Obecna nasza świadomość znajduje się w stanie wrzenia. Niby banał, ale dopiero po zastanowieniu się dochodzimy do wniosku, iż każde wrzenie ma inny kontekst, a jego schładzanie wymaga każdorazowo innych narzędzi. Często umyka nam też fakt, iż nad każdym „wrzeniem” ktoś czuwa i zawsze ktoś je kontroluje. Dla porządku dodajmy, fermentu nie kontrolują klasycy, ale współcześni kombinatorzy i cwaniacy, którzy wbrew duchowi czasów, chcą dla siebie zatrzymać to, co było.
Dla jasności sięgnijmy do wypisów ze „Sztuki wojny”, Sun Tzu, chińskiego stratega i dowódcy, która ukazała się ok 500 lat przed Chrystusem (Sun Tzu, Sun Pin Sztuka wojny, Helion Gliwice, 2004 r.). Zacytujmy fragment pierwszego rozdziału ze współczesnego wydania, a potem postarajmy się o analogie do czasów, w których żyjemy. Oto on:
Wojna jest największą sprawą państwa, podstawą życia i śmierci, Tao przetrwania lub zagłady. Trzeba ją uważnie rozważyć i przeanalizować.
A zatem należy podzielić ją na pięć wymienionych poniżej elementów, każdy z nich ocenić na podstawie rozpoznania i określić prawdziwą jej naturę. Pierwszy nazywa się Tao, drugi Niebo, trzeci Ziemia, czwarty Generałowie, piąty prawa organizacji i dyscypliny wojskowej.
Tao sprawia, iż lud w pełni popiera władzę. Będą więc z nim umierać, żyć z nim i nie będą lękać się niebezpieczeństw.
Niebo zawiera w sobie yin i jang, zimno i ciepło oraz warunki wywołane porami roku.
Ziemia obejmuje tereny dalekie i bliskie, trudne i łatwe, rozległe i ograniczone, a także zgubne i łatwe do obrony.
Generałów cechuje mądrość, wiarygodność, dobroć, odwaga i surowość.
Prawa organizacji i dyscypliny wojskowej obejmują regulaminy, zorganizowanie, Tao dowodzenia oraz logistykę.
Nie ma generałów, którzy nie słyszeliby o tych pięciu czynnikach. Ci, którzy je rozumieją, będą zwycięzcami. Ci, którzy nie rozumieją – przegrają.
A zatem, gdy dokonujesz poprzedzonego dokładnym rozpoznaniem porównania i określasz prawdziwą naturę poszczególnych elementów, zadaj pytania:
Który władca posiada Tao?
Który generał ma większe umiejętności?
Kto zdobył przewagę Nieba i Ziemi?
Czyje prawa i rozkazy są skuteczniej przestrzegane?
Czyje siły są większe?
Czyi oficerowie i żołnierze są lepiej wyszkoleni?
Czyj system nagród i kar jest bardziej klarowny?
Na podstawie tej wiedzy poznaję, kto zwycięży a kto przegra (ss. 60-61)
Dla jasności rzeczy, dodajmy uzupełnienia:
1. W dawnym chińskim piśmiennictwie wojskowym ogólne sprawy militarne uważano za nieklasyczne w myśl: „klasycyzm rządzi państwem, nie klasycyzm prowadzi armię”.
2. Kto zna wroga i zna siebie, temu nic nie grozi, choćby w stu bitwach. Kto nie zna wroga a zna siebie, czasami odnosi zwycięstwo, a czasami ponosi klęskę. Kto nie zna ani wroga, ani siebie, nieuchronnie ponosi klęską w każdej walce.
***
Do wojny zwykle dochodzi wówczas, gdy żadna ze stron nie jest w stanie rozstrzygnąć sporu w sposób dyplomatyczny lub przedstawiane argumenty są w jawnej sprzeczności do racjonalnych zmian bieżących. Brak ruchu domaga się ruchu. Wojna zawsze, w ten czy inny sposób, angażuje całość państwa i wszystkich jego obywateli. Z ludzkiego punktu widzenia kojarzy się ona z czymś strasznym – zawsze giną niewinni ludzie, w ilości stosownej do postępu technicznego; natomiast z historycznego jest zwykle naturalną obroną lub chęcią zmiany systemu, a więc takim wydarzeniem, które podlega definicji Sun Tzi – bez względu na czas. Zawsze jest więc największą sprawą państwa, podstawą życia i śmierci – w takiej samej zależności dla Ojczyzny, jak i jej obywateli. W Polsce medialny wrzask i irracjonalność oceny współczesnej sytuacji politycznej świata domaga się nie tylko wyciszenia, ale również odpowiedzialnego ośrodka, który byłby w stanie zawładnąć rzędem polskich dusz. W II RP znaliśmy siebie i znaliśmy swoich wrogów, dlatego mogło odrodzić się niepodległe państwo. W III RP nie znamy ani siebie, ani nie zidentyfikowaliśmy przeciwników, z którymi mamy stoczyć wielki bój, nie tylko o istnienie państwa, ale przede wszystkim o swoją podmiotowość. Nie znamy swojego Tao, nie ogarniamy ani swojego Nieba, ani swojej Ziemi; nasze prawa są niszczone i deformowane, o generałach to niech każdy dopowie sobie sam. Podobnie jest w nauce – podporze naszego państwa, naszej kultury i dziejów. Ilu jest takich naukowców, którzy w sposób niepodległy opanowali wiedzę z 1000-lecie dziejów naszej kultury i naszego narodu? Gdzie oni są? Gdzie są doktryny kulturowe i wojenne oraz obywatele, którzy mają bronić państwa? Czy my wiemy o co się kłócimy i do czego dążymy? Co chcemy wygrać?
Dziś Trump naszej cywilizacji próbuje przywrócić normalność, a nasze elity nie są w stanie wydać z siebie autonomicznego głosu, widzimy je albo przy klamce Berlina/Brukseli, albo Waszyngtonu. Minęło 35 lat teoretycznej wolności, a my nie potrafimy wygramolić się z mentalnego PRL-u. Przez ten okres nie zbudowaliśmy żadnej siły i żadnej koncepcji. Zajmujemy się ubieraniem rzeczywistości w kolorowe fatałaszki i słowa – już choćby nie polskie, ale coraz bardziej obce i wulgarne.
W pierwszej kolejności musimy nauczyć się państwa – to znaczy nauczyć, czym jest państwo; w drugiej przestać umierać za poszczególne partie polityczne, bo to one swoimi realnymi programami mają zabiegać o nasze głosy, a nie odwrotnie, tak jak jest dzisiaj, i po trzecie powszechna wiedza, czym jest państwo odcina miernoty od stanowisk i nie pozwala partiom tworzyć fikcyjnych programów politycznych i „nabijać ludzi w butelkę”.