Lwów – jedno z najbardziej polskich z polskich miast. Miejsce to ma ma głębokie historyczne i kulturowe znaczenie dla naszego narodu, co uczyniło go częścią naszego narodowego DNA. Często historycy patrzą na nasze dzieje warszawocentrycznie zapominając o polskości naszych wschodnich i zachodnich ziem. Dla ludzi, którym nie jest wszystko jedno – a myślę, iż takimi jesteśmy – istotna jest polskość zarówno Szczecina jak i Lwowa. Powinniśmy poznawać historię tych ziem i biografię tych co o ich polskość walczyli. Po to by zaspokajać naturalna potrzebę dumy narodowej, ale również po to by wiedzieć czego i kogo się wystrzegać. Kto trafniej opisze heroiczne zmagania o polskość tych ziem od tych, od tych co o nie walczyli i dla nich pracowali?
Po raz kolejny kierowana przez Katarzynę Sokołowską Fundacja Wołyń Pamiętamy stanęła na wysokości zadania i dzięki temu mam w ręce pierwszy tom obszernej pracy naczelnego komendanta obrony Lwowa w czasie wojny z Ukraińcami w 1918 roku Czesława Mączyńskiego (1881-1935). Książka obala wiele przekłamań, które poprzez obce inspiracje zalęgły się w naszej pamięci. Książka przywraca należytą pamięć tym Polakom, którzy w godzinie próby poczuli obowiązki polskie. Autor był Komendantem Polskich Kadr Wojskowych we Lwowie. Dowodził obroną Lwowa w 1918 roku, w tym walką Orląt Lwowskich z przeważającymi siłami ukraińskiego wroga. Dowodził do czasu przybycia odsieczy Wojska Polskiego. Obrona Lwowa zakończyła się, kiedy Ukraińcy wycofali się z miasta. Był to pierwszy i chyba najistotniejszy etap wojny Polaków z Ukraińcami (1918–1919) i miał ogromne znaczenie dla naszej tożsamości narodowej, a także dla kształtowania granic odradzającej się wtedy Polski. Lwowa broni Polacy bez względu na stan majątkowy, orientację polityczną, umiejętności bojowe, płeć czy wiek.
Niezmiernie się cieszę, iż dzięki Fundacji Wołyń Pamiętamy książka może trafić do rąk moich rodaków. Niewątpliwy bohater naszego narodu został przez dziesięciolecia obrzucany błotem, przez propagatorów pedagogiki wstydu i sług niepolskich spraw. Przedstawiciele dwóch nieprzychylnych Polsce żywiołów i ich polscy pomagierzy przez dziesiątki lat przypisywali urojone przewinienia naczelnemu dowódcy obrony Lwowa. Kompletnym nieporozumieniem jest to, iż na historię polskich ziem wschodnich patrzymy przez zafałszowane definicje i obrazy nakreślone przez Giedroycia, Mieroszewskiego, Osadczuka, Ungera czy Kuronia. A mamy świadectwa ludzi takich jak Czesław Mączyński.
To bardzo istotna postać również w naszym endeckim panteonie bohaterów narodowych. W czasie wielkiej próby jaką była wojna polsko-ukraińska Mączyński nie otrzymał od władz w Warszawie oczekiwanej pomocy, mimo tego zdał niełatwy egzamin polskości. Był świadomym Polakiem i czuł obowiązki polskie. Był endekiem, członkiem tajnej Ligi Narodowej, później zaś posłem z ramienia Chrześcijańskiego Związku Jedności Narodowej, założycielem Straży Narodowej i w końcu działaczem Stronnictwa Narodowego. Tym samym spoczywa na nas spadkobierców idei Romana Dmowskiego również endecki obowiązek pamięci i walki o prawdę.
W 1918 roku wydarzyła się rzecz niespotykana – polskie kobiety masowo brały udział w obronie Lwowa. Nie tylko jako pomoc logistyczna czy sanitariuszki, ale jako żołnierze z bronią w pierwszym szeregu. To również zbyt mało uwypuklona część naszej historii. Dzisiaj również mamy świadome polskie kobiety, które walczą w pierwszym szeregu o polską pamięć historyczną. Dziękuję Katarzynie Sokołowskiej za pokonanie wszystkich przeszkód i wydanie „Bojów lwowskich”. Jeszcze Polska nie zginęła, kiedy mamy takie Polski.
Bardzo polecam książkę i zachęcam do zakupu wszystkim tym, którzy interesują się historią naszego narodu oraz pragną wiedzieć co nam może zagrażać w przyszłości.
Książkę Czesława Mączyńskiego „Boje lwowskie”, można nabyć w sklepie Fundacji Wołyń Pamiętamy. Wstęp Katarzyny Sokołowskiej. Książka liczy 392 strony.
Łukasz Jastrzębski










