Bosacki wyklucza rząd KO z Konfederacją. Prawica dostała sygnał

dzienniknarodowy.pl 7 hours ago
Zdjęcie: Bosacki wyklucza rząd KO z Konfederacją. Prawica dostała sygnał


Marcin Bosacki, wiceminister spraw zagranicznych z Koalicji Obywatelskiej, wykluczył współrządzenie KO z Konfederacją po kolejnych wyborach. Jednocześnie przyznał, iż w Konfederacji są osoby, z którymi potrafi normalnie rozmawiać. To drobne zdanie odsłania więcej niż rytualne deklaracje o izolowaniu prawicy.

Bosacki stawia granicę, ale zostawia furtkę

Marcin Bosacki mówi językiem, który dobrze zna każdy obserwator polskiej polityki. Oficjalnie: żadnej koalicji z Konfederacją. Nieoficjalnie: z częścią jej polityków można rozmawiać. W rozmowie z Radiem ZET wiceminister spraw zagranicznych z KO stwierdził, iż współrządzenie z Konfederacją po kolejnych wyborach wyklucza, ale nie wszystkich przedstawicieli tego środowiska ocenia tak samo.

Według relacji Radia ZET polityk mówił, iż w sejmowych kuluarach z niektórymi osobami z Konfederacji może normalnie porozmawiać o wielu sprawach, choć nie o wszystkich. To nie pozostało zapowiedź porozumienia. To raczej sygnał, iż liberalny obóz władzy widzi po prawej stronie ludzi, których nie da się już sprowadzić do wygodnej etykiety straszaka.

Dla prawicy płynie z tego prosty wniosek. Szacunek przeciwnika nie bierze się z próśb o akceptację salonu. Bierze się z wyniku, dyscypliny i realnej siły politycznej.

Konfederacja jako problem dla liberalnego centrum

KO potrzebuje opowieści o Konfederacji jako ugrupowaniu wykluczonym z poważnej polityki. Taka narracja pozwala mobilizować liberalny elektorat i ustawiać spór jako walkę centrum z groźną prawicą. Tyle iż polska scena polityczna nie zawsze chce układać się według życzeń spin doktorów.

Konfederacja rośnie jako siła, której nie da się łatwo wchłonąć ani zignorować. Dziennik Narodowy opisywał już, jak Ruch Narodowy i Nowa Nadzieja walczą o listy oraz polityczną przyszłość ugrupowania. To właśnie tam rozstrzyga się, czy formacja będzie zdolna do twardego marszu po własny elektorat, czy utknie w sporach personalnych.

Bosacki dobrze wyczuwa ten moment. Może odrzucać koalicję z całą Konfederacją, bo taka deklaracja jest dziś bezpieczna dla polityka KO. Ale sam fakt, iż rozróżnia między politykami tej formacji, pokazuje zmianę tonu. Prawica, która ma wpływ na arytmetykę przyszłego Sejmu, przestaje być tylko obiektem medialnego połajania.

Prawica nie może szukać uznania u KO

Najgorszym błędem Konfederacji byłoby potraktowanie takich słów jako zaproszenia do politycznej grzeczności. Obóz liberalny nie zacznie nagle realizować programu suwerennościowego, niskich podatków, obrony rodziny i sprzeciwu wobec brukselskiego dyktatu. Będzie szukał pęknięć, ludzi do rozmowy i tematów, przy których da się prawicę oswoić.

To normalna polityka. Nie ma w tym tajemnicy. Problem zaczyna się wtedy, gdy prawica myli rozmowę z wpływem. Rozmowa w kuluarach Sejmu nic nie znaczy, jeżeli nie prowadzi do decyzji korzystnych dla Polaków: niższych kosztów życia, mniejszej biurokracji, ochrony szkół przed ideologicznym eksperymentem i twardszej polityki migracyjnej.

Dlatego warto przypomnieć spór, który już wcześniej wracał w przestrzeni publicznej. Dziennik Narodowy pisał o deklaracji Przemysława Wiplera, iż możliwa jest koalicja rządowa Konfederacja-Koalicja Obywatelska. Dzisiejsza wypowiedź Bosackiego jest z tamtą dyskusją naturalnie powiązana, choć idzie w drugą stronę.

Stawką jest samodzielność programu

Polska prawica musi mierzyć swoją skuteczność nie liczbą uśmiechów od ministrów KO, ale tym, czy potrafi przesunąć państwo w stronę wolności, suwerenności i odpowiedzialności za własnych obywateli. To wymaga twardej tożsamości programowej. Bez niej każda partia antysystemowa kończy jako przystawka silniejszego obozu.

Słowa Bosackiego są więc ostrzeżeniem i komplementem zarazem. Ostrzeżeniem, bo KO będzie próbowała rozdzielać prawicę na tych, z którymi da się rozmawiać, i tych, których można dalej straszyć wyborców. Komplementem, bo pokazują, iż Konfederacja stała się aktorem, którego przeciwnicy muszą brać pod uwagę.

Dla wyborców ważne jest coś jeszcze. Po kolejnych wyborach politycy znów będą opowiadać o odpowiedzialności, stabilności i konieczności kompromisu. Wtedy trzeba patrzeć na konkrety. Kto obniża ciężary państwa? Kto broni polskiej szkoły, rodziny i granicy? Kto nie sprzedaje suwerenności za miejsce przy stole? Reszta jest teatralnym dymem.

Źródło: Radio ZET, Gazeta.pl

Źródło: Gazeta.pl Wiadomości

Tekst przygotowano z wykorzystaniem narzędzi sztucznej inteligencji. Zasady stosowania AI w redakcji opisujemy na stronie Standardy redakcyjne.
Read Entire Article