74 proc. obywateli Ukrainy badanych w Polsce, Niemczech i Czechach deklaruje udział w pierwszych powojennych wyborach, w tym 40 proc. zdecydowanie. Badanie przeprowadzono od 17 kwietnia do 2 maja 2026 roku na próbie 1500 osób. Bez gęstszej sieci lokali wyborczych deklarowana frekwencja spada jednak do 59 proc.
Miliony obywateli poza granicami państwa
Przyszłe wybory na Ukrainie będą rozstrzygały się także poza jej terytorium. Badanie przeprowadzone dla sieci obywatelskiej OPORA pokazuje, iż 74 proc. respondentów zamieszkałych w Polsce, Niemczech i Czechach chce głosować w pierwszych wyborach po wojnie. Odpowiedź „zdecydowanie tak” wybrało 40 proc., a „raczej tak” 34 proc. Zdecydowanej lub prawdopodobnej odmowy udzieliło 17 proc. badanych, zaś 9 proc. nie miało zdania.
Skala wyzwania jest bezprecedensowa. OPORA przywołuje szacunki mówiące o około 8 mln obywateli Ukrainy zamieszkałych za granicą, przy czym ta liczba obejmuje różne fale migracji i podstawy pobytu. Z kolei Eurostat podał, iż pod koniec maja 2026 roku 4,38 mln osób, które uciekły z Ukrainy, korzystało z ochrony czasowej w Unii Europejskiej. Najwięcej przebywało w Niemczech, Polsce i Hiszpanii. W Polsce było to 967 505 osób.
Chęć głosowania zderza się z odległością
Sama deklaracja nie wystarczy. Gdy udział w wyborach wymaga podróży do najbliższego dużego miasta, gotowość do głosowania spada z 74 do 59 proc. W Niemczech 37 proc. respondentów wskazało odległość do lokalu jako barierę. W Polsce równie duża grupa, 37 proc., mówiła przede wszystkim o braku informacji. To konkretny sygnał: źle przygotowana infrastruktura może pozbawić głosu setki tysięcy ludzi bez wydawania choćby jednej formalnej decyzji ograniczającej ich prawa.
Obecne przepisy są jasne i zarazem wymagające. Centralna Komisja Wyborcza Ukrainy wyjaśnia, iż za granicą można głosować osobiście w lokalach przy placówkach dyplomatycznych. Prawo nie przewiduje głosowania internetowego ani korespondencyjnego. Wyborca musi znaleźć się we adekwatnym spisie, przyjść w dniu głosowania i okazać odpowiedni dokument potwierdzający tożsamość oraz obywatelstwo.
Rejestry nie nadążają za wojenną migracją
Największą słabością pozostają dane. Tylko 16 proc. uczestników badania zadeklarowało rejestrację konsularną, 60 proc. jej nie miało, a niemal jedna czwarta nie potrafiła określić swojego statusu. Zaledwie 10 proc. prawidłowo rozumiało, czym jest zmiana adresu wyborczego. Jednocześnie 49 proc. było gotowych samodzielnie potwierdzić lub zaktualizować miejsce głosowania. Po bezpośrednim wezwaniu ze strony państwa odsetek gotowych do działania wyraźnie rośnie.
To pokazuje adekwatny kierunek. Ukraina musi sama uporządkować rejestr wyborców, uruchomić skuteczną informację i przygotować kadry komisji. Państwa przyjmujące mogą pomóc lokalowo i organizacyjnie, ale odpowiedzialność za wiarygodność procesu powinna pozostać po stronie ukraińskich instytucji. Suwerenność oznacza także odpowiedzialność za własne wybory.
Polska pomoc wymaga jasnych reguł
Dla Polski sprawa ma wymiar praktyczny. Niemal milion osób objętych ochroną czasową to potencjalnie duża grupa wyborców, choć nie każda z nich ma prawo głosu i nie każda zechce z niego skorzystać. Organizacja dodatkowych lokali oznacza rozmowy o bezpieczeństwie, kosztach, ruchu wokół placówek i ochronie danych. Warszawa powinna współpracować z Kijowem, ale na podstawie jawnych zasad, z poszanowaniem polskiego prawa i bez przerzucania nieokreślonych kosztów na polskiego podatnika. Zaufanie Polaków do relacji z Ukrainą już wyraźnie osłabło, dlatego przejrzystość decyzji ma znaczenie także dla społecznego spokoju.
Wynik badania nie rozstrzyga, kiedy wybory się odbędą. Spór o ich termin trwa na Ukrainie w warunkach wojny, a bezpieczeństwo głosujących i żołnierzy pozostaje sprawą podstawową. Nie wolno też ignorować politycznego ciężaru głosów oddawanych przez obywateli od lat zamieszkałych poza krajem. Reprezentatywność wyborów wymaga ich udziału, a legitymacja przyszłych władz zależy od procedury odpornej na chaos i podważanie wyniku.
Polska ma interes w tym, by sąsiednia Ukraina była państwem stabilnym, demokratycznym i zdolnym do samodzielnego działania wobec Rosji. Pomoc w sprawnym przeprowadzeniu głosowania może temu służyć. Musi być jednak uzgodniona zawczasu, kontrolowana i przejrzysta. Dobra wola nie zastąpi lokali, aktualnych spisów i twardych reguł.
Źródło: OKO.press
Źródło: OKO.press













