Narastająca radykalizacja polityków PiS w walce z Konfederacją, agresywny prezydent Karol Nawrocki, licznik „taniego prądu” i przy okazji wpadka z ETS. Do tego rząd Donalda Tuska obniżający VAT i akcyzę na paliwa. A na domiar wszystkiego – widmo Polexitu.
Mnóstwo wątków, które wymagają omówienia, bo w polskiej polityce dawno obrany kurs na zwarcie będzie tylko narastał. To już nie zakochanie się w Donaldzie Trumpie, to precyzyjna taktyka, z której jako obywatele nie możemy wyjść obronną ręką. Przeanalizujmy ostatnie ruchy rządu oraz opozycji i wyciągnijmy wnioski.
Radykalna strategia – będzie tylko gorzej
Jednym z najmocniejszych momentów mijającego tygodnia było zachowanie prezydenta Karola Nawrockiego wobec dziennikarza podczas wizyty na Węgrzech. Sprawa odbiła się szerokim echem, od ostrych komentarzy przez memy.
Jednak – zdaniem mojej rozmówczyni prof. Renaty Mieńkowskiej-Norkiene – to nie przypadek, a precyzyjnie zaplanowana strategia walki na prawicy o głosy wyborców, ale też o algorytmy w mediach społecznościowych.
– Im bardziej Karol Nawrocki będzie chciał się utwardzić, czyli im bardziej będzie konsolidował po stronie polskiej prawicy ten elektorat, który ma doprowadzić prawicę do powrotu do władzy w 2027 roku, tym bardziej będzie sobie pozwalał właśnie na takie twarde zachowania – twierdzi Mieńkowska-Norkiene.
Agresja słowna, postępująca radykalizacja, skrajne emocje. To wszystko jest pomysłem Prawa i Sprawiedliwości na to, by zdominować prawą stronę sceny politycznej. W myśl niepisanej zasady „na prawo od PiS tylko ściana”.
To taktyka na odebranie głosów Konfederacji, a adekwatnie dwóm Konfederacjom. Jednak problem w takim myśleniu jest taki, iż ze ścianą można się też zderzyć.
"Tani prąd -33 proc." to tanie hasło bez pokrycia
Jedna z głównych (i niedotrzymanych) obietnic Karola Nawrockiego? “Gdy zostanę prezydentem, rachunki za prąd spadną o 33 proc.”. Kancelaria prezydenta twierdzi, iż taniego prądu nie ma, bo projekt utknął w sejmowej zamrażarce. Do tego jeszcze wrócę. Zacznijmy od ważniejszej kwestii.
Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz opublikował wpis na X z linkiem do licznika “taniego prądu”. Trzeba wgrać fakturę za prąd, by móc wyliczyć, ile by się zaoszczędziło, gdyby nie “cyniczna polityczna gra rządu Donalda Tuska”.
Abstrahując od tego, iż wyliczenia pokazują 34 proc. oszczędność dla kawalerki, a przy większych mieszkaniach i domach jednorodzinnych nie zbliżają się do obiecanych 33 proc., to problem leży gdzie indziej.
Otóż prezydent i jego urzędnicy forsują ustawę opartą o pieniądze z ETS. Otóż wpływy z handlu emisjami miałyby finansować tańszy prąd, a jeżeli nie wystarczy, trzeba dosypać z budżetu państwa. Zatem prąd nie będzie tańszy, zrzucimy się na niego wszyscy, ale w innej formie.
Na domiar złego zarówno Karol Nawrocki, jego urzędnicy, jak i namaszczony przez PiS na nowego premiera Przemysław Czarnek chcą… wyjścia Polski z ETS. A zatem chcą zlikwidować główne źródło finansowania ustawy o tanim prądzie. Bądź mądry i pisz wiersze.
SAFE 0 proc. Kosiniaka-Kamysza
Z początkiem tygodnia do politycznej gry wszedł także Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier i szef MON, ale przede wszystkim lider PSL – Polskiego Stronnictwa Ludowego, które zaczyna swój taniec z wyborcami.
Moim zdaniem powinni skupić się na tym, co w ich nazwie najważniejsze: “ludowe”. Jednak zamiast tego mamy do czynienia z polityczną przepychanką o prezydencki SAFE 0 proc. oraz insygnia władzy.
Kosiniak-Kamysz twierdzi, iż to “sprawdzam” wobec prezydenta i jego projektu. Czy faktycznie chodzi o wsparcie polskiej obronności, czy jednak tylko o utrudnianie życia rządowi i torowanie PiS drogi do władzy w 2027 roku.
Temat błyskawicznie podchwycił Przemysław Czarnek, mówiąc o “przyjaciołach z PSL”, których jednocześnie “przyjaciółmi nazywać nie można”. Stwierdził, iż PSL oprzytomniało i zauważyło prezydencki projekt. Argumenty odbija sam główny zainteresowany i tak to jak w piaskownicy – moja łopatka jest większa, a twoje wiaderko przecieka.
W gruncie rzeczy już żadnej ze stron nie chodzi o bezpieczeństwo. Chodzi wyłącznie o kwestie poparcia. Mówił o tym w rozmowie ze mną płk Krzysztof Przepiórka. Zwrócił uwagę na jeszcze jeden istotny szczegół, któremu warto się przyjrzeć, a dotyczy ostatnich działań gabinetu prezydenta Nawrockiego.
– Aspekt, który mnie bardzo niepokoi, to wypowiedź Sławomira Cenckiewicza, szefa BBN, iż – cytuję – jest zaniepokojony projektem SAFE, bo nie jest on zgodny ze strategią obronną Stanów Zjednoczonych. Na litość boską, gdzie my jesteśmy? I wreszcie wizyty coraz bardziej rozpychającego się ambasadora USA. Myślę więc, iż powinniśmy bardzo dokładnie to zbadać – mówi płk Przepiórka.
Paliwa tańsze przed świętami
Tu krótko – rząd Donald Tusk zdecydował się na mocną interwencję w sprawie paliw. Tydzień wcześniej sam Tusk twierdził, iż to as w rękawie trzymany, gdy naprawdę będzie źle. Myślę, iż czekał do Wielkanocy, bo to ładnie wygląda. Sam jak bym był premierem i coś wymagałoby tak daleko idącej interwencji, na pewno starałbym się o jednoczesny wzrost poparcia. To jednak temat poboczny.
Fakt jest taki, iż rząd obniża VAT i akcyzę na paliwa. Przez co – jak zapewnia Donald Tusk – paliwa mają być tańsze o 1,20 zł na litrze.
Pełzający Polexit
Jeśli już choćby były pisowski minister ds. europejskich Konrad Szymański zaczyna ostrzegać przed Polexitem – coś jest na rzeczy. Dlaczego jednak ten temat właśnie teraz zyskuje na popularności i zaczyna coraz mocniej przedzierać się do debaty publicznej?
Okno overtona i jego przesuwanie tak właśnie działa. Stąd rosnąca akceptacja dla Polexitu po prawej stronie. Jeszcze kilka lat temu był to scenariusz marginalny. Dziś – jak pokazują sondaże – choćby połowa wyborców PiS dopuszcza taką możliwość.
Choć większość Polaków przez cały czas popiera członkostwo w UE, zmienia się język debaty. Mechanizm jest dobrze znany z Wielkiej Brytanii – najpierw radykalne hasła, potem ich stopniowa normalizacja.
Jest jednak pewna zasadnicza różnica. Jarosław Kaczyński – jako realista – nie chce wyjścia z Unii Europejskiej, ale jako populista – musi walczyć z Grzegorzem Braunem i Sławomirem Mentzenem. Ci dwaj, szczególnie ten pierwszy, wydają się zdecydowanie bardziej radykalni i zdeterminowani na rozsadzenie Unii od środka, albo z niej wystąpienie. Prezes PiS tylko mami takimi hasłami, ale jeżeli za bardzo zaczynasz mówić językiem nie ze swojej bajki, tym bardziej możesz zrazić i stracić wyborców.
Ci co są z Konfederacjami, raczej nie pójdą do podrabianego PiS. A ci, którzy zmęczą się radykalnym PiS-em, zaczną się rozglądać. I tu wracamy do Władysława Kosiniaka-Kamysza i jego PSL. Bo może się okazać, iż to on zgarnie część wyborców PiS. A to koszmar Kaczyńskiego, jednak nie tak odklejony od rzeczywistości. Temu brawo będzie bił Donald Tusk, bo potrzebuje mocnego koalicjanta, by w 2027 nie stracić władzy.
Bój o parlament dopiero się zaczyna. Wydaje się, iż jest ostro do granicy? Tylko tak nam się wydaje – będzie dużo goręcej w najbliższym 1,5 roku.
Pełen “Komentarz Tygodnia” zobacz na naszym kanale YouTube naTemat – daj znać w komentarzu, co sądzisz.
