Aborcję farmakologiczną można jeszcze cofnąć

pro-life.pl 3 days ago

W Kalifornii ruszył proces sądowy, który zdecyduje, czy organizacje pro-life będą mogły dalej informować matki w ciąży o możliwości odwrócenia skutków aborcji farmakologicznej.

Ponad dwieście kobiet, które skorzystały z pomocy Abortion Pill Rescue Network i dzięki temu urodziły swoje dzieci, podpisało wspólny list otwarty. Nie proszą w nim o współczucie ani o poparcie. Dziękują za jedno: iż ktoś dał im szansę zmienić zdanie, zanim było za późno.

Sprawa, która nie powinna trafić do sądu

Proces People v. Heartbeat International i inni, toczy się przed Sądem Najwyższym stanu Kalifornia w hrabstwie Alameda i zbiegł się w czasie z drugą rocznicą wyroku Sądu Najwyższego USA w sprawie Dobbs orzeczenia, które oddało poszczególnym stanom prawo do regulowania kwestii aborcji. Prokurator generalny Kalifornii Rob Bonta pozwał we wrześniu 2023 roku Heartbeat International największą na świecie sieć organizacji pomagających kobietom w ciąży oraz działającą lokalnie sieć RealOptions Obria Medical Clinics. Zarzut? Organizacje te miały „reklamować” tak zwane odwrócenie skutków aborcji farmakologicznej jako metodę bezpieczną i skuteczną.

Innymi słowy: państwo kalifornijskie chce zakazać organizacjom pro-life mówienia kobietom w ciąży, iż wciąż można to odwrócić – choćby po zażyciu pierwszej z dwóch tabletek aborcyjnych.

Warto dodać, iż w dokumentach procesowych prawnicy Bonty sprzeciwili się dołączeniu do materiału dowodowego zdjęć dzieci urodzonych dzięki temu protokołowi, uznając je za „nieistotne”. Trudno o bardziej wymowny gest, żywe dowody na skuteczność programu mają zniknąć z akt sprawy, zanim ktokolwiek zdąży na nie spojrzeć.

Głos tych, których nikt nie pytał o zdanie

To właśnie dlatego ponad dwieście kobiet zdecydowało się zabrać głos samodzielnie. Ponad czterdzieści z nich pochodzi z Kalifornii ze stanu, którego prokurator twierdzi, iż broni ich interesów, nie pytając ich wcześniej o zdanie.

„Niektóre z nas urodziły dzieci, które dziś cenimy” – napisały w liście otwartym. „Inne nie doświadczyły rezultatu, na jaki liczyły. Jednak niezależnie od rezultatu, jesteśmy wdzięczne, iż poinformowano nas o możliwości wyboru i pozwolono nam samodzielnie podjąć decyzję”.

Sygnatariuszki podkreślają, iż nikt z sieci APRN nie wywierał na nie presji ani nie podejmował decyzji za nie. Przeciwnie, opisują kontakt z lekarzami, pielęgniarkami i personelem medycznym jako pełen empatii i szacunku dla ich autonomii. Otrzymały informację o istniejącej opcji medycznej. Reszta należała do nich.

Heartbeat International opublikowało list otwarty na swojej stronie internetowej wraz ze zdjęciami wielu dzieci sygnatariuszek. „Heartbeat jest zaszczycony, iż może stanąć ramię w ramię z tymi odważnymi kobietami, które publicznie dzielą się swoimi doświadczeniami” – powiedziała Andrea Trudden, wiceprezes organizacji ds. komunikacji i marketingu, dodając, iż każda historia i każde zdjęcie przypominają, iż kobiety zasługują na rzetelną informację.

Danielle White, główna radczyni prawna Heartbeat International, poszła krok dalej, nazywając działania Kalifornii próbą przedstawienia nadziei jako krzywdy. Zwróciła również uwagę na fakt szczególnie niewygodny dla strony pozywającej: stan nie przedstawił dotąd ani jednej kobiety twierdzącej, iż informacja o możliwości odwrócenia aborcji ją skrzywdziła. Za to wiele matek gotowych jest zeznawać, jak dzięki tej informacji urodziły zdrowe dzieci.

Na czym polega odwrócenie aborcji farmakologicznej

Warto przypomnieć, jak działa mechanizm, o który toczy się spór. Aborcja farmakologiczna w USA, dziś odpowiedzialna za większość wszystkich aborcji w tym kraju opiera się na dwóch lekach. Pierwszy, mifepryston, blokuje działanie progesteronu, odcinając dziecko w łonie matki od niezbędnych składników odżywczych. Drugi, misoprostol, podawany dzień lub dwa później, wywołuje poronienie.

Jeśli jednak kobieta zażyje wyłącznie mifepryston i zmieni zdanie, zanim przyjmie drugi lek, istnieje możliwość podania jej dużej dawki naturalnego progesteronu, by zneutralizować działanie pierwszej tabletki. To właśnie protokół Abortion Pill Rescue – uwspółcześniona wersja terapii progesteronowej stosowanej od dekad w profilaktyce poronień zagrożonych z przyczyn naturalnych.

Zwolennicy protokołu powołują się na recenzowane badanie z 2018 roku, które odnotowało uratowanie od 64 do 68 procent ciąż poddanych terapii APR, bez wzrostu liczby wad wrodzonych i przy niższym odsetku porodów przedwczesnych niż w populacji ogólnej. Najlepsze rezultaty przynosi podanie progesteronu w ciągu pierwszej doby, choć odnotowywano też skuteczne interwencje choćby po 72 godzinach od zażycia mifeprystonu.

Sieć APRN przyjmuje miesięcznie około dwustu zgłoszeń kobiet chcących rozpocząć terapię. Według danych organizacji dzięki programowi na świat przyszło już ponad osiem tysięcy dzieci, liczba ta stale rośnie, a Heartbeat International regularnie publikuje historie matek, które zdecydowały się opowiedzieć o swoim doświadczeniu.

Stawka procesu wykracza poza Kalifornię

To, co dzieje się w sądzie w Alameda, nie jest sporem lokalnym. Podobne postępowania dotyczące prawa organizacji pro-life do informowania kobiet o możliwości odwrócenia aborcji chemicznej, toczą się także w stanie Nowy Jork. Heartbeat International i RealOptions, reprezentowane przez Thomas More Society, powołują się na Pierwszą Poprawkę do Konstytucji USA, argumentując, iż broni ona zarówno wolności słowa organizacji, jak i prawa kobiet do dostępu do pełnej informacji o wszystkich opcjach, jakie mają po rozpoczęciu aborcji farmakologicznej.

W praktyce chodzi o pytanie fundamentalne: czy państwo może zakazać mówienia kobiecie w ciąży, iż przez cały czas ma możliwość urodzenia dziecka, iż przez cały czas ma tzw. wybór? Ponad dwieście podpisów pod listem otwartym to odpowiedź, jakiej nie da się łatwo pominąć, choćby jeżeli akta sprawy miałyby nie zawierać ani jednego zdjęcia dziecka, które dzięki tej informacji przyszło na świat.

Źródło: liveaction.org

Read Entire Article