Dzieją się sprawy, których nie pojmuję. Brałem pod uwagę i liczyłem na to, iż polska opinia publiczna zrozumie zgubność bezrozumnego i bezkrytycznego angażowania się po stronie Ukrainy.
Wiele moich tekstów pisałem z myślą, iż choć trochę się do tego przyczynią. Byłem przekonany, iż będzie to jednak proces długi. Miałem i mam śmiałość mówić i pisać, iż w gruncie rzeczy Ukraina jest państwem wrogim Polsce, a robienie z banderyzmu ideologii państwowej Ukrainy, czyni tę wrogość w zasadzie wiecznotrwałą.
Tymczasem proces zrozumienia, iż bezrozumne i bezkrytyczne popieranie Ukrainy prowadzi do katastrofy, zdecydowanie przyspieszył i nabiera coraz większego tempa. Zaczęło się to po tym, jak głośne stało się nazwanie przez prezydenta Włodzimierza Zełeńskiego jednostki armii ukraińskiej bohaterami UPA. I tego nie rozumiem. Dlaczego właśnie to wydarzenie i dlaczego teraz nabrało takiej rangi?
Tak zwane siły ustanowione, które pilnowały, żeby przez cały czas obowiązywało hasło bycia „sługami narodu ukraińskiego” albo zupełnie zmieniają swoje poglądy, jak PiS, albo w desperacji sięgają po ludzi w sprawie relacji z Ukrainą niepoczytalnych, jak Kazimierz Wóycicki. Z Wóycickim sprawa jest prosta. Reprezentuje popularne w tak zwanym salonie zaprzaństwo, w uproszczeniu polegające na tym, iż w relacjach ze wszystkimi narodami, z którymi Polacy mieli konflikty winni zawsze są Polacy. Odnośnie konfliktu polsko-ukraińskiego, to żeby otrzeźwienie polskiej opinii publicznej przez cały czas przyspieszało, trzeba wznieść hasło; więcej Wóycickiego, Pawła Kowala i im podobnych! Mam nadzieję, iż nawoływanie przez tych ludzi, żeby Polska dawała Ukrainie więcej, coraz więcej wszystkiego, bez żadnych korzyści dla siebie i żeby na przemian przepraszała i dziękowała za plucie sobie w twarz, przyspieszy nie tylko zrozumienie zgubności dotychczasowego bezkrytycznego wsparcia dla Ukrainy, ale sprawi, iż szybciej upowszechniać się będzie rozumienie, iż Ukraina w postaci zachwalanej przez Wóycickiego, Kowala et consortes jest wrogiem Polski.
Inna sprawa jest z PiS-em. Mamy tu do czynienia ze szczególną moralną ohydą. Ta pisowska ohyda jest także niebezpieczna politycznie. Chodzi przede wszystkim o to, iż zmiana stosunku PiS-u do Ukrainy nie wzięła się z jakiejkolwiek intelektualnej i moralnej rewizji polityki tej partii. Liderzy PiS-u dostrzegli, iż bycie „sługami narodu ukraińskiego” powoduje odpływ elektoratu. To i wyłącznie to jest powodem coraz agresywniejszego odnoszenia się różnych polityków PiS-u do relacji z Ukrainą. Oni nie dadzą się w tym przelicytować! W tym działaniu nie ma w ogóle rozumienia polskiego interesu narodowego.
W tym wściekłym rzuceniu się na banderyzację Ukrainy nie ma żadnego długofalowego myślenia politycznego. Trzeba dobitnie powtórzyć, iż politykom PiS-u chodzi wyłącznie o to, co tu i teraz, czyli utratę wyborców. Gdyby zmiana nastawienia (celowo nie używam określenia poglądy, tych w tej sprawie w PiS nie ma) wynikała z autentycznych przewartościowań intelektualnych i moralnych, to najpierw usłyszelibyśmy solenne przeprosiny i deklarację naprawienia gigantycznych szkód, które wyrządziła polityka PiS-u. Przeprosin nie ma i tym bardziej deklaracji naprawienia szkód. Nie od rzeczy będzie zauważenie, iż duża część tych szkód jest nie do naprawienia.
Trzeba mieć świadomość z kim mamy do czynienia. Najlepiej widać to na przykładzie działań pisowskich polityków względem zbliżających się uroczystości pod pomnikiem „Rzezi Wołyńskiej” w Domostawie. Tak na marginesie, to kompletnie myląca nazwa. To nie była rzeź tylko ludobójstwo i taką nazwę powinien mieć pomnik. A wracając do tego, co w tej sprawie robią politycy PiS-u, to oni wręcz na chama, na rympał chcą przejąć zarówno ideę pomnika, któremu byli przecież przeciwni, jak i środowiska oraz poszczególnych sympatyków tej idei. Co więcej, obawiam się, iż może im się to udać. A co potem? Potem to, co zrobił prezydent Karol Nawrocki. Zanim został prezydentem wiedział, gdzie jest Domostawa i znalazł czas, żeby ostentacyjnie się tam pokazać. Teraz odmówił objęcia patronatu nad uroczystościami, co harmonizuje z nieodebraniem odznaczenia Zełeńskiemu. Ten kto zabronił Nawrockiemu odebrania orderu Zełeńskiemu pewnie nie pozwolił też na udzielenie patronatu. To samo będzie z PiS-em. Jak Amerykanie albo Żydzi każą im znowu stać się „sługami narodu ukraińskiego”, to posłusznie i pokornie się nimi staną.
Jak się na to patrzy, to się rzygać chce.
Andrzej Szlęzak









![W ostatnich dniach odeszli od nas [8.06 – 14.06.2026]](https://infoprzasnysz.b-cdn.net/wp-content/uploads/2026/02/znicz-nekrolog.jpg)