B. Ratter:"100. letnia historyczna ciągłość" z Ukrainą kosztowała nas tysiące polskich ofiar
B. Ratter:"100. letnia historyczna ciągłość" z Ukrainą kosztowała nas tysiące polskich ofiar
data:18 sierpnia 2026 Redaktor: Anna
Zgodnie z zapowiedzią sąsiedzi przystępują do ocieplania wizerunku. Radio Kurier Galicyjski podaje komunikat z życzeniami dla Wojska Polskiego od sił zbrojnych Ukrainy, wraz ze stwierdzeniem, iż Wojsko Polskie wraz z oddziałami URL powstrzymało bolszewicką ofensywę na Europę i ta "100 letnia historyczna ciągłość wojskowa" trwa.
Kurier Galicyjski nie podał, ile setek tysięcy polskich ofiar ta "100. letnia historyczna ciągłość" depolonizacji i służenia wrogom Polski - Rosji i Niemcom- kosztowała. Drogo nas kosztował udział Rusinów/ Ukraińców w zawierusze bolszewickiej.

Ogół rusińskich chłopów był zainteresowany eksterminacją i grabieżą a nie współpracą. Kornel Makuszyński opisał ich udział w rewolucji bolszewickiej w Kijowie: "Ukrainiec w ciągu roku dojrzał politycznie i mordował z lubością, z coraz większą wprawą. Zwycięski rizun przypomniał sobie dobre czasy, więc nie dość mu było, iż zamordował, prawdziwą rozkosz sprawiło mu dopiero wyłupywanie oczów, wycinanie języków, rozpruwanie brzuchów kobiecych. Historia najnieszczęśliwszych ludzi na świecie, Polaków na Ukrainie, Wołyniu i Podolu, potem krwawa opresja Galicji, była wielkim rozszerzeniem ówczesnych historii kijowskich. (Kornel Makuszyński, Radosne i smutne, 1920).
"1 listopada 1918 r. przedstawiciele Polskiej Komisji Likwidacyjnej z Krakowa mieli przejąć władzę we Lwowie w imieniu odradzającej się ojczyzny. Nagle Polacy obudzili się w ukraińskim Lwowie, Tarnopolu czy Stanisławowie. Do 19 lipca 1919 roku, gdy zostali wyparci za rzekę Zbrucz, w czasie tych dziewięciu miesięcy żołnierze UHA popełnili wiele zbrodni na żołnierzach i cywilach polskich. Palono i rozstrzeliwano polskie wsie. Zamordowani jeńcy polscy mieli wyłupione oczy, wydarte języki i obcięte uszy. Mordowano lekarzy i sanitariuszki, zakopywano żywcem, gwałcono zakonnice, profanowano kościoły. (Przyczyny ukraińskiego ludobójstwa na Kresach Południowo Wschodnich RP w latach 1918-1919 i 1939 -1946) – prof. Czesław Partacz.
"Czytając opisy zbrodni, słusznie przychodzi na myśl kultura Gontów i Żeleźniaków. Ekshumacja okrutnie pomordowanych ofiar w Złoczowie odbyła się przy obecności delegatów misji amerykańskiej: Smitha i porucznika Br. Hohendorfa, F. F. O. Donella, delegata misji angielskiej" – pisała w 1926 r. Wanda Mazanowska.
Ukraińcy niezadowoleni z przegranej wojny zainicjowali na Zachodzie Europy kampanię oszczerstw skierowanych pod adresem Kościoła rzymskokatolickiego prowincji lwowskiej, jak również polskiego rządu i wojska. Działania te miały zdyskredytować polskie władze w oczach Zachodu jako wrogie względem ukraińskiej mniejszości narodowej, zamieszkującej południowo-wschodnią Rzeczpospolitą. W obronie prawdy wystąpił bezpośredni świadek wydarzeń, metropolita lwowski abp Józef Bilczewski zlecając w 1920 r. opracowanie memoriału, traktującego o bezpardonowej taktyce eksterminacji polskiego społeczeństwa.
Destrukcyjna praca szła w różnych kierunkach, czy to w niszczeniu wszystkiego, co by zewnętrznie świadczyło o polskim charakterze kraju i jego mieszkańców, czy to w krzywdzeniu tak materialnym, jak moralnym ludności polskiej, czy też wreszcie w niszczeniu fizycznego życia Polaków.
W drukowanych odezwach, przeznaczonych dla żołnierzy i w dziennikach agitowano: …Pamiętaj, iż dopóty nie będzie spokoju ani dobra na ukraińskiej ziemi, jak długo tu żyć będzie polskie nasienie [...]. Pamiętaj [...], iż ich księża to czarne, jadowite skorpiony, które podburzają i ryją pod nami, na naszej własnej ziemi [...]. Ukraiński żołnierzu! Bij lackiego gada, gdzie go dopadniesz”…
Pierwszą ofiarą „Ukraińców” spośród 6 zamordowanych księży archidiecezji lwowskiej był proboszcz w Sokolnikach, ks. Wincenty Czyżewski. Został rozstrzelany 11 listopada 1918 r. gdy w delegacji udał się wraz z wójtem i nauczycielem do wojsk „ukraińskich” , by oszczędzono życie i mienie mieszkańców wsi.
Oprócz strat w wymiarze biologicznym, odnotowano dotkliwe zniszczenia materialne: 45 kościołów nosiło ślady ostrzeliwań artyleryjskich, zniknęło z powierzchni ziemi wiele pomników polskich postaci historycznych, zdemolowano liczne sierocińce i przytułki, w miastach zdepolonizowano nazwy ulic, patronów szkół oraz innych instytucji publicznych.
Jakkolwiek sam konflikt zbrojny nosił w sobie wystarczająco tragiczny ładunek strat i ofiar, to jego złożoność wzmacniał dodatkowo aspekt wyznaniowo-religijny – pisał ks. Józef Wołczański..
Autor pisze: „[...] nienawiść «Ukraińców» do latynizmu i polskości, to w znacznej mierze owoc pracy przeważającej całości duchowieństwa unicko- «ukraińskiego», które w swej działalności politycznej kroczyło i kroczy właśnie drogą skrajnej nienawiści do obrządku łacińskiego i bratniej narodowości polskiej”.
Aż nadto dobrze wiedzieli „Ukraińcy” o tym, iż lud polski we wschodniej Małopolsce zrósł się - iż tak powiemy - z obrządkiem łacińskim, iż przywiązanie do wiary świętej katolickiej w tym obrządku zespoliło się w sercu ludu polskiego z uczuciem miłości Ojczyzny w jedną i nierozerwalną całość…że uczucia narodowe u ludu polskiego na Kresach da się zniszczyć najłatwiej wtedy, jeżeli się go oderwie od obrządku łacińskiego…przez pozbawienie ludu polskiego jego przewodników i ojców duchowych…
(ks. Józef Wołczański, O stanie archidiecezji lwowskiej porządku łacińskiego w czasie napadu „ukraińskiego” 1918/1919. )
Ludobójstwo na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej poprzedzało szereg wydarzeń z inicjatywy OUN po 1919 roku. Nielegalne ukraińskie ugrupowania wszczęły walkę z „okupacją polską” w zamachach bombowych na polskie urzędy, napadach na poczty, ścinania słupów telefonicznych, niszczenia mostów, torów i urządzeń kolejowych, palenia dworów i zagród polskich, stogów zboża i siana, terrorystycznych napadach na Polaków, w których obok rabunku i niszczenia mienia dochodziło choćby do zabójstw. Hasłem akcji terrorystycznych zgodnie z założeniami OUN już wtedy było „ukraińska ziemia tylko dla Ukraińców” „Lachy za San” . Najpierw OUN a później także UPA, musiały wykonać ogromną pracę „uświadamiającą” i organizacyjną. Latami odbywały się więc potajemne szkolenia, zebrania, kółka samokształceniowe, kolportowane były materiały propagandowe, w których przekonywano do konieczności usunięcia Lachów z „ukraińskiej ziemi”. Po III Konferencja OUN Bandery, w lutym 1943 roku, rozpoczął się okres ludobójstwa adekwatnego . (Ewa Siemaszko). Taka to była 100. letnia tradycja .
Bożena Ratter
"1 listopada 1918 r. przedstawiciele Polskiej Komisji Likwidacyjnej z Krakowa mieli przejąć władzę we Lwowie w imieniu odradzającej się ojczyzny. Nagle Polacy obudzili się w ukraińskim Lwowie, Tarnopolu czy Stanisławowie. Do 19 lipca 1919 roku, gdy zostali wyparci za rzekę Zbrucz, w czasie tych dziewięciu miesięcy żołnierze UHA popełnili wiele zbrodni na żołnierzach i cywilach polskich. Palono i rozstrzeliwano polskie wsie. Zamordowani jeńcy polscy mieli wyłupione oczy, wydarte języki i obcięte uszy. Mordowano lekarzy i sanitariuszki, zakopywano żywcem, gwałcono zakonnice, profanowano kościoły. (Przyczyny ukraińskiego ludobójstwa na Kresach Południowo Wschodnich RP w latach 1918-1919 i 1939 -1946) – prof. Czesław Partacz.
"Czytając opisy zbrodni, słusznie przychodzi na myśl kultura Gontów i Żeleźniaków. Ekshumacja okrutnie pomordowanych ofiar w Złoczowie odbyła się przy obecności delegatów misji amerykańskiej: Smitha i porucznika Br. Hohendorfa, F. F. O. Donella, delegata misji angielskiej" – pisała w 1926 r. Wanda Mazanowska.
Ukraińcy niezadowoleni z przegranej wojny zainicjowali na Zachodzie Europy kampanię oszczerstw skierowanych pod adresem Kościoła rzymskokatolickiego prowincji lwowskiej, jak również polskiego rządu i wojska. Działania te miały zdyskredytować polskie władze w oczach Zachodu jako wrogie względem ukraińskiej mniejszości narodowej, zamieszkującej południowo-wschodnią Rzeczpospolitą. W obronie prawdy wystąpił bezpośredni świadek wydarzeń, metropolita lwowski abp Józef Bilczewski zlecając w 1920 r. opracowanie memoriału, traktującego o bezpardonowej taktyce eksterminacji polskiego społeczeństwa.
Destrukcyjna praca szła w różnych kierunkach, czy to w niszczeniu wszystkiego, co by zewnętrznie świadczyło o polskim charakterze kraju i jego mieszkańców, czy to w krzywdzeniu tak materialnym, jak moralnym ludności polskiej, czy też wreszcie w niszczeniu fizycznego życia Polaków.
W drukowanych odezwach, przeznaczonych dla żołnierzy i w dziennikach agitowano: …Pamiętaj, iż dopóty nie będzie spokoju ani dobra na ukraińskiej ziemi, jak długo tu żyć będzie polskie nasienie [...]. Pamiętaj [...], iż ich księża to czarne, jadowite skorpiony, które podburzają i ryją pod nami, na naszej własnej ziemi [...]. Ukraiński żołnierzu! Bij lackiego gada, gdzie go dopadniesz”…
Pierwszą ofiarą „Ukraińców” spośród 6 zamordowanych księży archidiecezji lwowskiej był proboszcz w Sokolnikach, ks. Wincenty Czyżewski. Został rozstrzelany 11 listopada 1918 r. gdy w delegacji udał się wraz z wójtem i nauczycielem do wojsk „ukraińskich” , by oszczędzono życie i mienie mieszkańców wsi.
Oprócz strat w wymiarze biologicznym, odnotowano dotkliwe zniszczenia materialne: 45 kościołów nosiło ślady ostrzeliwań artyleryjskich, zniknęło z powierzchni ziemi wiele pomników polskich postaci historycznych, zdemolowano liczne sierocińce i przytułki, w miastach zdepolonizowano nazwy ulic, patronów szkół oraz innych instytucji publicznych.
Jakkolwiek sam konflikt zbrojny nosił w sobie wystarczająco tragiczny ładunek strat i ofiar, to jego złożoność wzmacniał dodatkowo aspekt wyznaniowo-religijny – pisał ks. Józef Wołczański..
Autor pisze: „[...] nienawiść «Ukraińców» do latynizmu i polskości, to w znacznej mierze owoc pracy przeważającej całości duchowieństwa unicko- «ukraińskiego», które w swej działalności politycznej kroczyło i kroczy właśnie drogą skrajnej nienawiści do obrządku łacińskiego i bratniej narodowości polskiej”.
Aż nadto dobrze wiedzieli „Ukraińcy” o tym, iż lud polski we wschodniej Małopolsce zrósł się - iż tak powiemy - z obrządkiem łacińskim, iż przywiązanie do wiary świętej katolickiej w tym obrządku zespoliło się w sercu ludu polskiego z uczuciem miłości Ojczyzny w jedną i nierozerwalną całość…że uczucia narodowe u ludu polskiego na Kresach da się zniszczyć najłatwiej wtedy, jeżeli się go oderwie od obrządku łacińskiego…przez pozbawienie ludu polskiego jego przewodników i ojców duchowych…
(ks. Józef Wołczański, O stanie archidiecezji lwowskiej porządku łacińskiego w czasie napadu „ukraińskiego” 1918/1919. )
Ludobójstwo na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej poprzedzało szereg wydarzeń z inicjatywy OUN po 1919 roku. Nielegalne ukraińskie ugrupowania wszczęły walkę z „okupacją polską” w zamachach bombowych na polskie urzędy, napadach na poczty, ścinania słupów telefonicznych, niszczenia mostów, torów i urządzeń kolejowych, palenia dworów i zagród polskich, stogów zboża i siana, terrorystycznych napadach na Polaków, w których obok rabunku i niszczenia mienia dochodziło choćby do zabójstw. Hasłem akcji terrorystycznych zgodnie z założeniami OUN już wtedy było „ukraińska ziemia tylko dla Ukraińców” „Lachy za San” . Najpierw OUN a później także UPA, musiały wykonać ogromną pracę „uświadamiającą” i organizacyjną. Latami odbywały się więc potajemne szkolenia, zebrania, kółka samokształceniowe, kolportowane były materiały propagandowe, w których przekonywano do konieczności usunięcia Lachów z „ukraińskiej ziemi”. Po III Konferencja OUN Bandery, w lutym 1943 roku, rozpoczął się okres ludobójstwa adekwatnego . (Ewa Siemaszko). Taka to była 100. letnia tradycja .
Bożena Ratter











