Policjanci zatrzymali we wtorek około godz. 14 w Laszkach 9-latka jadącego hulajnogą elektryczną po jezdni z ograniczeniem do 50 km/h. Matka chłopca, właścicielka pojazdu, dostała 1000 zł mandatu, a hulajnogę zabezpieczono. Sprawa przypomina rodzicom: dziecko poniżej 13 lat nie może jeździć takim pojazdem po drodze publicznej.
Patrol przerwał jazdę dziecka
Do interwencji doszło we wtorek około godz. 14 w miejscowości Laszki w powiecie jarosławskim. Jak wynika z komunikatu Policji Podkarpackiej, funkcjonariusze drogówki zauważyli osobę jadącą hulajnogą elektryczną po jezdni, na której kierowcy mogli poruszać się z prędkością do 50 km/h. Zatrzymali ją do kontroli.
Kierującym okazał się 9-letni chłopiec. Policjanci ustalili, iż nie miał karty rowerowej ani innych uprawnień. Na miejsce przyjechała jego matka, która była właścicielką pojazdu. Za dopuszczenie dziecka do kierowania hulajnogą otrzymała mandat w wysokości 1000 zł. Sam jednoślad trafił na policyjny parking.
Interwencja zakończyła się bez informacji o wypadku lub obrażeniach. To najważniejsza wiadomość. Na drodze z ruchem samochodowym jeden błąd dziecka albo kierowcy mógł jednak przynieść skutek, którego nie dałoby się naprawić mandatem.
Przepisy są jednoznaczne
Od 3 marca 2026 r. minimalny wiek pozwalający na jazdę hulajnogą elektryczną po drodze publicznej wynosi 13 lat. Policja wyjaśnia obowiązujące zasady: osoba od 13. do 18. roku życia musi mieć kartę rowerową albo prawo jazdy odpowiedniej kategorii. Dziewięciolatek nie mógł zatem legalnie poruszać się takim pojazdem po publicznej jezdni.
Przepisy określają też miejsce jazdy. Podstawą jest droga dla rowerów lub pas rowerowy. Z jezdni wolno skorzystać, gdy brakuje takiej infrastruktury i dopuszczalna prędkość pojazdów nie przekracza 30 km/h. W Laszkach limit wynosił 50 km/h, więc również ten warunek nie został spełniony.
Hulajnoga elektryczna może rozwijać prędkość nieporównywalną ze zwykłą dziecięcą zabawką, a jej małe koła źle znoszą krawężniki i nierówności. W kontakcie z samochodem młody użytkownik pozostaje niemal bez ochrony. Opisany przypadek przypomina wcześniejsze niebezpieczne zdarzenie z hulajnogą i tramwajem w Krakowie.
Odpowiedzialność zaczyna się w domu
Mandat obciążył matkę, ponieważ to dorosły dopuścił dziecko do kierowania pojazdem. Taka odpowiedzialność jest uzasadniona. Dziewięciolatek nie zna wszystkich konsekwencji wejścia w ruch drogowy, dlatego prawo i zdrowy rozsądek nakładają obowiązek na rodzica.
Przed przekazaniem dziecku hulajnogi trzeba sprawdzić wiek, uprawnienia, kask oraz trasę. Trzeba też uczciwie ocenić dojrzałość młodego człowieka. Sam zakup urządzenia nie czyni go bezpiecznym, a aplikacja i ogranicznik prędkości nie zastępują nadzoru.
Dla polskich rodzin stawką nie jest wysokość grzywny, ale zdrowie dzieci i bezpieczeństwo innych uczestników ruchu. Technologia ma służyć człowiekowi. Gdy trafia w ręce dziecka bez zasad i opieki, wygoda gwałtownie zmienia się w ryzyko.
Źródło: Policja Podkarpacka, Rzeszów News
Źródło: Rzeszów News












