Atalanta i Hapoel Tel Awiw zremisowały 0:0 20 sierpnia w Bergamo w pierwszym meczu barażu Ligi Konferencji. Włoskie władze objęły spotkanie wzmocnioną ochroną, spodziewając się około tysiąca kibiców z Izraela. Rewanż 27 sierpnia w Miszkolcu rozstrzygnie awans do fazy ligowej.
Bez goli, ale pod dużym nadzorem
Atalanta nie potrafiła przełamać Hapoelu Tel Awiw w pierwszym meczu barażu Ligi Konferencji. Klub z Bergamo poinformował, iż spotkanie zakończyło się wynikiem 0:0, a sprawa awansu zostanie rozstrzygnięta w rewanżu. Sam wynik był piłkarsko chłodny. Znacznie gorętsza była otoczka organizacyjna.
Jak podała agencja ANSA, przed czwartkowym meczem władze przewidywały przyjazd około tysiąca izraelskich kibiców. W Bergamo odbyło się spotkanie dotyczące bezpieczeństwa w prefekturze, poprzedzone naradą w komendzie policji. To nie była zwykła logistyka stadionowa. To była operacja porządkowa wokół wydarzenia sportowego, które niesie polityczny ciężar.
Kibice z Izraela mieli wyznaczoną strefę
Według ANSA izraelscy kibice nie zostali skierowani, jak przy wcześniejszych meczach, do położonego dalej Piazzale Alpini. Wyznaczono im Campo Utili, bliżej stadionu Atalanty. Takie decyzje pokazują, iż nowoczesne państwo nie może udawać, iż piłka nożna jest wyłącznie rozrywką, gdy wokół meczu pojawia się ryzyko napięć politycznych i ulicznych.
Trzeba to nazwać bez histerii. Kibice mają prawo do bezpieczeństwa, mieszkańcy mają prawo do porządku, a służby mają obowiązek panować nad sytuacją. o ile państwo tego nie robi, koszt płacą zwykli ludzie: rodziny wracające z pracy, przedsiębiorcy przy stadionie, spokojni sympatycy futbolu i policjanci wystawieni na chaos, którego można było uniknąć.
Futbol w cieniu geopolityki
Mecz Atalanty z Hapoelem Tel Awiw wpisuje się w szerszą rzeczywistość europejskiego sportu. Izraelskie drużyny od miesięcy grają pod wzmożoną uwagą służb w różnych krajach. Nie chodzi o potępianie kibiców jako ludzi. Chodzi o trzeźwe uznanie faktu, iż konflikt na Bliskim Wschodzie przenosi napięcia także na stadiony, dworce i place miast.
Tu właśnie kończy się naiwna opowieść o sporcie oderwanym od świata. Europejskie instytucje piłkarskie mogą mówić o kalendarzach, losowaniach i transmisjach. Policja, prefektura i samorząd muszą pracować na ziemi. Ich zadaniem jest ochrona ładu publicznego. Bez tej ochrony wielki futbol staje się pretekstem do testowania słabości państwa.
Rewanż w Miszkolcu i stawka awansu
Atalanta podała, iż rewanż odbędzie się 27 sierpnia w Miszkolcu. UEFA przypomina, iż zwycięzcy baraży awansują do fazy ligowej Ligi Konferencji, a przegrani odpadają. Po remisie 0:0 rachunek jest prosty: jedna bramka może przesunąć ciężar całego dwumeczu.
Dla Atalanty wynik z Bergamo jest ostrzeżeniem. Włoski klub miał własny stadion, własną publiczność i obowiązek zbudowania zaliczki. Tego nie zrobił. Dla Hapoelu Tel Awiw remis na wyjeździe jest rezultatem praktycznym, dającym prawo do spokojniejszego wejścia w drugi mecz.
Lekcja dla Europy
Najważniejsza lekcja nie dotyczy samego 0:0. Dotyczy państwa, które musi przewidywać skutki wydarzeń masowych. Granice, stadiony, dworce i miejskie place nie są abstrakcją z urzędowych prezentacji. To konkretne miejsca, w których albo działa porządek, albo zaczyna się improwizacja.
Polska powinna patrzeć na takie sprawy z twardym realizmem. jeżeli europejski futbol coraz częściej potrzebuje zabezpieczeń na poziomie operacji specjalnej, to znaczy, iż bezpieczeństwo wewnętrzne wraca do centrum polityki. I dobrze. Lepiej zaplanować strefy, eskorty i procedury wcześniej, niż potem tłumaczyć obywatelom, iż nikt nie przewidział oczywistego ryzyka.
Źródło: ANSA, Atalanta BC, UEFA.












