierunek jest jednak korzystny: słabszy dolar ogranicza presję na importowane koszty.
Mocniejszy złoty ma też drugą stronę. Pomaga importerom, osobom kupującym waluty i wyjeżdżającym za granicę, ale zmniejsza złotową wartość przychodów eksporterów zarabiających w euro lub dolarach. Dla polskiej gospodarki liczy się więc stabilność, nie gwałtowne skoki wywołane jednym zdaniem z Fed.
Polska ma własną walutę i dzięki temu zachowuje ważne narzędzie polityki gospodarczej. Nie wolno jednak mylić chwilowej siły złotego z trwałą suwerennością ekonomiczną. Tę budują produktywność, krajowy kapitał, bezpieczna energia i zdrowe finanse publiczne. Ruch Wallera dał polskim portfelom krótki oddech. Mocne dane z USA przypomniały, jak gwałtownie ten oddech może się skończyć.
Źródła: Bankier.pl, Rezerwa Federalna, Narodowy Bank Polski, Biuro Statystyki Pracy USA, Associated Press
Źródło: Bankier.pl












