"Dlaczego Amerykanie znowu zabijają i giną za Izrael? USA w żaden sposób nie czerpią korzyści z wojny z Iranem, ale wiecie, kto czerpie? "

grazynarebeca5.blogspot.com 2 hours ago

Autorstwa Tarika Cyrila Amara, historyka z Niemiec, pracującego na Uniwersytecie Koç w Stambule, na temat Rosji, Ukrainy i Europy Wschodniej, historii II wojny światowej, kulturowej zimnej wojny i polityki pamięci
@tarikcyrilamartarikcyrilamar.substack.com
© Joe Raedle/Getty Images

Izrael i jego amerykańskie siły pomocnicze zaatakowały Iran. Z punktu widzenia prawa międzynarodowego i elementarnego wymiaru sprawiedliwości, sytuacja jest jasna ponad wszelką wątpliwość: atak jest wojną agresywną – ale, szczerze mówiąc, w przypadku Izraela nie ma to już praktycznie żadnego znaczenia.


Z takimi „najważniejszymi wydarzeniami”, jak apartheid, czystki etniczne, bezprawne zatrzymania, tortury, przemoc seksualna i ludobójstwo, Izrael ma tak rozległą i stale rosnącą historię dosłownie wszystkich przestępstw międzynarodowych, w tym praw człowieka i prawa humanitarnego (lub prawa konfliktów zbrojnych), iż jedno przestępstwo w większej lub mniejszej ilości wydaje się już nie mieć znaczenia. To państwo jest potworem, a potwory będą potworami tak długo, jak tylko będą mogły.

Stany Zjednoczone oczywiście też nie są nowicjuszami, jeżeli chodzi o traktowanie prawa międzynarodowego – a adekwatnie jakiegokolwiek prawa – jak wycieraczki i brutalne, radosne łamanie najbardziej podstawowych zasad etycznych, prostych zasad, które normalni ludzie intuicyjnie rozpoznają, takich jak „nie morduj, nie kłam i nie kradnij”.


W istocie, podczas gdy Izrael może z łatwością twierdzić, iż jest najbardziej przestępczym, a wręcz złym krajem na świecie, Stany Zjednoczone bezapelacyjnie zdobywają tytuł najpotężniejszego państwa zbójeckiego. Nie ma – empirycznie i ilościowo – innego kraju, który łączyłby tak głęboko zakorzenioną i coraz bardziej jawną pogardę dla prawa i moralności z tak brutalną siłą i nieustającą przemocą. Przed obecnym atakiem na Iran porwanie prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro było tylko ostatnim dowodem na to, tak rażąco oczywistym, iż obudziło choćby niektórych zachodnich komentatorów.


Jeśli niektóre rzeczy są zbyt oczywiste, by zasługiwać na dalszą dyskusję, inne są bardziej intrygujące. Zacznijmy od największej tajemnicy: dlaczego Stany Zjednoczone przyłączają się – a adekwatnie słuchają – Izraela i jego potężnego amerykańskiego lobby, ponownie wypowiadając wojnę na Bliskim Wschodzie? Czy wojna w Iraku w 2003 roku nie była wystarczającą katastrofą? Czy amerykańskie elity rzeczywiście mają wrodzoną niezdolność do nauki?


Z punktu widzenia rzeczywistych interesów USA, wojna z Iranem nie ma żadnego sensu. Iran nie jest bliski posiadania bomby atomowej, a wręcz przeciwnie, ma uwarunkowaną religijnie i etycznie (trudno to zrozumieć w Waszyngtonie, wiem) wyraźną politykę zakazującą jej posiadania. A choćby gdyby Iran budował taką broń lub dążył do stanu „uśpionej” umiejętności jej posiadania jako pilnie potrzebnego zabezpieczenia przed permanentną agresją ze strony Izraela i USA, Waszyngton nic by nie zyskał, a ryzykowałby bardzo dużo, idąc na wojnę.


Z drugiej strony, to właśnie porozumienie JCPOA z Iranem, zerwane przez Stany Zjednoczone za pierwszej prezydentury Trumpa, empirycznie dowiodło, iż kwestię wykorzystania irańskiej energii jądrowej można skutecznie rozwiązać kompromisem. jeżeli chodzi o niedawne, histeryczne twierdzenia USA dotyczące innych rodzajów broni masowego rażenia i „pocisków międzykontynentalnych”, czas przestać dawać tym prymitywnym, bezsensownym kłamstwom posłuch. Dość już tej propagandy.


Zmiana reżimu? Czy ktoś mógłby wyjaśnić, dlaczego umieszczenie w Teheranie wyeksploatowanego książątka Pahlawiego – o ile w ogóle by się to udało – jest korzystne dla Amerykanów? Spoiler: nikt nie potrafi. Przynajmniej nie szczerze. Czy słyszę, jak ktoś mówi o geopolityce? Och, to oznaczałoby „genialną” geopolitykę, polegającą na ryzykowaniu długiej wojny z ogromnymi stratami dla USA i ich regionalnych sojuszników? A może chodzi o grabież? Tak, to prawda, USA po prostu uwielbiają grabież. Historycznie rzecz biorąc, cały kraj jest na niej zbudowany, tak jak Izrael. Ale choćby grabież na własnych, nikczemnych zasadach ma sens tylko wtedy, gdy przynosi zysk. Powodzenia w tym, a przy okazji utopić kolejne miliardy w wojnie o Izrael.


I to prowadzi nas do jedynego sensownego wyjaśnienia, choć w bardzo ponury sposób: Stany Zjednoczone, jak prawie wszyscy Amerykanie, nie mają żadnego interesu w wojnie z Iranem. Podobnie jak w wojnie zastępczej z Rosją i zimnej wojnie z Chinami – obie strategie, nawiasem mówiąc, skazane są na porażkę. We wszystkich trzech przypadkach zdecydowana większość Amerykanów skorzystałaby jedynie na pokojowych i opartych na współpracy stosunkach.


Ale Waszyngton i tak wybiera permanentny konflikt i wojnę z Iranem. Powodem jest to, iż polityka USA na Bliskim Wschodzie – i nie tylko – została przejęta przez Izrael i jego lobby. Jak od dawna przyznaje John Mearsheimer, nestor wyjaśniania stosunków międzynarodowych przez pryzmat interesów narodowych (teoria realizmu) i współautor standardowej pracy o lobby izraelskim, wpływ Izraela na USA jest realny, przeczy amerykańskim interesom i stanowi wyjątek od teorii realizmu, ponieważ Waszyngton stale szkodzi własnemu krajowi.

Dla rozsądnych obserwatorów ta sprawa jest zamknięta. Niszcząc Bliski Wschód, Stany Zjednoczone działają nie w swoim własnym, autentycznym interesie narodowym, ale zgodnie z przewrotnym wyobrażeniem Izraela o swoim interesie narodowym: podporządkowując sobie, a w razie potrzeby niszcząc wszystkie suwerenne państwa w swoim sąsiedztwie, aby stworzyć i utrzymać dominację Izraela, a choćby „Wielki Izrael”, koszmar „Lebensraum” dla syjonistycznych osadników, przynajmniej od Egiptu po Irak.


Ale znowu, dlaczego? To właśnie w tym miejscu afera Epsteina robi różnicę – a przynajmniej powinna mieć – dla bezstronnych umysłów. Musimy przyznać, iż Jeffrey Epstein nie był „tylko” bardzo bogatym i przewrotnym przestępcą z o wiele za dużą liczbą przyjaciół na wysokich stanowiskach, ale agentem Izraela, niezależnie od tego, czy był bezpośrednio powiązany z jego budzącym grozę Mosadem, zajmującym się szpiegostwem, morderstwami i działalnością wywrotową, czy też nie. Jego główna operacja służyła gromadzeniu niezwykle kompromitujących materiałów szantażujących szerokie kręgi elit USA i Zachodu w szerszym ujęciu. Agenci FBI, jak już wiemy, ocenili, iż sam Trump jest jedną z osób uwięzionych w ten sposób. Co więcej, gorączkowe – i, co więcej, przestępcze – wysiłki Departamentu Sprawiedliwości Trumpa i jego szefa FBI, mające na celu usunięcie z akt wzmianek o obecnym prezydencie i jego przyjaciołach, jedynie dostarczają kolejnych dowodów potwierdzających, iż Trump jest pod kontrolą Izraela.


Pamiętacie „Russiagate” (a tak naprawdę, oczywiście, „Russia Rage”)? Ironia losu! Rosja nigdy nie była choćby bliska (ani choćby nie próbowała) mieć prezydenta USA pod kontrolą. To wszystko bzdura. Jednak ostatecznie „Russiagate” przyniosło dwie rzeczy: dało Trumpowi (fundamentalnie realistyczne, choć przesadzone) poczucie, iż padł ofiarą kampanii oszczerstw, a wśród wyborców pomogło Trumpowi w jego gwałtownym powrocie, bez którego nie byłby teraz u władzy. Złudzenia i masowa histeria związana z „Russiagate” – czyli słynną amerykańską aferą, niczym nieznaczącą – utorowały drogę potędze, która naprawdę kontroluje Trumpa i wyrządza Ameryce ogromne szkody: Izraelowi i jego lobby.


Czy Amerykanie kiedykolwiek uwolnią się od państwa i sieci, które przeprowadziły najskuteczniejszą w historii operację wywrotową i przejęcia państwa? Kto wie? Wiemy, iż wymagałoby to czegoś więcej niż tylko położenia kresu szantażowi w stylu Epsteina. Co więcej, zagorzali wrogowie Trumpa, Joe Biden i Kamala Harris, dopiero niedawno pokazali nam, iż amerykańska „elita” jest zniewolona przez Izrael i jego zbrodnie również z różnych powodów, od przekupstwa po podzielanie ohydnego szaleństwa syjonizmu. jeżeli Stany Zjednoczone kiedykolwiek chcą odzyskać niepodległość od Izraela, wszystko to będzie musiało zniknąć.


Oświadczenia, poglądy i opinie wyrażone w tym felietonie są wyłącznie poglądami autora i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy RT.



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/news/633219-americans-killing-dying-for-israel/

Read Entire Article