Blitzkrieg Trumpa obalił Maduro, co wiemy, a co dopiero przed nami? Wywiad z prof. Katarzyną Dembicz

liberte.pl 2 weeks ago

Trzeba przyznać, iż Amerykanie potrafią zaskakiwać. Pierwszą niespodziankę zgotowali światu w tym roku bardzo wcześnie. Już 2 stycznia o godzinie 4:20 czasu lokalnego śmigłowce jednostki Delta Force odlatywały z wenezuelskim Prezydentem-dyktatorem Nicolásem Maduro oraz jego żoną Cilią Flores do Stanów Zjednoczonych.

Operacja niemal od razu została okrzyknięta wielkim sukcesem zarówno Amerykanów, jak i samego Donalda Trumpa. Trudno się dziwić zachwytom, wszakże w niespełna kilka godzin dokonano pojmania nieprzychylnego Prezydenta z jego własnej rezydencji bez straty choćby jednego żołnierza. Wiadomo, kto mógłby się uczyć takiego przeprowadzania „specjalnych operacji wojskowych”. Odkładając jednak na bok oczywiste złośliwości, warto zadać sobie pytanie, jakie geopolityczne skutki pociągną za sobą przedstawione wydarzenia oraz jak dalej potoczy się przyszłość samej Wenezueli i jej mieszkańców.

Trudno o lepszą ekspertkę w tej dziedzinie od prof. Katarzyny Dembicz z Instytutu Studiów Iberyjskich i Iberoamerykańskich Uniwersytetu Warszawskiego.

Pani Profesor, zaczynając krótko od samej operacji. Czy Pani zdaniem błyskawiczne pojmanie dyktatora to wyłącznie sukces amerykańskich sił specjalnych, czy może dowód na to, iż wewnątrz doszło do zdrady i cichego przyzwolenia na ten ruch?

To również efekt współpracy jednej bądź kilku osób wokół Nicolása Maduro, będących częścią tego reżimu. Ta opinia poparta jest informacjami pojawiającymi się w prasie USA, jak i europejskiej, ale potwierdzają ją także zachodni eksperci wojskowi związani z funkcjonowaniem służb bezpieczeństwa. Tak precyzyjne i błyskawiczne uderzenie nie byłoby możliwe bez „uszu i oczu” kogoś wewnątrz Caracas. Dyplomatyczne rozmowy były prowadzone między obydwoma państwami, na różnych szczeblach, ale nie wiemy, w którym momencie i kto zgodził się na współpracę, czy to ktoś z zaplecza wojskowego czy raczej politycznego (cywilnego). Liczba Kubańczyków, która zginęła potwierdza również to, co Nicolás Maduro osobiście negował przez lata, czyli obecność kubańskich służb bezpieczeństwa w Wenezueli.

Nikolás Maduro usłyszał już zarzuty o narkobiznes i kierowanie grupą przestępczą. Z drugiej strony hasło „ropa” zostało już chyba odmienione w każdy możliwy sposób w kontekście Wenezueli, która posiada przecież największe potwierdzone złoża na świecie. Co było prawdziwym powodem operacji?

Ta operacja jest wypadkową „nowej” polityki Stanów Zjednoczony Ameryki wobec państw Ameryki Łacińskiej, która również kształtowana jest na potrzeby wewnętrzne. Donald Trump potrzebuje pokazać własnemu społeczeństwu, iż osiąga sukcesy i realizuje cele ruchu MAGA – Make America Great Again, a jednocześnie przywraca stary porządek, odświeżając Doktrynę Monroe, na półkuli zachodniej. Imperializm USA jest obecny cały czas w świadomości mieszkańców Ameryki Łacińskiej, stąd opór i krytyka wobec działań USA na lewicy jak również w umiarkowanych kręgach prawicy latynoamerykańskiej. Ta panorama jest bardziej złożona bo, żeby „Uczynić Amerykę Wielką na Nowo” potrzebne są nowe rynki zbytu i nowe obszary pozyskiwania surowców. Takim obszarem jest Wenezuela bogata nie tylko w ropę naftową o wyjątkowych własnościach, ale także w rudy żelaza, boksytów (z których otrzymuje się aluminium), złoto i inne metale. Jednocześnie jest to obszar bogaty w wodę, a co za tym idzie – w energię hydroelektryczną, na jej obszarze znajduje się jedna z największych hydroelektrowni w Ameryce Łacińskiej (Simon Bolivar nazywana również Guri), położona na rzece Caroni. Jest to kraj o wysokiej bioróżnorodności i o strategicznym położeniu. Są to tzw. drzwi na Morze Karaibskie i na Amerykę Południową.

Chyba najważniejszym w tej chwili pytaniem jest, kto będzie dalej rządził? Obudziliśmy się w rzeczywistości, w której Wenezuela ma de facto trzech liderów. Donalda Trumpa, który chce zarządzać krajem, Delcy Rodríguez, pełniącą funkcję p.o. prezydenta z namaszczenia chavistów, oraz Edmundo Gonzáleza Urrutię, który ma demokratyczny mandat społeczny. Czy urzędnicy i wojskowi zaryzykują przejście na stronę demokratów, czy ze strachu okopią się przy Rodríguez?

Nie operowałabym kategoriami „strachu”, to raczej chęć utrzymania się u władzy i utrzymania kontroli nad krajem przez Siły Zbrojne Wenezueli- FAND. Kwestie ideologiczne w tym antyimperializm są równie ważne. W historii XX wieku jak i najnowszej, w Wenezueli (jak i innych krajach regionu) armia odgrywała bardzo istotną rolę. Wydaje mi się również, iż żadnej ze stron w tym konflikcie nie zależy na destabilizacji kraju, o powierzchni prawie miliona kilometrów kwadratowych. w tej chwili usunięcie siłowe całego reżimu doprowadziłoby do wojny domowej, zwiększenia roli grup paramilitarnych, zorganizowanej przestępczości i guerilli na terenach przygranicznych, z Kolumbią i Brazylią. W przypadku Wenezueli, potrzebny jest proces transformacji a nie natychmiastowego zerwania ze starym ładem.

Pekin „wpompował” w Wenezuelę miliardy. Dziś, Stany Zjednoczone kontrolują infrastrukturę naftową. Czy Pani zdaniem utrata Wenezueli jako sprzymierzeńca w tej części świata wpłynie na rewizję chińskiej strategii w Ameryce Łacińskiej oraz czy doktryna Monroe w wydaniu Donalda Trumpa może stworzyć poważne implikacje dla Tajwanu i Ukrainy?

Z pewnością działania USA wpływają na układ sił na świecie. Pytanie: jak trwały będzie ten układ? Czy jest to tylko pewne czasowe odchylenie czy też trwała zmiana? jeżeli mamy do czynienia z trwałą zmianą to pozycja każdego z wymienionych państw przez Pana, a także poszczególnych regionów, w tym Afryki, ulegnie zmianie. Być może Chiny umocnią swoją pozycję w Afryce.

W latach 60. ubiegłego wieku Wenezuela zajmowała wysokie miejsce pod względem PKB per capita na świecie. Czy ropa rzeczywiście może być powtórnie kołem zamachowym gospodarki, czy też koszty jej wydobycia i gigantyczne długi sprawią, iż kraj ten jeszcze przez dekady pozostanie gospodarczą ruiną?

Jeśli spełni się scenariusz, który przedstawia nam Prezydent Trump, to nie będzie to dobry scenariusz dla Wenezueli. Bo nie zakłada transformacji gospodarczej, a wyłącznie głębokie uzależnienie Wenezueli od gospodarki USA. W tym scenariuszu Wenezuela będzie przez cały czas eksporterem surowców, a importerem dóbr przetworzonych. Nie sprzyja to unowocześnianiu gospodarki kraju. Problemem Wenezueli jest brak rozwiniętego rolnictwa. Wenezuela importuje produkty rolne, w tym tak podstawowe jak kukurydza, ryż i wołowinę, które mogłaby z powodzeniem produkować.

Donald Trump zagroził już kolejnymi interwencjami Kolumbii i Meksykowi. Jak rysuje się przed nami przyszłość regionu, czy to nie koniec interwencji pod znakiem walki z narkobiznesem?

Z pewnością walka z narkobiznesem nigdy nie była priorytetem USA, a raczej jednym z argumentów do podjęcia działań zbrojnych i utrzymania kontroli nad danym terytorium, w tym utrzymania wpływów w Ameryce Łacińskiej. Donald Trump ułaskawił byłego prezydenta Hondurasu Juana Hernandeza, skazanego na 45 lat więzienia w USA za przemyt narkotyków do Stanów Zjednoczonych. choćby Plan Kolumbia, w którego realizację USA wpompowały ok. 10 miliardów dolarów w okresie 2000-2015 nie osiągnął zamierzonego celu, czyli redukcji produkcji koki w Kolumbii. Myślę iż pojedyncze działania ekstraterytorialne przeciw przemytowi narkotyków będą prowadzone przez USA. Ekwador jest tego przykładem, gdzie operują jednostki zbrojne USA, na podstawie umowy dwustronnej. Obecny rząd Ekwadoru, z prezydentem Noboa na czele, sprzyja i popiera działania USA w Ameryce Łacińskiej.

Rozmawiał Jakub Kwiatkowski.

Read Entire Article