Stan żołnierzy ma być stabilny. Równolegle w sieci krąży nagranie przedstawiane jako upadek myśliwca F-15, które podchwyciły także irańskie media. Na razie nie ma jednak oficjalnego potwierdzenia, iż to właśnie ta maszyna i iż film pokazuje incydent opisany przez Kuwejt.
Władze w Kuwejcie nie podają liczby rozbitych maszyn ani ich typów. Komunikat jest oszczędny, ale zawiera trzy najważniejsze informacje. Po wypadkach wdrożono akcję poszukiwawczo-ratowniczą i zabezpieczono miejsca zdarzeń. Wszyscy członkowie załóg przeżyli, zostali ewakuowani i trafili pod opiekę lekarzy. Kuwejt zapowiada wspólne ustalanie okoliczności z amerykańskimi siłami i wyjaśnianie przyczyn zdarzeń.
To istotne, bo w takich sytuacjach pierwsze godziny zwykle przesądzają o tym, czy mamy do czynienia z awarią, błędem, pogodą czy czymś związanym z sytuacją bezpieczeństwa.
F-15 w płomieniach i problem z potwierdzeniem
Równolegle do komunikatu MON Kuwejtu po mediach społecznościowych rozszedł się film przedstawiający płonący obiekt spadający z dużą prędkością, a następnie rozbicie się o ziemię. Materiał był opisywany jako nagranie amerykańskiego F-15 i udostępniany przez irańskie kanały medialne.
Trzeba jednak zauważyć, iż autentyczność, miejsce i czas nagrania nie zostały oficjalnie potwierdzone, a strona amerykańska nie publikowała jeszcze w tej sprawie własnego komunikatu.
Część redakcji zagranicznych pisała natomiast, iż widziała materiały zgeolokalizowane przez dziennikarzy (wskazujące na Kuwejt) oraz ujęcia pilota na spadochronie. Wciąż nie rozwiązuje to jednak najważniejszej kwestii: czy nagranie dotyczy tej samej serii zdarzeń i czy pokazuje typ maszyny, o którym mówi internet.
Kuwejt w środku gorącej strefy
Sam moment jest ważny, bo incydenty mają miejsce w czasie eskalacji w regionie. Kuwejt to państwo, w którym stacjonują amerykańskie siły, a na jego terytorium znajdują się najważniejsze instalacje wykorzystywane przez USA (m.in. bazy lotnicze i logistyczne). W ostatnich dniach w regionie notowano alarmy związane z pociskami i dronami, a w komunikatach dotyczących bezpieczeństwa przewijały się ostrzeżenia dla ludności i personelu.
To oczywiście nie przesądza, iż katastrofy muszą mieć związek z działaniami zbrojnymi, ale tłumaczy, dlaczego natychmiast pojawiają się spekulacje i dlaczego internetowe nagrania żyją własnym życiem. W takich warunkach możliwe są także awarie techniczne przy intensywnym użyciu sprzętu, błędy operacyjne, incydenty podczas startu lub lądowania, jak i ryzyko związane z obroną przeciwlotniczą i chaosem informacyjnym.
