AfD na fali

gazetafenestra.pl 1 day ago

Alternatywa dla Niemiec jeszcze niedawno była przede wszystkim partią protestu. Dziś wygrywa kolejne wybory regionalne, w ogólnokrajowych sondażach wychodzi przed CDU/CSU. 43,8 proc. głosów w Saksonii-Anhalt i 38,2 proc. w Meklemburgii-Pomorzu Przednim pokazują skalę zmiany. AfD rośnie w siłę, podczas gdy partie głównego nurtu mierzą się z pytaniem – jak odpowiedzieć na rosnące poparcie dla ugrupowania, z którym dotąd odmawiały współpracy?

AfD nie musi już przekonywać Niemców, iż potrafi wygrywać. We wrześniu partia zrobiła to dwukrotnie. Dwa landy, dwa zwycięstwa i dwa sygnały, iż niemiecka scena polityczna coraz wyraźniej przesuwa się w stronę konfrontacji z dotychczasowym układem partyjnym. 6 września w Saksonii-Anhalt AfD zdobyła 43,8 proc. głosów. To o 23 punkty procentowe więcej niż w poprzednich wyborach. Partia uzyskała 39 z 83 mandatów i stała się zdecydowanie największą siłą w landtagu. CDU, która wcześniej kierowała rządem regionalnym, otrzymała zaledwie 17,2 proc. głosów i 15 mandatów. Wynik AfD był jednak niewystarczający do samodzielnego utworzenia rządu. Jeszcze większe znaczenie miał rezultat z 20 września. W Meklemburgii-Pomorzu Przednim AfD zdobyła 38,2 proc. głosów, zwiększając poparcie w porównaniu z 2021 rokiem o 21,5 punktu procentowego. SPD uzyskała 35,5 proc., a więc różnica między dwiema największymi partiami wyniosła niespełna trzy punkty. Najbardziej dotkliwą porażkę poniosła CDU. Z wynikiem 4,9 proc. po raz pierwszy w historii nie dostała się do parlamentu tego landu. To właśnie ten rezultat sprawił, iż sukces AfD przestał być wyłącznie historią jednego regionu. Partia pokazała, iż jest w stanie powtórzyć zwycięstwo w kolejnym landzie i skutecznie wykorzystać niezadowolenie części wyborców z dotychczasowych rządów innych ugrupowań. Ten rezultat był kolejnym ciosem dla CDU i kanclerza Friedricha Merza.

Jednocześnie wyborczy sukces nie oznacza automatycznie przejęcia władzy. AfD może zdobywać najwięcej głosów, ale przez cały czas ma ograniczone możliwości koalicyjne. Partie głównego nurtu utrzymują stanowisko, zgodnie z którym nie będą tworzyć z nią koalicji. W efekcie niemiecka polityka znalazła się w sytuacji, w której partia zdobywa pierwsze miejsce, ale pozostaje bez oczywistej drogi do stworzenia rządu. Rosnące znaczenie AfD widać również w badaniach ogólnokrajowych. Wrześniowy ARD-DeutschlandTREND wskazał 27 proc. poparcia dla AfD wobec 21 proc. dla CDU/CSU. Badanie przeprowadzono na grupie 1319 uprawnionych do głosowania między 31 sierpnia a 2 września. Wynik oznacza, iż w deklaracjach wyborczych AfD znalazła się przed największym ugrupowaniem tworzącym rząd federalny. Nie oznacza to jednak, iż wyborcy masowo popierają wszystkie elementy programu tej partii. Sondaż pokazuje przede wszystkim obecny poziom deklarowanego poparcia, a nie przyszły wynik wyborów. Jednocześnie badanie ARD wskazuje, iż w kwestiach związanych z azylem i polityką uchodźczą, AfD uzyskuje najwyższy poziom deklarowanego zaufania kompetencyjnego. Na wschodzie Niemiec partia prowadziła również w ocenie kompetencji w większości badanych obszarów, z wyjątkiem polityki klimatycznej i środowiskowej. Skąd ta zmiana? W tle pozostają problemy, które od lat wpływają na niemiecką politykę: migracja, koszty życia, sytuacja gospodarcza, polityka energetyczna oraz rosnące niezadowolenie z pracy rządu federalnego. We wrześniowym badaniu ARD jedynie 15 proc. respondentów pozytywnie oceniało pracę koalicji CDU/CSU i SPD, podczas gdy 84 proc. wyrażało niezadowolenie. Nie jest to jednoznaczny dowód, iż całe niezadowolenie trafia do AfD, ale tworzy polityczne warunki, w których partia może wzmacniać swoją pozycję.

Kanclerz Friedrich Merz może mieć powody do zmartwień w związku z kolejnymi zwycięstwami AfD. / Źródło: Wikinedia Commons, fot. Steffen Prößdorf, CC BY-SA 4.0

Wschód po prawej, zachód po lewej

Niemcy od lat mają swoją nieformalną polityczną granicę. Przebiega ona mniej więcej wzdłuż dawnej granicy między RFN a NRD. Wschodnie landy, częściej niż zachodnie, głosują na partie protestu i ugrupowania lokowane jako prawicowe, podczas gdy w zachodniej części kraju silniejsze pozostają partie centrowe, liberalne i lewicowe. Ten nieoficjalny podział na konserwatywny wschód oraz liberalny zachód nie jest oczywiście absolutny, ale wyniki wyborów pokazują, iż różnice między obiema częściami kraju pozostają wyraźne.

Wzrost poparcia dla partii prawicowych i prawicowo-populistycznych jest zauważalny nie tylko w Niemczech. W wielu państwach Europy Środkowej i Wschodniej ugrupowania te również pozostają ważnymi uczestnikami politycznej rywalizacji. Węgry, Polska, Słowacja czy Czechy również pokazują, iż kwestie migracji, suwerenności państwa, kosztów transformacji energetycznej oraz stosunku do Unii Europejskiej stały się trwałymi elementami politycznego sporu. Należy zauważyć jednak pewne różnice. Poszczególne społeczeństwa różnią się zarówno stosunkiem do UE i Rosji, jak i podejściem do gospodarki, kwestii obyczajowych czy polityki społecznej. Wspólnym mianownikiem może być natomiast rosnące znaczenie polityki tożsamościowej i przekonanie części wyborców, iż dotychczasowe elity nie odpowiadają na ich problemy. W Niemczech ten mechanizm doskonale wykorzystuje AfD. W Polsce podobne emocje są obecne w sporach między ugrupowaniami konserwatywnymi, liberalnymi i lewicowymi.

Można więc mówić o pewnym prawicowym trendzie na wschodzie Europy. Warto również zauważyć, iż dawne polityczne podziały coraz częściej nakładają się na nowe: centrum i peryferie, metropolie i mniejsze miejscowości, beneficjenci i krytycy transformacji energetycznej, a także zwolennicy bardziej otwartej lub bardziej narodowej wizji państwa. To właśnie na tych pęknięciach AfD buduje swoją pozycję — szczególnie na wschodzie Niemiec.

Oliwia MAZIOPA

Read Entire Article