“A serious shock.” Europe is gripped by a palpable fear. Markets are already reacting to US tariffs. “They are much more aggressive than everyone expected.”

news.5v.pl 17 hours ago

Gdy Donald Trump ogłosił nowe cła, amerykańskie giełdy były już zamknięte. Mimo to rynki finansowe zareagowały gwałtownie i dość jednogłośnie. Kontrakty terminowe na S&P spadły o 1,7 proc., a na indeks Nasdaq skupiający spółki technologiczne — o prawie 2 proc. Z drugiej strony znacznie wzrosła cena złota, przekraczając 3150 dol. (12 tys. 056 zł) za uncję. — Cła odwetowe są znacznie bardziej agresywne, niż wszyscy zakładali — twierdzi Tai Wong, niezależny handlarz metalami.

Nie tylko on jest zaskoczony efektem decyzji Trumpa — podobnie myśli większość ekonomistów i przedstawicieli biznesu. I większość z nich ma pesymistyczne prognozy. Bodaj najbardziej wymownie ujął to Carsten Brzeski, główny ekonomista ING. — Lata 30. powróciły — mówi.

Dlaczego wspomniał akurat o tym okresie? W 1930 r. ówczesny prezydent USA Hoover podniósł cła importowe na wiele produktów w ramach ustawy Smoota-Hawleya (Smoot-Hawley Tariff Act). Stała się ona preludium do wojny handlowej i zwiększyła skalę Wielkiego Kryzysu — najpoważniejszego i najdrastyczniejszego w skutkach w całej historii kapitalizmu.

Obecnie sytuacja gospodarcza na świecie jest znacznie lepsza, większość gospodarek się rozwija. Niemniej jednak konsekwencje decyzji Trumpa mogą być poważne. — Zakładamy, iż wzrost gospodarczy w USA i u ich partnerów handlowych po wprowadzeniu ceł osłabnie — mówi Eiko Sievert z agencji ratingowej Scope.

Poważny szok dla globalnego handlu

Prezes Instytutu Gospodarki Światowej w Kilonii Moritz Schularick nowe amerykańskie taryfy nazwał poważnym szokiem dla globalnego handlu. — jeżeli te cła pozostaną w mocy w tej formie, będzie to punkt zwrotny dla globalnej gospodarki, jaką znamy. Znajdziemy się wówczas w innym systemie handlu światowego. To naprawdę zaboli, Amerykanów także — powiedział Schularick w wywiadzie dla Handelsblatt. Wraz z nową rundą ceł Trumpa ryzyko, iż USA mogą wpaść w recesję, stało się znacznie bardziej prawdopodobne. Instytut Schularicka szacuje, iż przez decyzję Trumpa inflacja w USA wzrośnie o kilka procent.

Dirk Jandura, prezes Niemieckiego Stowarzyszenia Handlu Hurtowego, Zagranicznego i Usług (BGA), obawia się, iż podniesienie ceł pociągnie za sobą negatywne konsekwencje dla niemieckiej gospodarki. — Mówię to całkiem otwarcie: Odczujemy to. Będziemy musieli przełożyć cła na wzrost cen, a to w wielu przypadkach będzie oznaczać spadek sprzedaży — mówi. Instytut Ifo spodziewa się, iż w wyniku ceł niemiecki eksport spadnie o 15 proc.

Saul Loeb / AFP

Donald Trump podpisujący ustawę o nowych cłach, 2 kwietnia 2025 r.

Jandura obawia się, iż może to być również gwoździem do trumny dla mniejszych firm, które już zostały mocno osłabione przez ostatnie trudne lata. A jeżeli tak, to uderzy to również w ich pracowników. Jandura uważe jednak, iż tworzenie takich barier handlowych z pewnością zaszkodzi obu stronom. — To gospodarczy ślepy zaułek, który spowoduje znaczną utratę dobrobytu po obu stronach Atlantyku — mówi.

Miecz obosieczny

Stany Zjednoczone są najważniejszym partnerem handlowym Niemiec i największym nabywcą towarów wyprodukowanych w tym kraju. Niemiecki eksport do największej gospodarki świata wyniósł w ubiegłym roku ponad 161 mld euro (616 mld zł), osiągając rekordowy poziom. Stany Zjednoczone są przykładowo największym nabywcą samochodów z Niemiec — 13,1 proc. wszystkich nowych pojazdów wyeksportowanych w ubiegłym roku trafiło właśnie tam.

Prezeska Niemieckiego Stowarzyszenia Przemysłu Motoryzacyjnego (VDA) Hildegard Mueller postrzega nowe cła jako zapowiedź fundamentalnych cięć w polityce handlowej. — Stany Zjednoczone odwracają się od globalnego porządku handlowego opartego na zasadach — a tym samym od podstawy globalnego tworzenia wartości oraz odpowiadającego mu wzrostu i dobrobytu w wielu regionach świata. To nie jest America first, to jest America alone — wyjaśniła.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Według szefowej VDA zapowiedziane środki stanowią ogromne obciążenie zarówno dla firm, jak i globalnych łańcuchów dostaw przemysłu motoryzacyjnego. — Konsekwencje ceł w wysokości 25 proc., które zostaną nałożone na samochody osobowe, lekkie pojazdy użytkowe i niektóre części samochodowe od co najmniej 3 kwietnia, są przez cały czas trudne do oszacowania — mówi. Już teraz jest jednak dla niej jasne, iż zmiany te będą miały negatywny wpływ na wzrost gospodarczy na całym świecie. I także będą kosztować wiele miejsc pracy.

Mueller wzywa Brukselę do tego, by zajęła zdecydowane stanowisko, sygnalizując jednocześnie gotowość do negocjacji. — UE może i musi działać pewnie i położyć na stole wszystkie opcje — mówi przewodnicząca VDA. Uważa, iż należy przykładowo znacznie zwiększyć szybkość i determinację, z jaką zawierane są umowy o wolnym handlu. — Muszą zostać osiągnięte konkretne wyniki obejmujące jak największą liczbę regionów na świecie. UE musi być teraz orędownikiem wolnego i sprawiedliwego handlu światowego. Gospodarka Niemiec i Europy potrzebuje silnych sojuszy i prężnych sieci — mówi Mueller.

Karta przetargowa Trumpa

Wolfgang Grosse Entrup, dyrektor zarządzający Niemieckiego Stowarzyszenia Przemysłu Chemicznego (VCI), jest podobnego zdania. Wzywa on UE do zachowania „zimnej krwi” w odpowiedzi na daleko idące nowe cła nałożone przez USA. — Stany Zjednoczone są i pozostaną kluczowym partnerem handlowym Niemiec. Eskalacja tylko zwiększyłaby szkody. Nasz kraj nie może stać się pionkiem w eskalującej wojnie handlowej — mówi. Uważa, iż w swojej odpowiedzi UE musi „pozostać elastyczna i zachować ścisły dialog z Waszyngtonem”. Celem tego musi być sprawiedliwe rozwiązanie dla obu stron — dla Europy i USA.

Pytanie brzmi, czy Trump jest tym w ogóle zainteresowany. Według Salomona Fiedlera, ekonomisty z Berenberg Bank, cła są dla amerykańskiego prezydenta kartą przetargową. — dla wszystkich kraju objętego cłami rząd USA sporządził listę domniemanych taryfowych i pozataryfowych barier handlowych. Powinno to stanowić punkt wyjścia do negocjacji w celu nieznacznego obniżenia ceł — mówi.

BRENDAN SMIALOWSKI / AFP

Donald Trump trzymający wykres ze stawkami ceł w Ogrodzie Różanym w Waszyngtonie, 2 kwietnia 2025 r.

Jednocześnie jednak Trump chce pozyskać nowe przychody dla rządu USA, by za ich pomocą zmniejszyć ogromny deficyt budżetowy. Sam rząd USA szacuje przychody z ceł na 600 mld dol. (ok. 2,3 bln zł), czyli około dwóch procent produktu krajowego brutto rocznie. Eiko Sievert uważa jednak, iż to zdecydowanie za dużo. Trump chce jednocześnie znacznie obniżyć podatki. W tym kontekście nie wiadomo, jak w perspektywie krótkoterminowej miałaby poprawić się sytuacja budżetowa USA.

Decydująca reakcja Chin

Deklarowany przez Trumpa cel złagodzenia regulacji może w krótkim okresie pobudzić wzrost gospodarczy w określonych sektorach. W perspektywie średnio— i długoterminowej zwiększa to jednak ryzyko w systemie finansowym, uważa Sievert.

Według George’a Saravalosa z Deutsche Bank decydującą rolę mogą odegrać Chiny. To od ich reakcji będzie zależała kondycja globalnej gospodarki w nadchodzących miesiącach. Największym negatywnym zaskoczeniem było cło w wysokości ponad 50 proc. na import nie tylko z Chin, ale także z Wietnamu — wielu eksporterów traktuje ten drugi kraj jako alternatywną lokalizację.

Pytanie brzmi, jak zareagują Chiny. — Czy spróbują „wyeksportować” szok do reszty świata poprzez dewaluację juana w celu przywrócenia konkurencyjności swoich towarów i przekierowania dostaw chińskich produktów do reszty świata? — zastanawia się Saravelos.

Gdyby tak zrobiły, europejskie firmy musiałyby zmagać się nie tylko ze spadkiem eksportu do USA, ale także z jeszcze większą konkurencją ze strony chińskich firm. O ile oczywiście UE nie zareaguje ponownie nowymi barierami celnymi przeciwko Chinom. Witamy w latach 30. XX w.

Read Entire Article