Does a "steak" gotta come from a cow? The limits of plant product naming regulations

traple.pl 3 weeks ago

Jeśli przepisy nie określają konkretnej nazwy dla danego produktu, państwo członkowskie nie może zabronić używania terminów tradycyjnie kojarzonych z produktami odzwierzęcymi do oznaczania wyrobów zawierających białko roślinne.

Trybunał Sprawiedliwości UE odpowiedział na pytania prejudycjalne, zadane przez francuski sąd w sporze toczącym się pomiędzy: Beyond Meat Inc. – producentem produktów opartych na białku roślinnym, europejską unią wegetariańską oraz francuskim stowarzyszeniem wegetariańskim, które promują wegetarianizm, a francuskim ministrem. Przedmiotem sporu był dekret wydany przez francuski rząd. Skarżące żądały stwierdzania nieważności tego dekretu, wskazując, iż narusza on szereg przepisów rozporządzenia nr 1169/2011, w szczególności poprzez zakazywanie stosowania do oznaczania przetworzonych produktów, które zawierają białko roślinne, takich nazw jak „kotlet” lub „kiełbasa” bez dodania informacji uzupełniających np. „roślinny/roślinna” lub „sojowy/sojowa”, a choćby z takimi informacjami.

Trybunał wskazał, iż jeżeli produkt posiada nazwę uregulowaną przez przepisy, to konsumenci powinni mieć pewność, iż spełnia on określone kryteria. jeżeli jednak dany kraj nie przyjął takiej nazwy, to nie może on zakazywać producentom używania wszelkich zwyczajowych lub opisowych nazw dla ich produktów roślinnych. jeżeli jednak reklama czy sposób sprzedaży takich produktów wprowadza konsumenta w błąd, to krajowe organy mogą w takiej sytuacji interweniować. Prowadzący przedsiębiorstwo spożywcze odpowiada bowiem za informacje umieszczone na określonym środku spożywczym, tj. zapewnia rzetelność umieszczonych na nim informacji.

Trybunał dodał także, iż harmonizacja przewidziana w szczególny sposób w prawie UE stanowi przeszkodę do przyjęcia przez państwo przepisu krajowego, który pozwalałby na ustalanie własnych limitów zawartości białka roślinnego. Miałyby one decydować, czy można używać nazw złożonych z pojęć wywodzących się z branż mięsnej i wędliniarskiej do celów opisywania, wprowadzania do obrotu lub promowania środków spożywczych zawierających białko roślinne.

Dla przedsiębiorców działających w branży roślinnych zamienników mięsa oznacza to brak zakazu używania nazw kojarzonych z mięsem, chyba iż ich używanie wprowadza w błąd lub zostały ustanowione przepisy regulujące, iż używać można danej nazwy wyłącznie w odniesieniu do określonego składu (np. w Hiszpanii znajdziemy definicję „szynki dojrzewającej”).

Wyrok Trybunału w sprawie C-438/23.

Read Entire Article