Dobranoc.
Gdy sen zstąpił na pola,
las mu lekko podał melodię,
gdzie wiatr szumiał w konarach drzew
i przygrywał lekko do snu.
Cichutko, na palcach,
jak tancerz na scenie,
wiatr muskał figlarnie
trawę i rzucał jej cienie
na drogę.
Tam, w świetle księżyca,
liście kołowrót zrobiły figlarnie.
Nie zaprzeczę — wyszło całkiem ładnie.
Dobranoc.










