Surogacja stoi w sprzeczności z prawem polskim i międzynarodowym, podkreślają inicjatorzy petycji przeciw promocji tzw. rodzicielstwa zastępczego. Już za tydzień w dniach 12–13 września ukraińska BioTexCom zamierza zorganizować w Warszawie konferencję, podczas której będzie prezentować swoje usługi w wymiarze tzw. macierzyństwa zastępczego. Instytut Ordo Iuris złożył już zawiadomienie do prokuratury.
–Wyrażamy stanowczy sprzeciw wobec handlu dziećmi na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej i przypominamy, iż tzw. macierzyństwo zastępcze (surogacja) jest sprzeczne z prawem polskim i międzynarodowym. Przekazanie dziecka innej osobie za wynagrodzeniem jest handlem dzieckiem niezależnie od tego, jak zostanie nazwane w folderze reklamowym. Dziecko nie jest towarem i nie może być przedmiotem oferty cenowej – czytamy w petycji Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, która powstałą w reakcji na wiadomość o konferencji na terenie Warszawy. Organizacji wydarzenia przez BioTexCom sprzeciwiają się liczne środowiska obrońców życia i rodziny, jak i ukraińska organizacja „O godność człowieka”. – Dziecko dla nich jest towarem. Kobieta inkubatorem. To zorganizowany handel ludźmi – podkreślają w oświadczeniu.
Konferencja w Polsce ma mieć charakter spotkania zamkniętego i informacyjnego, na których zainteresowani mogą odbyć bezpłatne konsultacje. Rejestrujący się uczestnicy już na początku proszeni są o wskazanie konkretnego pakietu: surogacji na swoich komórkach jajowych lub na komórkach jajowych dawczyni. Na stronie internetowej BioTexCom, która jest też w języku polskim, firma proponuje swoim klientom pakiety: standardowy za 39,9 tys. euro, pakiet standard plus – 49,9 tys. euro i VIP 64,9 tys. euro.
Jak mówi Patryk Ignaszczak, analityk Centrum Prawa Międzynarodowego Instytutu Ordo Iuris, art. 61⁹ Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego precyzuje, iż matką dziecka jest kobieta, która je urodziła. I ta zasada przesądza o nieważności umów surogacyjnych na gruncie prawa polskiego. Eksperci z Instytutu rekomendują też nowelizację art. 211a Kodeksu karnego, umieszczonego w rozdziale XXVI („Przestępstwa przeciwko rodzinie i opiece”), tak aby przepis ten wprost penalizował organizowanie lub reklamowanie praktyk macierzyństwa zastępczego w jakiejkolwiek formie.
Społeczeństwo mogło dowiedzieć się więcej o skali surogacji na Ukrainie, gdy w czasie obostrzeń związanych z Covid-19 media obiegły zdjęcia kilkudziesięciu noworodków ułożonych obok siebie w szpitalnych kołyskach i oczekujących na odbiór przez nowych rodziców. Ci z kolei nie mogli dotrzeć na Ukrainę ze względu na wstrzymany ruch lotniczy. BioTexCom, która zamierza zorganizować w Warszawie konferencję działa od 2008 roku i jest jedną z największych ukraińskich klinik specjalizujących się w surogacji i procedurach zapłodnienia pozaustrojowego. „Sztuczne zapłodnienie – szansa na przetrwanie ludzkości”, czytamy na jednym z banerów reklamowych. Jak się okazuje, w ciągu zaledwie sześciu miesięcy w procedurze surogacji urodziło się aż 434 dzieci. Noworodki odbierają głównie cudzoziemcy z Europy, Azji i Ameryki. Jak podaje BioTexCom, każdego roku dzieci trafiają do tysiąca par.
BBC World Service, powołując się na ekspertów zauważa, iż Ukraina jeszcze przed wojną była postrzegana jako drugi na świecie, tuż po Stanach Zjednoczonych, ośrodek tzw. macierzyństwa zastępczego. Wojna znacząco wpłynęła na zmniejszenie liczby zleceń, ale w ostatnim czasie ilość zamówień miała powrócić do poziomu sprzed wojny.
Surogacja zabroniona. „Targi dzieci” nie
Tzw. macierzyństwo zastępcze, jak surogacja budzą sprzeciw wielu środowisk konserwatywnych przede wszystkim z powodów moralnych i etycznych. Mimo, iż praktyka komercyjnego wynajmowania kobiet do rodzenia dzieci jest zakazana w wielu państwach, to wydarzenia promujące tzw. macierzyństwo zastępcze coraz odważniej wchodzą w przestrzeń publiczną. Liczne ośrodki i kliniki zajmujące się surogacją najpierw gościły na konferencjach poświęconych tzw. zdrowiu prokreacyjnemu lub leczeniu niepłodności, a od kilku lat w przestrzeni publicznej pojawiają się konferencje stricte promujące surogację i zapłodnienie pozaustrojowe: „Désir d’enfant” w Paryżu, „Un sogno chiamato bebè” w Mediolanie czy „Wish for a baby” w Brukseli aż po spotkania Men Having Babies, które kierują swoją ofertę do przede wszystkim do homoseksualnych mężczyzn i organizują targi w Brukseli, Tel Awiwie czy Tajpei. – To hańba, której należy położyć kres (…) Mogą zmienić nazwę targów surogatek, mogą zmienić język, w którym o tym mówią, ale handel ludźmi pozostaje ohydą sprzeczną ze wszystkim, czego nauczyło nas dwadzieścia pięć wieków cywilizacji – mówił Enrico Turato, jeden z radnych dzielnicy w Mediolanie sprzeciwiając się organizacji wydarzenia w stolicy Lombardii.
Pod hasłami o „spełnianiu marzeń o dziecku i szczęśliwej rodzinie” o „leczeniu niepłodności” kryje się okrutny system, w którym dziecko staje się przedmiotem transakcji, przedmiotowo traktowana jest matka-surogatka. Nie jest rzadkością sytuacja, w której nowi rodzice lub osoby samotne „kupujące” dzieci odstępują od kontraktu. jeżeli dziecko urodzi się niepełnosprawne lub chore najczęściej jest porzucane w ośrodku opiekuńczym, jak chłopiec o imieniu Wei, którego historię krótko przytoczyło BBC. Dziecko urodziło się w 2021 roku z surogacji zorganizowanej przez BioTexCom. W trakcie przedwczesnego porodu chłopiec doznał uszkodzenia mózgu. Rodzice z Azji odmówili przyjęcia go i mały Wei trafił do jednego z ośrodków opiekuńczych.
Jeżeli wady rozwojowe lub niepełnosprawność zostaną zauważone jeszcze na etapie życia prenatalnego, to dziecko jest abortowane. kilka z nich ma tyle szczęścia co mały Gabriel, o którego życie w ostatnich miesiącach toczyła się zagorzała batalia. Surogatka McKenna West ze Stanów Zjednoczonych odmówiła aborcji dziecka, u którego stwierdzono wadę serca ale możliwą do zoperowania. Aborcji domagali się jednak małżonkowie, którzy „zamówili” dziecko. W przypadku macierzyństwa zastępczego pozostaje jeszcze pytanie, czy ktoś monitoruje dalszy los dzieci urodzonych przez surogatki, by nie stały się one przedmiotem wykorzystywania seksualnego czy ofiarami handlu organami.
Temat surogacji nazywanej macierzyństwem zastępczym już dawno stał się społecznie akceptowalny m.in. za sprawą m.in. mediów przedstawiających w pozytywnym świetle proceder i celebrytów, którzy często i chętnie korzystają z usług surogatek. W niektórych europejskich krajach pojawiają się książki dla dzieci, które opisują macierzyństwo zastępcze jako jeden ze sposób powiększania rodziny. Są to już formy oswajania społeczeństwa z surogacją, zwłaszcza młodego pokolenia, jak i sposób przygotowywania gruntu pod odpowiednie zmiany legislacyjne, stwierdza Brigit Kelle, niemiecka felietonistka i autorka publikacji „Żywy Towar. Przemysł surogacji – Handel ludźmi w XXI w.” Jak ocenia, na świecie jest wielu przedstawicieli przemysłu surogacji. „W Europie jest to niewątpliwie Ukraina, która według lidera rynku ukraińskiego, BioTexCom obsługuje nie tylko 70 procent rynku krajowego, ale także 25 procent rynku światowego. choćby w czasie wojny biznes idzie prężnie. Dostosowując się pragmatycznie do nowych warunków, tworzone są nowe oddziały w pobliżu granicy lub oddziały w innych miejscach na całym świecie. Rocznie rodzi się w nich 2,5 tysiąca dzieci, 90 procent tej ilości trafia za granicę. Wojna stworzyła na Ukrainie niedobór młodych, chętnych do rekrutacji kobiet. Zastępstwo można jednak znaleźć w innych biednych regionach Europy Wschodniej, takich jak Gruzja, Rumunia i Bułgaria” – wyjaśnia Kelle. Jak dodaje, wielu klientów korzysta z usług klinik w Europie ze względu na niższe niż w Stanach Zjednoczonych ceny oferowane za poczęcie i urodzenie dziecka. W skali świata, to biznes sięgający kilkudziesięciu miliardów dolarów rocznie.
Ofiarami tego biznesu są dzieci, embriony ludzkie produkowane w dużej ilości, które są zamrożone w azocie. Cierpią też kobiety, surogatki, często wyzyskiwane i nierzadko pozostawiane bez odpowiedniej, specjalistycznej pomocy. W procesie przygotowania do implantacji zarodka ryzykują one swoje życie i zdrowie, narażają się na możliwe powikłania. Co raz więcej lekarzy podnosi też kwestię możliwych konsekwencji zdrowotnych na jakie narażone są urodzone już dzieci. O niektórych z nich od pewnego czasu mówi się dzięki otwartości Olivii Maurel, rzecznik Deklaracji z Casablanki.
Redakcja Centrum Życia i Rodziny/ biotexcom.pl, bbc.com, provitaefamiglia.it, Brigit Kelle, „Żywy Towar. Przemysł surogacji – Handel ludźmi w XXI w.”












