Chciał dopisać nazwisko do nazwy partii. Sąd zablokował ruch Brauna

dzienniknarodowy.pl 4 hours ago
Zdjęcie: Chciał dopisać nazwisko do nazwy partii. Sąd zablokował ruch Brauna


Sąd Okręgowy w Warszawie nie zgodził się, by Konfederacja Korony Polskiej dopisała do swojej nazwy imię i nazwisko Grzegorza Brauna. Europoseł liczył, iż rozpoznawalne nazwisko na karcie do głosowania przyniesie ugrupowaniu choćby pół punktu procentowego. Sąd tej rachuby nie podzielił.

Sąd mówi „nie”

Jak podaje „Rzeczpospolita”, na którą powołują się media, Sąd Okręgowy w Warszawie odrzucił wniosek o zmianę nazwy partii Konfederacja Korony Polskiej. Grzegorz Braun chciał, by ugrupowanie występowało odtąd jako Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna. Sąd nie zgodził się na rejestrację nowej nazwy, a decyzji publicznie nie uzasadnił.

Sprawa może wydawać się formalnością, ale jej stawka jest czysto polityczna. Nazwa partii to nie tylko szyld organizacyjny, to również to, co wyborca widzi na karcie do głosowania i z czym kojarzy dane środowisko. Dla polityka o wyrazistej marce osobistej własne nazwisko w nazwie ugrupowania bywa realnym atutem.

Pół procenta, które waży

Braun nie ukrywał, po co mu ta zmiana. Oceniał, iż dopisanie nazwiska mogłoby podnieść wynik partii o około pół punktu procentowego. „Te pół procenta może się przełożyć na zdolność do przychylania szali”, przekonywał, wskazując na arytmetykę sejmową, w której niewielka różnica głosów potrafi decydować o układzie sił.

Rachuba nie jest pozbawiona podstaw. W polskim systemie proporcjonalnym progi i resztówki mandatowe sprawiają, iż ułamek procenta bywa granicą między obecnością w parlamencie a jej brakiem. Problem w tym, iż tej kalkulacji nie podzielił sąd, do którego należy ocena wniosku o rejestrację.

Kłopot z rozpoznawalnością

W tle sporu stoi zamieszanie, które od miesięcy komplikuje życie środowisku Brauna. Wyborcy mylą Konfederację Korony Polskiej z większą Konfederacją Wolność i Niepodległość, kierowaną przez Sławomira Mentzena. Podobieństwo nazw działa na niekorzyść mniejszego z ugrupowań, które w ten sposób traci część rozpoznawalności na rzecz silniejszego konkurenta.

Nazwa na karcie do głosowania nie jest przy tym drobiazgiem. W wyborach, w których o mandacie decydują pojedyncze głosy, wyborca szuka na liście nazwy, którą zna, i utrwalonego skojarzenia. Politycy od dawna próbują ten mechanizm wykorzystać, umieszczając w nazwie komitetu własne nazwisko, by zamienić rozpoznawalność lidera w głosy oddane na całą listę. Braun chciał pójść tą samą drogą.

Sam Braun z Konfederacją rozstał się w atmosferze konfliktu. Został z niej usunięty w 2025 roku, po tym jak ogłosił samodzielny start w wyborach prezydenckich. Od tej pory buduje osobną markę polityczną, w której własne nazwisko jest głównym kapitałem.

Rozbita prawica

Spór o pół procenta i o kilka słów w nazwie partii mówi więcej o kondycji polskiej prawicy niż niejedna analiza. Środowiska na prawo od dużych ugrupowań pozostają rozdrobnione, rywalizują o ten sam elektorat i o tę samą przestrzeń medialną. W takiej sytuacji choćby formalna decyzja rejestrowa staje się elementem walki o przetrwanie. Pytanie, czy personalizacja polityki jest dla tego obozu ratunkiem, czy raczej kolejnym powodem podziałów, pozostaje otwarte.

Źródło: WP Wiadomości

Read Entire Article