Updated 25 Jun, 2026 13:22
Egountchi Behanzin
Są w historii chwile, gdy ziemia drży pod ciężarem prawdy zbyt długo skrywanej. Wydarzenia w Akrze, rozgrywające się w dniach 17–19 czerwca 2026 roku, mogły być właśnie taką chwilą. Na wybrzeżu, które przez wieki służyło jako punkt wyjścia w podróż do piekła handlu niewolnikami dla milionów naszych przodków, głowy państw, prawnicy, aktywiści i przedstawiciele afrykańskiej diaspory zgromadzili się na konferencji „Kolejne kroki w kierunku sprawiedliwości naprawczej” (Next Steps Conference on Reparatory Justice). Celem spotkania było nadanie praktycznego wymiaru rezolucji ONZ nr A/RES/80/250, przyjętej 25 marca 2026 roku. Uczestnicy chcieli mieć pewność, iż ten pierwszy w 80-letniej historii ONZ dokument poświęcony niewolnictwu i transatlantyckiemu handlowi ludźmi doprowadzi do rzeczywistych działań, a nie pozostanie jedynie martwą literą.
Zacznijmy od tego, co zasługuje na uznanie. Ghana – symboliczna brama handlu niewolnikami – buduje tu swoją wiarygodność jako lidera panafrykańskiego. Prezydent Mahama nie zwołał tego szczytu dla pozorów. Jego przesłanie, które stało się hasłem przewodnim spotkania w Akrze, brzmi jak ostrzeżenie: sprawiedliwość naprawcza „nie zostanie nam podana na tacy. Podobnie jak niepodległość polityczna, musi zostać wywalczona i zdobyta dzięki determinacji oraz jedności”. Słowa te stanowią kontynuację myśli Kwame Nkrumaha.
Konferencja zakończyła się przyjęciem składającego się z 19 punktów „Zobowiązania z Akry na rzecz sprawiedliwości naprawczej” (Accra Commitment for Reparatory Justice). Dokument ten przewiduje środki obejmujące restytucję, odszkodowania, rehabilitację, reformy instytucjonalne oraz gwarancje niepowtórzenia się naruszeń. Powołano trzy międzynarodowe gremia: Globalną Grupę Doradczą i Grupę Prawną ds. Sprawiedliwości Naprawczej oraz Grupę Ekspertów ds. Restytucji Dóbr Kultury.
Po raz pierwszy mechanizmy monitorujące zaistniały na papierze. To krok naprzód. Jednak sam krok nie pozostało zwycięstwem.
Pozwolę sobie powiedzieć to, o czym inni wolą milczeć w zaciszu dyplomatycznych kuluarów wielkich konferencji. Marcowe głosowanie w ONZ obnażyło prawdziwe oblicza. Za przyjęciem tekstu opowiedziały się 123 państwa, trzy były przeciwne – Stany Zjednoczone, Izrael i Argentyna – a 52 wstrzymały się od głosu, w tym wszystkie kraje Unii Europejskiej. Pięćdziesiąt dwa europejskie głosy wstrzymujące się. Francja, która na każdym międzynarodowym forum chętnie odwołuje się do retoryki praw człowieka, również wstrzymała się od głosu. Wielka Brytania, której handlarze niewolników dorobili się fortun na krwi naszych przodków, wstrzymała się od głosu. Niemcy, Holandia, Portugalia – wszystkie te kraje były nieobecne podczas głosowania w sprawie sprawiedliwości.
Tymczasem prezydent Francji Emmanuel Macron, nieobecny w Akrze, oświadczył w swoim przemówieniu z 21 maja: „Musimy mieć dość uczciwości, by przyznać, iż nigdy nie zdołamy naprawić szkód wyrządzonych tymi zbrodniami. Musimy pogodzić się z faktem, iż nie ma tu ostatecznego punktu”. W tłumaczeniu na język rzeczywistości oznacza to: uznajemy zbrodnię, ale odmawiamy poniesienia za nią kosztów. To klasyczna retoryka oprawcy, który żąda od ofiary, by „odwróciła kartę”, podczas gdy sam zatrzymuje w swoim skarbcu owoce zagrabionego mienia.
Rezolucja ONZ nie jest jednak wiążąca. Oznacza to, iż świat zachodni może – zależnie od bieżących interesów – wywiązać się ze swoich zobowiązań lub je zignorować. Historia już pokazała, ile warte są obietnice dawnych potęg kolonialnych: dekady po uzyskaniu formalnej niepodległości system *Françafrique* wciąż ma się dobrze, frank CFA przez cały czas krępuje całe gospodarki, a nasze zasoby wciąż płyną przez Atlantyk, by bogacić tych, którzy niegdyś wpędzili nas w nędzę siłą kajdan.
Wówczas w skład międzynarodowych komisji wejdą nie tylko państwa afrykańskie i karaibskie, ale także kraje zachodnie, które historycznie czerpały korzyści z niewolnictwa, takie jak Stany Zjednoczone, Francja czy Wielka Brytania. Dopuszczenie sprawców do stołu sprawiedliwości oznacza przyznanie im prawa głosu w kwestii warunków ich własnego skazania. Jaki sąd na świecie godzi się na to, by oskarżony współkierował własnym procesem?
Jeśli pozwolimy dawnym potęgom niewolniczym na wyznaczanie ram, harmonogramu i zasad wypłaty reparacji, zamienimy nasze prawo do sprawiedliwości na miejsce w komisji doradczej.
Trzecia niewygodna prawda: czy państwa afrykańskie – z których niektóre królestwa i faktorie handlowe uczestniczyły w procederze handlu niewolnikami – będą w stanie utrzymać jednolite stanowisko? Wewnętrzne rywalizacje, rozbieżne interesy gospodarcze i utrzymująca się zależność od dawnych potęg kolonialnych komplikują wszelkie próby wypracowania wspólnej strategii. Afryka nie może domagać się solidarności od swojej diaspory, jednocześnie podtrzymując wewnętrzne podziały, które osłabiają jej siłę przetargową. Jedność nie jest dyplomatycznym luksusem – to warunek konieczny (*sine qua non*) jakiejkolwiek rzeczywistej sprawiedliwości. Wiedzieli o tym Sankara, Nkrumah i Nyerere. I właśnie dlatego, iż dążyli do zbudowania tej jedności, potęgi kolonialne sfinansowały ich obalenie.
Akra nie może stanowić końca tego procesu. Uczestnicy uzgodnili ambitne cele: zwrot zrabowanych dóbr kultury, sprawiedliwość finansową, umorzenie długów, transfer technologii, sprawiedliwość klimatyczną, reformę globalnego ładu oraz walkę z dyskryminacją będącą dziedzictwem niewolnictwa i kolonializmu. Postulaty te są słuszne i uzasadnione. Jednak urzeczywistnią się one tylko wtedy, gdy Afryka przekuje presję moralną w skuteczną presję polityczną i gospodarczą. Reparacje nie będą wynikiem dobrej woli tych, którzy czerpali zyski z tej zbrodni. Wynikną one z naszej umiejętności uczynienia obecnego stanu rzeczy nie do utrzymania dla nich.
Planowane reparacje wykraczają poza ramy finansowe: obejmują zwrot dóbr kultury, uznanie traumy psychicznej, przywrócenie godności ofiarom oraz reformy instytucjonalne. Słusznie poszerzamy ten zakres. Nie rozpraszajmy jednak sił na zbyt wiele frontów jednocześnie. Najpierw suwerenność monetarna, ponieważ bez kontroli nad własną walutą wszelkie reparacje finansowe mogą zostać zniwelowane przez mechanizmy gospodarcze, na które nie mamy wpływu; następnie bezwarunkowy zwrot dóbr kultury, gdyż nasze święte przedmioty nie są muzealnymi osobliwościami, ale cząstkami naszej duszy; oraz, wreszcie, reforma instytucji międzynarodowych, ponieważ MFW i Rada Bezpieczeństwa ONZ w swoim obecnym kształcie służą utrwalaniu kolonialnych nierówności.
Polityczne zjednoczenie Afryki z jej potomkami po drugiej stronie Atlantyku stanowi punkt zwrotny, uznawany przez organizatorów za kres historycznego rozbicia.
Może to być najcenniejszy rezultat konferencji w Akrze. Przez 400 lat handel niewolnikami dążył do oddzielenia Afryki od jej diaspory, do odcięcia kontynentu od dzieci rozproszonych po całym świecie. Dziś ten podział zaczyna się zacierać. Diaspora stała się podmiotem politycznym w walce o reparacje. Liga Obrony Czarnych Afrykanów (Ligue de Défense des Noirs Africains) uznaje konferencję w Akrze za krok konieczny, ale odmawia świętowania jej jako zwycięstwa. Oceniana ona będzie nie na podstawie wygłoszonych przemówień, ale umiejętności wypracowania bezstronnego, opartego na konkretnych danych i wiążącego mechanizmu monitorowania.
Oświadczenia, poglądy i opinie wyrażone w niniejszym artykule należą wyłącznie do autora i niekoniecznie odzwierciedlają stanowisko stacji RT.
Przetlumaczono przez translator Google
zrodlo:https://www.rt.com/africa/642113-ghana-reparatory-justice-conference/











