'Butelkowy diablik'. Część dziewiąta. / Schwengel2009

publixo.com 1 hour ago

Część dziewiąta

Któregoś dnia Keawe pojechał z wizytą do kilku przyjaciół zamieszkałych w Kailua. Wyruszył tak wcześnie, jak tylko mógł, jechał gwałtownie dlatego, iż był niecierpliwy chcąc powrócić możliwie prędko do swego, pięknego domu. W dodatku noc, która nadchodziła była nocą, kiedy umarli minionego czasu pojawiali się opodal Kony; ponieważ już raz zadał się z diabłem, tym bardziej nie miał ochoty aby spotykać się z umarłymi.
Nieco dalej za Konaunau zauważył kobietę kąpiącą się morzu; wydała mu się powabną dziewczyną ale niedługo zapomniał o niej. Za jakiś czas podszedł w pobliże miejsca, gdzie przebywała. Była cała ubrana, oddaliła się od brzegu morza i stała przy drodze odziana w swoje czerwone holoku. Jej oczy lśniły i dobrze z nich patrzyła. Gdy Keawe przejeżdżał obok niej zatrzymał swego konia. „Myślałem, iż znam każdego w tej okolicy” - powiedział - „Jak to możliwe, iż ciebie nie znam?”. „Jestem Kokuą, córką Kiauo” - odparła dziewczyna - „I właśnie wróciłam z Oahu. A ty kim jesteś?”. „Powiem tobie kim jestem trochę później...” - odpowiedział Keawe - „Chcę zadać tobie pytanie, a ty być może w końcu odgadniesz kim jestem; nie musisz mi dawać szczerej odpowiedzi. Powiedz mi przede wszystkim czy jesteś zamężna?”. W odpowiedzi Kokua roześmiała się głośno. „A czy ty jesteś żonaty?” - zapytała. „W istocie nie jestem.”. - odparł Keawe – I nigdy wcześniej nie myślałem o tym, aż do tej godziny. Stało się dla mnie jasne, iż powinienem być żonatym, kiedy spotkałem ciebie na poboczu drogi, ujrzałem twoje oczy, a moje serce poszybowało ku tobie jak ptak. Teraz powiedz czy mnie zechcesz, czy nie, a ja wrócę na swoje miejsce; ale jeżeli mnie lubisz, powiedz to, a udam się do twego ojca jeszcze tej nocy, zaś jutro będę z nim rozmawiał...”. Kokua nie rzekła ani słowa, spojrzała na morze i roześmiała się. „Kokua” - kontynuował Keawe - „Jeśli nic nie odpowiesz potraktuję to jako odpowiedź pozytywną; tak więc udajmy się do drzwi twojego ojca.”. Ruszyła przed nim jeszcze nic nie mówiąc; czasem spoglądała za siebie i odwracała głowę. Gdy doszli do domu jej ojca, Kiauo wyszedł na werandę i powitał Keawe po imieniu. Od tego momentu dziewczyna przestała się rozglądać, ponieważ sława wielkiego domu dotarła już do jej uszu. Jeszcze tego samego wieczoru wszyscy się weselili.
Następnego dnia Keawe rozmówił się z Kiauo i pozostał sam na sam z dziewczyną. „Kokuo” - rzekł - „Nie chciałem ci mówić kim jestem, bo mam piękny dom i obawiałem się, iż myślałabyś zbytnio o tym domu, a zbyt mało o człowieku, który ciebie kocha. Teraz wiesz wszystko i jeżeli nie chcesz mnie więcej widzieć, powiedz to od razu.”. „Nie”- odpowiedziała Kokua. Tym razem nie śmiała się i Keawe nie prosił o nic więcej. Takie były zaloty Keawe; sprawy gwałtownie minęły ale strzała Amora doszła celu.




Read Entire Article