Budżet 2027: ponad miliard na Sejm. Rząd pokazał rachunek

dzienniknarodowy.pl 5 hours ago
Zdjęcie: Budżet 2027: ponad miliard na Sejm. Rząd pokazał rachunek


Rada Ministrów przyjęła 28 sierpnia projekt budżetu na 2027 rok: ponad 1 mld zł zapisano dla Kancelarii Sejmu, 310,2 mln zł dla Kancelarii Senatu, 359,48 mln zł dla Kancelarii Prezydenta i 642,9 mln zł dla KPRM. To plan, który może jeszcze zmienić parlament, ale rachunek ostatecznie zapłacą podatnicy.

Najważniejsze urzędy liczą setki milionów

Projekt budżetu na 2027 rok pokazuje skalę kosztów centralnych instytucji państwa. Na Kancelarię Sejmu zapisano ponad 1 mld zł, na Kancelarię Senatu 310,2 mln zł, a łączne wydatki na obsługę parlamentu mają wynieść około 1,3 mld zł. Kancelaria Prezydenta ma otrzymać 359 mln 480 tys. zł. Dla Kancelarii Prezesa Rady Ministrów przewidziano niemal 642,9 mln zł.

W medialnym języku instytucje przedstawiające własne plany finansowe bywają nazywane „świętymi krowami”. Określenie jest ostre, ale dotyka realnego problemu ustrojowego: minister finansów włącza ich plany do projektu na szczególnych zasadach, a polityczna odpowiedzialność za ostateczne kwoty przechodzi na parlament. Nie oznacza to jednak, iż wydatki są poza kontrolą. Posłowie i senatorowie mogą je zmienić podczas prac nad ustawą.

IPN, NIK i inspekcja pracy

Lista dużych pozycji nie kończy się na kancelariach. Projekt przewiduje prawie 675 mln zł dla Instytutu Pamięci Narodowej oraz ponad 549,5 mln zł dla Najwyższej Izby Kontroli. Państwowa Inspekcja Pracy ma dysponować kwotą bliską 820 mln zł. Na Krajowe Biuro Wyborcze zapisano niemal 125,5 mln zł, a na Urząd Ochrony Danych Osobowych około 97,8 mln zł.

Rzecznik Praw Obywatelskich ma otrzymać niemal 101,4 mln zł, Biuro Rzecznika Praw Dziecka blisko 54,7 mln zł, a Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji 80,4 mln zł. Każda z tych instytucji wykonuje ustawowe zadania. Sama nazwa urzędu nie zwalnia jednak z obowiązku pokazania, na co konkretnie zostanie wydana każda dodatkowa złotówka.

Szczególnej rozwagi wymaga ocena środków dla IPN. Państwo polskie ma obowiązek prowadzić badania nad zbrodniami przeciwko Narodowi Polskiemu, ścigać sprawców i chronić pamięć historyczną. Cięcie tej działalności dla doraźnego efektu politycznego byłoby błędem. Kontrola gospodarności pozostaje konieczna, ale musi odróżniać zbędną administrację od instytucji służącej ciągłości państwa i prawdzie o polskiej historii.

Spór o budżet Trybunału Konstytucyjnego

W projekcie nie ujęto dochodów i wydatków Trybunału Konstytucyjnego. Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański stwierdził, iż resort nie otrzymał planu skutecznie przyjętego oraz przekazanego zgodnie z wymogami. Wiceminister Hanna Majszczyk wskazała, iż dokument powinien zostać przyjęty przez Zgromadzenie Ogólne sędziów TK.

Trybunał odrzucił tę argumentację. W komunikacie uznał brak finansowania za naruszenie prawa i podał, iż prezes TK przekazał 30 lipca projekt przygotowany przez dyrektora kancelarii zgodnie z wieloletnią praktyką. Spór o pozostawienie Trybunału bez pozycji w budżecie wykracza poza zwykłą księgowość. Dotyczy granic władzy wykonawczej i ciągłości konstytucyjnego organu państwa.

Wielki budżet i jeszcze większy deficyt

Cały projekt budżetu państwa na 2027 rok zakłada 977,6 mld zł wydatków przy dochodach rzędu 695 mld zł. Deficyt ma nie przekroczyć 282,6 mld zł. Rząd wskazuje jako priorytety bezpieczeństwo, ochronę zdrowia i inwestycje energetyczne. To obszary, których nie wolno zaniedbać. Skala luki między dochodami a wydatkami wymaga jednak znacznie więcej niż zapewnień o odpowiedzialności.

W budżecie zapisano także 17 mld zł więcej na zdrowie, ale równolegle państwo planuje zmiany podatkowe i ogromne potrzeby pożyczkowe. Każde 100 mln zł przeznaczone na aparat instytucjonalny trzeba zatem porównywać z kosztem obsługi długu, potrzebami obronności oraz ciężarem ponoszonym przez pracujących Polaków.

Parlament musi prześwietlić rachunek

Budżet państwa nie jest konkursem popularności urzędów. Kancelaria Sejmu, prezydent, NIK czy IPN mają różne zadania i różne znaczenie ustrojowe. Wrzucanie ich do jednego worka ułatwia chwytliwy nagłówek, ale utrudnia uczciwą ocenę. Potrzebna jest kontrola każdej części, liczby etatów, inwestycji i zakupów, z poszanowaniem konstytucyjnej samodzielności organów.

Stawka dla Polaków jest konkretna. Deficyt oznacza dług, a dług oznacza przyszłe podatki i odsetki płacone z narodowego dochodu. Parlament powinien odrzucić wydatki służące wygodzie aparatu, a chronić te, które wzmacniają bezpieczeństwo, kontrolę władzy i pamięć państwową. Oszczędność bez hierarchii celów bywa ślepa. Rozrzutność bez jawności jest zaś zwykłym lekceważeniem podatnika.

Źródło: projekt ustawy budżetowej na 2027 rok, PAP, Money.pl.

Read Entire Article