Byliśmy na grillu u Mateusza Morawieckiego

angora24.pl 8 hours ago

Bywalcy takich imprez wiedzą, iż tam, gdzie rozdają darmową kiełbasę, najważniejszy jest czas, a ja tego czasu już nie miałem. Na sobotniego grilla Mateusza Morawieckiego dotarłem dopiero po południu i z pustym żołądkiem. Było dla mnie jasne, iż pytania o przyszłość nowego ruchu mogą chwilę zaczekać, a ja najpierw poszukam bemarów z parującym jedzeniem.

Niestety, zaraz po wejściu na dziedziniec wpadłem na grupę znajomych z mojej rodzinnej Łodzi. Przyjechali trochę z ciekawości, a trochę dlatego, iż politycznie angażowali się w różne ruchy przez ostatnich 20 lat i uczynili z tego rodzaj stylu życia. Usłyszałem, iż imponują im rozmach przedsięwzięcia i pluralizm wśród dyskutujących.

Faktycznie, na scenie akurat trwał panel lewicowy, podczas którego poseł Marcin Horała przekonywał zaproszonych publicystów, iż to właśnie Rozwój Plus będzie prawdziwą lewicą. Dodawano, iż mało która partia – na pikniku nikt nie miał wątpliwości, iż Rozwój Plus zostanie partią — zaczyna działalność tak ambitnie. zwykle takie imprezy ograniczają się do wynajęcia sali, deszczu konfetti i przemówienia lidera. Tu postawiono na spokojne przechadzanie się między panelami dyskusyjnymi i wakacyjną atmosferę.

– I to mnie ma przekonać do oddania głosu? – pytam.

– Nie, przekonają cię lokomotywy wyborcze. Morawiecki wziął z PiS-u to, co najlepsze. Najaktywniejszych posłów, działaczy. U nas w regionie za wynik odpowiedzialni będą Waldemar Buda, który zawsze dawał świetne rezultaty, ale też prezydent Sieradza Paweł Osiewała czy poseł Włodzimierz Tomaszewski.

Ten ostatni właśnie do nas dołączył. Tłumacząc mi, czym jest ruch Morawieckiego, zaczął mówić o początkach Łodzi i energii, którą reprezentowali Stanisław Staszic i Rajmund Rembieliński. A więc dziś Rozwój Plus ma, zupełnie w tamtym duchu, brać się za wielkie cywilizacyjne projekty, które popchną kraj na dekady do przodu. A może i na stulecia?

– Wie pan, dlaczego ten tunel pod Łodzią nie jest dalej wiercony? Bo Zdanowska nic z tym nie robi, bo jej to nie obchodzi – słyszę.

– Zostawmy już ten tunel i porozmawiajmy o tym wydarzeniu.

– Zostawmy?! Zostawmy?! – oburzał się Tomaszewski. – Proszę pana, ona jest figurantką, która nic nie potrafi. Która doprowadziła miasto do ruiny, która robi wszystko odwrotnie niż robili założyciele miasta! – wykrzykiwał.

Przyznaję, iż na tym etapie przestałem trochę słuchać. Pan poseł za chwilę skończy 70 lat i ma prawo do swoich obsesji. Ja natomiast miałem prawo dowiedzieć się czegoś więcej o powstającej partii i przede wszystkim poszukać stanowiska z kiełbasą.

Można było pograć w rzutki fot. Jan Rojewski

Pojednanie lewaków z prawakami

– Cześć, Janek! – słyszę zza pleców.

Odwracam się i widzę… moich lewicowych znajomych, którzy niegdyś popierali i współtworzyli Partię Razem. Czy to sen? Czy powinienem się uszczypnąć, żeby sprawdzić, czy nie znalazłem się w jakimś rodzaju alternatywnej rzeczywistości? Nie. Unoszący się w powietrzu przyjemny zapach palonego węgla wciąż przypominał mi, iż to, co widzę, dzieje się naprawdę.

– Co… co wy tu robicie? – wydukałem, będąc przez cały czas w ciężkim szoku.

– Przyjechaliśmy wspierać Paulinę Matysiak – usłyszałem. – To nasza posłanka, ale też koleżanka. Poza tym byliśmy ciekawi, jak to wszystko będzie wyglądało.

Paulina Matysiak jeszcze do niedawna była posłanką partii Razem. Została z niej usunięta za polityczny romans z Marcinem Horałą i założenie z nim wspólnego stowarzyszenia „Tak dla Rozwoju” – cóż za zbieżność nazw. Wyborcom dała się poznać głównie z walki o poprawę jakości komunikacji zbiorowej.

– Czy gdyby Matysiak startowała z list Morawieckiego, to byście na nią zagłosowali?

– Tak.

– I nie przeszkadzałoby wam, kogo przy okazji wpuszczacie z tej listy do Sejmu?

– A kogo konkretnie masz na myśli? Jakie nazwisko byłoby aż tak kontrowersyjne?

Rozmowa trwała dalej, ale pokazywała interesujące przesunięcie, które dokonuje się na polskiej lewicy. Istnieje część wyborców gotowa odpuścić walkę o prawa gejów, aborcję czy ekologię, byle był wysoki socjal i prawa pracownicze. Faktycznie, kolejni posłowie Morawieckiego wychodzący na scenę dodawali do swoich wypowiedzi ten „antyliberalny” kompozyt. Słyszałem, iż polityka cięć budżetowych się nie sprawdza, iż sprzedawanie państwowych zakładów w prywatne ręce było horrorem, wreszcie – iż zbyt mocno wszystko w Polsce robiono w ostatnich latach pod przedsiębiorców.

To niezły paradoks, iż multimilioner i były szef banku Mateusz Morawiecki miałby być twarzą właśnie takiej socjalnej prawicy, która mnie osobiście bardziej kojarzy się z postacią Beaty Szydło. Ale kto wie, jeżeli Donald Trump wmówił Amerykanom, iż jest przedstawicielem tamtejszej prowincji, to pewnie wszystko jest możliwe.

Po chwili dołączyła do nas sama Matysiak. Zapytałem ją, czy jeżeli dostanie propozycję startu z list Rozwoju Plus, to ją przyjmie.

– Cytując klasyka: czas pokaże – usłyszałem.

Psychodeliczny dmuchawiec dla nielicznych dzieci fot. Jan Rojewski

Grill dla radykałów

Ten sielankowy nastrój wzajemnego pojednania, przypominający XII księgę „Pana Tadeusza”, pewnie nieco zmąciłaby refleksja, kto zapłacił za sobotnie wydarzenie. Wynajęcie lokalu, nagłośnienie, telebimy, catering, dmuchańce dla dzieci, stanowisko do gry w rzutki – to wszystko musiało niemało kosztować.

Sprzyjający Morawieckiemu użytkownicy Twittera powtarzają, iż wszystko sfinansowano ze składek. Tylko o jakich składkach mowa, skoro stowarzyszenie zostało dopiero co założone? Z kolei plotki, które do mnie dotarły, mówią, iż wydarzenie finansowo wspomogła znana firma kurierska i potentat z branży spożywczej. Na samą myśl o jego wyrobach kontynuowałem wędrówkę w poszukiwaniu jedzenia.

Być może w tym samym kierunku zmierzał profesor Jan Żaryn, historyk i do niedawna dyrektor Instytutu Dmowskiego. Postanowiłem zagadnąć go o politykę historyczną. Nie będę streszczał Państwu całej rozmowy, mogę jednak zapewnić, iż profesor poczuł się nad wyraz swobodnie, bo po chwili powiedział, iż ma nadzieję, iż po przyszłorocznych wyborach „Polacy będą mieć większość konstytucyjną”. Polacy, czyli grupa, do której według pana profesora ja już się nie zaliczam.

To właśnie jest cały problem z Morawieckim i jego akolitami, którzy w sobotnie popołudnie postanowili pokazać swoją ekumeniczną, otwartą na dialog, no niemalże renesansową twarz. Jak mam niby w to uwierzyć, skoro firmują to tacy radykałowie jak Żaryn, w tłumie widziałem publicystę Filipa Memchesa, który kilka lat temu pisał, iż „Putin ma rację” (chodziło o bicie gejów, a nie agresję na Ukrainę, ale serio, czy to coś zmienia?) albo Samuela Pereirę, niesławnego dyrektora Telewizyjnej Agencji Informacyjnej, odpowiedzialnego za okropieństwa, jakie wyczyniało TVP Info za czasów PiS.

Obecność tego ostatniego jest szczególnie komiczna w kontekście tego, iż Morawiecki winą za porażkę wyborczą w 2023 roku obarczał Jacka Kurskiego i jego telewizję.

Na samo nasuwające się w tym wypadku pytanie: „Czym wy różnicie się od innej prawicy?” odpowiedział mi młody działacz Rozwoju Plus, który cytował program demograficzny stowarzyszenia. Faktycznie są tam interesujące pomysły, jak Pensja Rodzicielska czy Emerytalna Składka Rodzinna. Pewnie warto byłoby się nad nimi pochylić, ale jak mam wierzyć w to, iż wraz z realizacją tych pomysłów nie wrócą wszystkie patologie rządów PiS, skoro kręcą się tu tacy ludzie?

W końcu dotarłem do stanowiska z grillem. Opustoszałego, wyjedzonego i całkowicie pustego. Po kiełbasie nie został choćby ślad, a o tym, iż kiedyś tu była, świadczyły tylko rozrzucone serwetki ze śladami musztardowych pocałunków.

– Pobite gary – westchnąłem.

– Jakby co, pozostało czernina – usłyszałem od miłego pana, który zamykał stanowisko.

Rzuciłem się na nią bez wahania. Smaczna, słodka, podawana z lanymi kluskami – tak podobno robi się na Kujawach – i nieco symboliczna. Bo jeżeli wszystko, co mogłem zjeść na wielkim grillu Morawieckiego, to czarna polewka, to chyba znak, iż powinienem już wracać do domu.

Read Entire Article