
Sondaże kłamią. Gdyby Trzaskowski faktycznie przewodził w stawce kandydatów na najważniejszy urząd III RP aktywność T(r)uska byłaby skierowana w inną stronę. Tymczasem...
2 kwietnia o 17.05 Donald Tusk, jak przystało na tweetującego płemieła zamieścił wpis na portalu X (d. Twitter).
Od razu odpowiedział mu rumuński kandydat na prezydenta George Simion. Wg niego Tusk powinien w pierwszym rzędzie upewnić się, czy przypadkiem nie byli to jego koledzy.
Z kolei Konrad Berkowicz nie ukrywa, iż uważa Tuska za informatycznego debila.
Trzeba jednak pamiętać, iż problem jest o wiele poważniejszy.
Unia zdążyła już przećwiczyć tego typu akcję w Rumunii.
Nagle pojawiające się rzekome ruskie wpływy zostały uznane za wystarczający powód, by unieważnić wybory.
Dlatego Tusk „zasygnalizował”.
Tylko iż ciągle ma problem. Nie udało się bowiem przepchnąć ustawy oddającą orzekanie o ważności wyborów prezydenckich sędziom mianowanym jeszcze przez komunistyczną jaczejkę Jaruzelskiego.
Z kolei Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego jest uznawana za neosąd przez neożont Tuska.
Ale zgodnie z uchwalonymi przez Sejm poprzednich kadencji ustawami Izba ta jest adekwatna dla ustalenia, czy wybory prezydenckie były skuteczne.
Tusk ma więc spory problem.
W razie przegrania Trzaskowskiego będzie musiał dowodzić, iż wspomniana Izba SN nie jest sądem.
To jednakże koliduje z faktem uznania wyborów 2023 r. za skuteczne przez tę samą Izbę.
I przeciw czemu Tusk nie protestował.
Oczywiście wiemy, co zrobi kompromitacja 13 grudnia. Po prostu uchwali sobie…
To jednak będzie można potrzaść o przysłowiowy kant.
Tusk wspierany przez byłego prawnika Bodnara będzie jednak parł niczym taran.
I wtedy dopiero będzie powoływał się na „ślad rosyjski”, na razie obecny tylko w jego tweecie.
Ma bowiem ku temu POwody.
Główny kandydat kompromitacji 13 grudnia jest bowiem przedmiotem szydery internetowej.
Co prawda przy okazji pojawił się Hołownia, ale to tylko tło.
„Marszałek rotacyjny” nie ma bowiem choćby cienia szansy, by zakwalifikować się do drugiej rundy.
Cóż, po niespełna dwóch latach pajacowania w Sejmie nie ma nikogo, kto brałby Szymka na poważnie.
Trzaskowskiemu nie służą także zapowiedzi „domknięcia systemu”.
Szykowana dla niego rola tępego długopisu Tuska jest aż nadto widoczna.
Tak można było jednak wywodzić do wczoraj. Okazuje się, iż walka buldogów pod dywanem kompromitacji 13 grudnia zaczyna przebijać na powierzchnię.
Michnikowy fanzin political fiction, jak żaden inny zaangażowany po stronie Tuska od co najmniej 2007 roku nagle zaatakował… Bodnara.
Co to oznacza?
Bodnar ma być rzucony na pożarcie jako ten, który zwyczajnie przegiął i zamiast „przywrócenia praworządności” zafundował nam wyjątkowe bezprawie??
A może jednak okazał się „miękiszonem”, którego zastąpi mgr prawa, syn człowieka wierzącego w polowania ludzi na dinozaury dzięki kamieni, Roman Giertych???
Tak czy inaczej dni Bodnara wydają się POliczone.
Oczywiście to nie oznacza, iż za dotychczasowe zasługi Tusk nie nagrodzi go jakąś europejską synekurą.
Przecież dokładnie tak było w przypadku podpałkownika pijaczyny Sienkiewicza.
Moim zdaniem chodzi jednak o coś zupełnie innego.
Na gewałt! Tusk zrozumiał, iż jednota przekazu tzw. mediów publicznych (aktualnie w likwidacji) oraz postrzeganych przynajmniej przez ostanie dwie dekady jako protuskowe w społeczeństwie zaczyna budzić wspomnienia.
I to sięgające co najmniej dekady lat 1980-tych.
Nie tylko Tusk równa się drożyźnie, ale na dodatek żond kompromitacji 13 grudnia jest równoznaczny z komunistyczną dyktaturą.
Krytyka Bodnara ma więc na celu pokazanie społeczeństwu, jak bardzo są „wolne” protuskowe me(r)dia, co oznacza, iż zamiast dyktatury mamy do czynienia z odradzającą się demokracją, przy okazji zaś pogrożenie paluszkiem Bodnarowi.
- Za mało się starasz.
Wpuszczenie Romka Qnia Giertycha w buty Bodnara oznaczałoby totalną demaskirowkę ryżego reżimu.
Giertyc bowiem przez swoją aktywność w mediach społecznościowych w ciągu ostatnich lat stał się synonimem wyjątkowo podłego hejtera.
Ktoś taki w roli ministra sprawiedliwości byłby tejże sprawiedliwości zaprzeczeniem. Tusk wbrew pozorom zachowuje resztki rozumu i dlatego takiej POdmiany nie będzie.
Ale Giertych jako straszak Bodnara spełnia swą rolę znakomicie.
Ktoś zastąpi Bodnara, i to jest oczywiste.
Pytanie, jakie należałoby zadać brzmi: kiedy to nastąpi???
Do wyborów prezydenckich zbyt mało czasu. Wycofanie Bodnara oznaczałoby POrażkę wizerunkową dotychczasowej aktywności neożondu kompromitacji 13 grudnia.
Zbyt wiele wpadek zaliczyła neoprokuratura w ostatnich miesiącach, by odsunięcie Bodnara mogło być kojarzone inaczej niż tylko z POrażką stosowania prawa takiego, jak je POjmuje Tusk i reszta.
Co jednak w przypadku klęski Trzaskowskiego już w pierwszej turze?
Wtedy mamy dość nieprawdopodobny scenariusz, przynajmniej zdaniem me(r)diów i POwołanych przez nie ekspertów – druga tura Mentzen – Nawrocki.
Kto jednak zaręczy, iż nagle objawi się „czarny koń” i zmęczeni partyjną przekładanką (PO albo PiS) wyborcy zagłosują na naprawdę niezależnego kandydata?
Druga runda Marek Woch vs. Karol Nawrocki???
Tusk dał sygnał, co może się zdarzyć.
Nagle me(r)dia zaczną podnosić larum, iż to sprawa Putina.
Ale co potem???
Uchwała Sejmu, głosami kompromitacji 13 grudnia???
Bo adekwatna do rozpatrzenia protestu wyborczego Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego jest uznawana za neosąd przez neożont Tuska.
A zatem sądowy organ nieistniejący. ;)
A może Hołownia zaniesie protest do znajomych sędziów (tych mianowanych przez Radę Państwa PRL w stanie wojennym) i ci coś tam orzekną???
O ile w Bukareszcie odsunięcie najpoważniejszego kandydata mogło się odbyć w majestacie prawa to jednak w Warszawie mielibyśmy do czynienia z farsą.
W latach 1970-tych na jednym z festiwali opolskich (Kabareton XVI czy też kolejnego festiwalu) Jan Pietrzak podsumował PRL. Otóż zdaniem Mistrza przez lata budowaliśmy SATYRYZM i zmierzamy w stronę KOMIZMU.
To oczywista antycypacja była.
Stadium KOMIZMU osiągnęliśmy bowiem dopiero podczas trzecich żonduff Tuska. Czyli jakieś pół wieku później.
Stare chińskie przekleństwo mówi: obyś żył w ciekawych czasach.
Dzięki ekipie kompromitacji 13 grudnia widzimy, iż od ciekawych czasów gorsze są czasy groteskowe.
5.04 2025
fot.: X, facebook