W niedzielę 30 sierpnia mieszkańcy województwa lubelskiego dostali alert RCB z powodu rosyjskiego ataku na zachodzie Ukrainy, a alarm niedługo odwołano. Tego samego dnia na Wołyniu pochowano 55 polskich ofiar zbrodni z 1943 roku, zaś Islandczycy odrzucili wznowienie rozmów akcesyjnych z UE stosunkiem 52,8 do 47,2 proc.
Alert RCB wysłany i odwołany
Rządowe Centrum Bezpieczeństwa ostrzegło w niedzielne popołudnie mieszkańców województwa lubelskiego, iż na zachodzie Ukrainy trwa zmasowany atak powietrzny. Wiadomość dotyczyła potencjalnego zagrożenia z powietrza. Niedługo później alarm został odwołany, a służby przekazały, iż na terytorium Polski nie ma zagrożenia.
Zamieszanie wywołał sposób dystrybucji komunikatów. Rzecznik RCB wyjaśnił, iż odwołanie alarmu nastąpiło jeszcze podczas wysyłania pierwszych SMS-ów. Część mieszkańców mogła więc dostać wyłącznie informację o końcu zagrożenia. Szczegóły odwołania alertu na Lubelszczyźnie opisaliśmy w osobnym materiale.
Sam mechanizm ostrzegania jest potrzebny. Państwo musi jednak komunikować się jasno i szybko, bo w sytuacji rzeczywistego niebezpieczeństwa chaos informacyjny kosztuje cenne minuty. Dla Polaków zamieszkałych przy granicy oznacza to sprawę elementarnego bezpieczeństwa, a nie techniczny spór o kolejność wiadomości.
Godny pochówek po 83 latach
W Ostrówkach na Wołyniu odbył się pogrzeb szczątków 55 Polaków zamordowanych w 1943 roku przez ukraińskich nacjonalistów. Uroczystość rozpoczęła się o godz. 12 czasu miejscowego w miejscu dawnej polskiej wsi. Uczestniczyli w niej przedstawiciele polskich władz, Instytutu Pamięci Narodowej, rodzin wołyńskich i lokalnej społeczności.
Instytut Pamięci Narodowej zapowiedział ceremonię jako pochówek mieszkańców Ostrówek i Woli Ostrowieckiej. Przywrócenie imion i grobów ofiarom jest podstawowym obowiązkiem polskiego państwa. Pojednanie bez prawdy zamienia się w polityczny rytuał, natomiast godny pochówek otwiera drogę do uczciwej pamięci. Relację z uroczystości w Ostrówkach publikujemy także oddzielnie.
Islandia zachowuje dystans wobec Brukseli
Islandczycy zdecydowali w sobotnim referendum, iż ich kraj nie powinien wznawiać negocjacji o członkostwie w Unii Europejskiej. Przeciw opowiedziało się 52,8 proc. głosujących, za było 47,2 proc. Głosowanie dotyczyło powrotu do rozmów, a nie samego wejścia do Unii.
Stawką pozostawała kontrola nad strategicznym dla wyspy rybołówstwem i zakres własnej suwerenności. Islandia należy do NATO i Europejskiego Obszaru Gospodarczego, ma więc szeroki dostęp do europejskiego rynku bez członkostwa w UE. Wynik pokazuje, iż naród może odrzucić polityczną presję dalszej integracji, gdy uznaje własne zasoby i zdolność decydowania za ważniejsze. To lekcja czytelna również dla Polski: kooperacja europejska ma służyć państwom, a nie odbierać im prawo do obrony narodowego interesu.
Źródła: WP Wiadomości, Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, Instytut Pamięci Narodowej, islandzka Krajowa Komisja Wyborcza, Associated Press.
Źródło: WP Wiadomości










