64,4 proc. Polaków sprzeciwia się przekazaniu Ukrainie pocisków Patriot, 21,6 proc. popiera ten krok, a 14 proc. nie ma zdania. Sondaż IBRiS dla Radia ZET przeprowadzono 21 i 22 lipca 2026 roku na próbie 1067 osób. Wynik oznacza jasne żądanie: pomoc nie może osłabiać obrony polskiego nieba.
Sprzeciw jest wyraźny
W badaniu IBRiS dla Radia ZET 46,8 proc. respondentów wybrało odpowiedź „zdecydowanie nie”, a 17,6 proc. „raczej nie”. Łączny sprzeciw wyniósł 64,4 proc. Przekazanie pocisków zdecydowanie poparło 7,2 proc. badanych, a raczej poparło 14,4 proc. Kolejne 14 proc. nie zajęło stanowiska.
Sondaż zrealizowano metodą telefonicznych wywiadów CATI na reprezentatywnej próbie 1067 osób. Pierwotna publikacja Radia ZET wskazuje datę 21 i 22 lipca 2026 roku. Wynik jest zbyt jednoznaczny, aby sprowadzać go do emocjonalnego odruchu. Polacy widzą w systemie Patriot część własnej osłony przed zagrożeniem ze strony Rosji.
Podział polityczny odsłania dwa podejścia
Wśród wyborców opozycji, do której w badaniu zaliczono PiS, Konfederację, Konfederację Korony Polskiej i Partię Razem, przeciw przekazaniu pocisków opowiedziało się 82 proc. Poparcie wyniosło 10 proc. W elektoracie Koalicji 15 Października za transferem było 49 proc., a przeciw 35 proc.
Ten podział pokazuje różnicę w ustalaniu priorytetów. Zwolennicy obozu rządzącego częściej akceptują dalszy transfer uzbrojenia, natomiast wyborcy opozycji mocniej stawiają na zachowanie polskich zasobów. Ostateczna decyzja nie może jednak zależeć od partyjnego odruchu. Musi wynikać z wojskowej oceny ryzyka, stanu zapasów i pewności ich szybkiego uzupełnienia.
Ukraina potrzebuje obrony, Polska także
Rosja prowadzi masowe ataki rakietowe i dronowe na Ukrainę. Skuteczna ukraińska obrona powietrzna ogranicza swobodę działania Kremla i może zmniejszać ryzyko dla polskiej granicy. Ten argument jest poważny. Nie znosi jednak pierwszego obowiązku władz Rzeczypospolitej, czyli ochrony życia Polaków oraz terytorium państwa.
Patriot jest systemem przeznaczonym między innymi do zwalczania pocisków balistycznych. Same wyrzutnie bez odpowiedniej liczby efektorów nie zapewnią bezpieczeństwa. Dlatego każda decyzja o oddaniu amunicji musi być związana z jednoczesnym, wiarygodnym uzupełnieniem polskich magazynów. Rząd zapewniał w lipcu, iż wsparcie Ukrainy nie odbywa się kosztem bezpieczeństwa Polski. Obywatele mają prawo oczekiwać konkretów w zakresie, którego ujawnienie nie narusza tajemnicy wojskowej.
Polski interes przed presją polityczną
Kaja Kallas apelowała do państw europejskich o przekazywanie Ukrainie pocisków, których termin przydatności zbliża się do końca. Taki mechanizm może mieć sens, jeżeli sprzęt rzeczywiście wymaga rotacji, a dawca otrzymuje nowe uzbrojenie bez luki we własnej gotowości. Polska nie powinna jednak działać pod presją unijnych apeli ani wizerunkowych oczekiwań.
Inne państwa także dysponują Patriotami i ponoszą odpowiedzialność za bezpieczeństwo Europy. Opisywaliśmy już presję na Grecję i Hiszpanię w sprawie systemów Patriot. Ciężar nie może stale spadać na państwa wschodniej flanki, które same znajdują się najbliżej rosyjskiego zagrożenia.
Najpierw zapasy i zdolność produkcji
Spór o pojedynczy transfer odsłania szerszy problem: Europa ma za mało amunicji przeciwlotniczej i zbyt wolno odbudowuje zdolności produkcyjne. Polska powinna inwestować w wielowarstwową obronę, krajowy przemysł oraz umowy gwarantujące regularne dostawy. Potrzebna jest też pełna kontrola nad tym, czy przekazane pociski zostaną zastąpione na czas.
Sondaż nie jest rozkazem operacyjnym, ale wyznacza polityczną granicę. Polacy nie odrzucają bezpieczeństwa Ukrainy. Nie zgadzają się, by własne bezpieczeństwo było traktowane jak zapas do rozdysponowania. Polskie niebo pozostaje pod presją ze wschodu, dlatego pomoc musi wzmacniać wspólną obronę, a nie tworzyć lukę nad Rzecząpospolitą.
Źródło: Interia Wydarzenia









