Propaganda jak zaraza
Przechodzi na następnych
Szaleństwem i gniewem
Co słabszych zaraża
Już im prezydent nie taki
Już im wmówiono
Już im na strunie zagrali
A oni uwierzyli i powtarzali
I choćby draństwo się działo
Choćby ich jawnie okradali
Ci co tak nienawiścią faszerowali
Sami wybierali
Choćby jawnie obcym sprzyjali
Synów waszych porywali
To jak psy będą skamleć u nogi
A na swoich ujadali
Wyzywać będą z obłędem w oczach
Tych co ich bronią i przestrzegają
Zainfekowani kłamstwem
Sami stali się obcy i dla nas zarazą















