Polskie i czeskie służby zatrzymały łącznie 24 osoby w sprawie międzynarodowej grupy podejrzewanej o produkcję i handel narkotykami oraz nielegalnymi środkami dopingującymi. Zlikwidowano także laboratorium klefedronu w Belgii. Ta operacja pokazuje, iż ochrona polskich rodzin przed narkobiznesem wymaga sprawnego państwa i twardej współpracy ponad granicami.
Wspólne uderzenie trzech służb
Operację przeprowadzili policjanci CBŚP wraz z funkcjonariuszami śląskiej Straży Granicznej i czeskimi śledczymi wyspecjalizowanymi w zwalczaniu narkotyków. Działania były wymierzone w międzynarodową grupę przestępczą. Według komunikatu Policji środowisko to miało wywodzić się z kręgów pseudokibiców polskich i czeskich klubów sportowych. Zatrzymano łącznie 24 osoby.
Służby zabezpieczyły narkotyki oraz steroidy anaboliczno-androgenne. W Belgii zlikwidowały nielegalne laboratorium klefedronu, syntetycznej substancji psychotropowej. Policja nie podała w komunikacie dokładnej masy wszystkich przejętych środków, dlatego skala operacji powinna być oceniana na podstawie potwierdzonych działań, a nie efektownych domysłów.
Polskie postępowanie nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Gliwicach. W czynnościach uczestniczyła również Polska Agencja Antydopingowa. Zatrzymanie nie oznacza winy. O odpowiedzialności konkretnych osób rozstrzygnie sąd po zbadaniu materiału dowodowego.
Śledztwo wykracza poza granice Polski
Gliwicka prokuratura informowała wcześniej, iż wraz z krakowskim zarządem CBŚP prowadzi śledztwo dotyczące grupy działającej w Polsce, Czechach i innych państwach Europy. Dla tej sprawy utworzono wspólny polsko-czeski zespół śledczy. Według ustaleń prokuratury grupa miała działać od wiosny 2024 roku, a przedmiotem jej aktywności były produkcja, przemyt i wprowadzanie do obrotu znacznych ilości środków odurzających oraz substancji psychotropowych.
Wśród badanych wątków znalazły się syntetyczne katynony, w tym klefedron i mefedron. Prokuratura wskazywała, iż w skład grupy miały wchodzić osoby posiadające obywatelstwo kilku państw. Ten fakt opisuje międzynarodowy charakter śledztwa. Nie daje podstaw do obciążania odpowiedzialnością całych narodów. Przestępstwo ma sprawców, a nie zbiorową narodowość.
Pseudokibice nie mogą chować się za barwami klubów
Szczególnie niepokojący jest deklarowany przez śledczych związek podejrzanych ze środowiskami pseudokibicowskimi. Klubowe barwy, lokalna więź i sportowa lojalność mogą budować wspólnotę. Gdy jednak służą jako osłona dla narkobiznesu, uderzają w prawdziwych kibiców i niszczą zaufanie do całego środowiska. Państwo musi odróżniać stadionową pasję od zorganizowanej przestępczości i reagować bez taryfy ulgowej.
Wątek nielegalnych środków dopingujących poszerza zagrożenie. Nie chodzi wyłącznie o uliczny handel narkotykami. Podejrzenia obejmują także substancje, które mogą trafiać do osób szukających szybkich wyników sportowych lub poprawy wyglądu. Dlatego udział Polskiej Agencji Antydopingowej ma znaczenie dla ochrony zdrowia i uczciwości sportu.
Bezpieczeństwo Polaków zaczyna się od sprawnego państwa
Narkobiznes korzysta z otwartych szlaków transportowych, internetu i różnic między systemami prawnymi. Odpowiedzią nie może być bezradność instytucji. Potrzebne są sprawne służby, wymiana informacji oraz kontrola przepływu nielegalnych substancji i pieniędzy. Polsko-czeska operacja pokazuje praktyczny sens współpracy międzynarodowej: ma ona wzmacniać zdolność państwa do ochrony obywateli, a nie rozmywać jego odpowiedzialność.
Stawką dla Polski jest zdrowie młodych ludzi, bezpieczeństwo rodzin i prawo obywateli do życia bez presji zorganizowanej przestępczości. Sukces operacyjny służb to istotny etap. Pełnym zwycięstwem będzie dopiero rzetelne postępowanie, sądowe rozliczenie winnych oraz trwałe przecięcie kanałów produkcji i dystrybucji.
Źródło: Policja













