Czy nad Wielka Brytanią zaszło słońce?

gazetafenestra.pl 1 day ago
Keir Starmer został premierem po jednej z największych wygranych Laburzystów w historii. / Źródło: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Prime_Minister_Sir_Keir_Starmer_Official_Portrait.jpg, fot. Prime Minister’s Office (Open Government Licence)

Zjednoczone Królestwo się zmienia. Niegdyś potężne i dobrze prosperujące państwo, dziś przechodzi kolejne kryzysy. W siłę rośnie skrajnie prawicowa partia Reform UK. Poparcie dla premiera Keira Starmera maleje z dnia na dzień. Równocześnie maleją szanse na utrzymanie lewicowej większości w Parlamencie po kolejnych wyborach. Skandale rzucają cień na brytyjską rodzinę królewską a w kraju narastają nastroje antyimigranckie. Dokąd zmierza dawne Imperium Brytyjskie?

W tym roku mija 10 lat od referendum brexitowego. Brexit niósł za sobą obietnice poprawy sytuacji migracyjnej. Nie bez znaczenia pozostawała również kwestia suwerenności. Ówczesny szef rządu z ramienia Torysów, David Cameron, uległ eurosceptycznemu skrzydłu swojej partii. Chciał też zapobiec ucieczce elektoratu Torysów do Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa, której przewodniczył Nigel Farage. Pomimo osobistej chęci pozostania w Unii Europejskiej, premier Cameron rozpisał referendum. Polityk nie przekalkulował dobrze politycznego ryzyka. Manewr, który miał zaprowadzić spokój w partii, okazał się polityczną katastrofą. W 2016 roku politolog, dr Andrew Glencross w raporcie z referendum w ramach projektu „The UK in a Changing Europe” stwierdził, iż nie widzi podstaw do obrony tej decyzji. „Renegocjacja członkostwa Wielkiej Brytanii w UE przez Davida Camerona była wielkim błędem strategicznym, który utorował drogę wyborcom do odrzucenia członkostwa w Unii Europejskiej” – napisał ekspert. Brexit przegłosowano małą różnicą głosów – 51,89% wyborców zagłosowało za wyjściem z UE. Znamienną konsekwencją błędu była dymisja Camerona nie tylko ze stanowiska szefa rządu, ale także z funkcji lidera swojego ugrupowania.

Brexit-owa rzeczywistość

Wyjście Wielkiej Brytanii z Unii nie przyniosło wielu pozytywnych skutków. Opuszczenie Unii podyktowane było chęcią kontroli imigracji, pragnieniem wzrostu gospodarczego oraz zwiększenia siły nabywczej funta. Jak podaje Polski Instytut Spraw Międzynarodowych, waluta do końca 2016 roku straciła na wartości ok. 20% wobec dolara. PISM również podaje, iż średni poziom wzrostu gospodarczego pomiędzy latami 2012–2015, a 2017–2019 spadł o ok. 0,3%. Za National Institute of Economic and Social Research, PISM również podaje, iż koszt brexitu wyniósł od 2% do 3% PKB. W artykule, który ukazał się w lutego na łamach Politico, Dalibor Rohac wskazał, iż w 2023 roku poziom imigracji na Wyspach wyniósł 900 tysięcy. Do tego wszystkiego krajowy dług sięga 96% PKB, a bezrobocie osiągnęło poziom 4,7%, co stanowi najwyższy poziom od czterech lat.

Wszystkie podane wyżej dane boleśnie odczuwali i odczuwają na sobie mieszkańcy Wysp Brytyjskich. Według badania przeprowadzonego przez YouGov 22 maja 2023, aż 62% ankietowanych negatywnie ocenia decyzję z 2016 roku.

Kryzys elit

Nie tak dawno brytyjski duopol, złożony z Torysów i Laburzystów, był uznawany za układ nie do złamania. Pierwsze oznaki zmiany tej sytuacji można było dostrzec w 2016 roku. Skrajne siły miały w tej kwestii dużo do powiedzenia. Ruch eurosceptyczny w obrębie Torysów wymusił na premierze Cameronie przeprowadzenie referendum. Jednocześnie wielki sukces odniósł Nigel Farage. Prowadzona przez niego Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa przeprowadziła z sukcesem kampanię na rzecz wyjścia z Unii.

Dziś nowa partia Farage’a, Reform UK, przoduje w sondażach. Znacząco wyprzedzają tradycyjną prawicę, Partię Konserwatywną. Według badań pracowni YouGov z marca prawicowi populiści zawsze zajmują pierwsze miejsce. Mogą oni liczyć na 23%–25% głosów wyborców. Poparcie dla Torysów oscyluje wokół 17%, co stanowi mniej niż posiadają Zieloni i Partia Pracy. Dodatkowo zmniejsza się różnica dzieląca konserwatystów i liberalnych demokratów. Wartym odnotowania faktem jest też to, iż lider skrajnej prawicy jest uznawany za jednego z głównych prowodyrów i winowajców brexitu, który przez większość Brytyjczyków jest uważany za katastrofę. Co ciekawe, nie wpływa to negatywnie na poparcie dla Reform UK.

Lewa strona sceny politycznej również przeżywa jedno trzęsienie ziemi za drugim. Premierowi Starmerowi pozostało kilka z ogromnego zwycięstwa nad Torysami w 2024 roku. W sondażu YouGov, gdyby wybory parlamentarne odbyły się 16 marca, Laburzyści zdobyliby tylko 19%, a aż 18% zdobyłaby Partia Zielonych. Wizerunku nie ratuje też ani premier, ani przedstawiciele partii. Afera Epsteina dosięgnęła również kręgi rządowe. Na jaw wyszły powiązania skazanego za przestępstwa seksualne finansisty z jednym z czołowych polityków obozu rządzącego, Peterem Mandelsonem. Był on m.in. ministrem bez teki w rządzie premiera Tony’ego Blaira. Powiązania ambasadora w USA oraz sytuacja w kraju skłoniły komentatorów do pytań, czy Keir Starmer zachowa swoje stanowisko szefa rządu. Dymisja nie byłaby nowością w brytyjskiej polityce wewnętrznej. W ciągu ostatnich 10 lat na Downing Street 10 urzędowało aż 10 premierów.

Sytuacja w brytyjskiej rodzinie królewskiej również nie należy do najspokojniejszych. Były książę Andrzej nie przestaje się pojawiać na pierwszych stronach gazet. Ma to związek z jego znajomością z Jeffreyem Epsteinem. W październiku 2025 roku król Karol III pozbawił go wszelkich tytułów arystokratycznych. Chwilę po opublikowaniu części akt przestępcy, w swoje urodziny, Andrzej został aresztowany pod zarzutem nadużycia publicznego stanowiska.

Brytyjskie realia nie należą do najłatwiejszych. Poparcie dla rządu spada w szybkim tempie. Premier jest jedną z najmniej popularnych postaci krajowej polityki. Kryzys ekonomiczny z dnia na dzień rośnie, a populiści coraz pewniej zmierzają po Westminster. Wszystko wskazuje na to, iż po najbliższych wyborach dotychczasowy układ polityczny zmieni się nie do poznania.

Jakub BALIŃSKI

Read Entire Article