Adamczyk uderza w rząd Tuska: CPK nie może stać się propagandą

dzienniknarodowy.pl 2 hours ago
Zdjęcie: Adamczyk uderza w rząd Tuska: CPK nie może stać się propagandą


Andrzej Adamczyk, poseł PiS i były minister infrastruktury, zarzucił rządowi Donalda Tuska spowalnianie inwestycji CPK, zwłaszcza kolejowych szprych nr 3 i 7. Wypowiedź padła 20 sierpnia w Radiu Maryja. Dla Polski stawką są szybkie połączenia, rozwój regionów i suwerenność infrastrukturalna, a nie propagandowy lifting rządu.

Adamczyk: rząd mówi o rozwoju, a tnie połączenia

Andrzej Adamczyk w audycji „Aktualności dnia” w Radiu Maryja ocenił, iż rząd Donalda Tuska prowadzi politykę zaniedbywania i spowalniania strategicznych inwestycji. Najostrzej wskazał na Centralny Port Komunikacyjny i kolejowe „szprychy”, czyli ten element projektu, który miał połączyć regiony z sercem polskiego systemu transportowego.

Były minister infrastruktury mówił, iż z jednej strony rząd opowiada o przyspieszeniu rozwoju, a z drugiej strony zamrożone mają być przygotowania do budowy szprychy nr 3. Wskazał także na brak jasnych informacji w sprawie szprychy nr 7, ważnej dla województw małopolskiego i świętokrzyskiego. To jest konkret. Nie spór o slajdy, ale o to, czy państwo polskie traktuje komunikacyjne peryferie jako pełnoprawną część wspólnoty.

CPK jako test państwa

CPK od początku był projektem większym niż samo lotnisko. Chodziło o węzeł lotniczy, kolejowy i gospodarczy, który miał wzmocnić pozycję Polski między Zachodem a Wschodem. Dlatego spór o tę inwestycję jest w istocie sporem o ambicję państwa: czy Polska ma budować własną infrastrukturę strategiczną, czy ma zadowolić się rolą kraju tranzytowego, dopinanego do cudzych interesów.

Rząd promuje dziś Zintegrowaną Sieć Kolejową. Ministerstwo Infrastruktury podało 15 czerwca 2026 r., iż plan obejmuje 4700 km nowych linii, 19 magistrali i dostęp do sieci kolejowej dla 27 małych i średnich miast. Same liczby brzmią okazale. Pytanie brzmi jednak, które odcinki będą miały finansowanie, harmonogram i polityczną ochronę przed kolejnymi zmianami.

Na tym polega sedno zarzutu Adamczyka. Propaganda inwestycyjna jest łatwa. Wystarczy konferencja, mapa i obietnica Polski w sto minut. Państwo poważne poznaje się po tym, iż pilnuje ciągłości projektów, choćby gdy zmienia się władza. W DN pisaliśmy już, iż Port Polska w 2032 r. wymaga twardego rachunku dla kraju, bo wielka infrastruktura bez jasnego rachunku kosztów i terminów staje się podatna na polityczne PR-owe przepakowanie.

Regiony nie mogą być ofiarą korekty mapy

Szprychy kolejowe miały odpowiedzieć na realny problem: Polska rozwijała się nierówno, a transport zbyt często wzmacniał kilka głównych metropolii kosztem słabszych regionów. Dla mieszkańca Podlasia, Mazur, Małopolski czy Świętokrzyskiego linia kolejowa nie jest abstrakcyjną kreską w prezentacji. To praca, czas dojazdu, dostęp do usług, decyzja młodej rodziny, czy zostać u siebie.

Dlatego każda rezygnacja lub odsunięcie w czasie powinny być wyjaśnione wprost. Ile kosztuje zmiana? Kto ją podjął? Kiedy dany region dostanie realne połączenie? Bez tych odpowiedzi mamy typową chorobę polskiego państwa: po wyborach zmienia się szyld, a obywatel ma czekać cierpliwie na nową koncepcję.

Suwerenność zaczyna się od torów

W infrastrukturze nie ma próżni. o ile Polska nie buduje własnych węzłów, własnych połączeń i własnego systemu logistycznego, staje się dodatkiem do systemów budowanych gdzie indziej. To dotyczy portów, kolei, lotnisk i przemysłu. Suwerenność gospodarcza nie kończy się na haśle. Ona wymaga betonu, torów, przetargów i konsekwencji.

W tle jest też kwestia kontroli nad polskim zapleczem kolejowym. Dyskusja o pakietach, wykonawcach i spółkach infrastrukturalnych nie jest technikalią dla branży. Gdy państwo traci wpływ na narzędzia budowy, traci także sprawczość. Dlatego warto wracać do takich spraw jak pakiet CPK w Torpolu i pytanie o interes publiczny.

Adamczyk uderza więc w punkt wrażliwy dla obecnej władzy. Rząd może mówić o nowoczesności i rekordowych planach, ale Polacy potrzebują czegoś prostszego: dowodu, iż państwo nie będzie wygaszać projektów tylko dlatego, iż powstały za poprzedników. Naród płaci podatki nie po to, aby finansować wieczne korekty narracji.

Polacy potrzebują decyzji, nie dekoracji

CPK i kolej dużych prędkości to jedna z tych spraw, przy których polityczna małość kosztuje całe pokolenie. jeżeli projekt zostanie rozmyty w kolejnych tabelach, Polska straci czas, którego nie odzyska. A czas w geopolityce, gospodarce i demografii jest dziś walutą najdroższą.

Dlatego rząd powinien odpowiedzieć nie sloganem, ale dokumentem: co powstanie, kiedy, za ile i kto poniesie odpowiedzialność za opóźnienia. Bez tego opowieść o wielkiej modernizacji będzie tylko dobrze oświetloną sceną. Polska potrzebuje torów, terminali i połączeń. Nie kolejnej kampanii wizerunkowej.

Źródło: Radio Maryja, Ministerstwo Infrastruktury.

Źródło: Radio Maryja

Read Entire Article