Senator Krzysztof Kwiatkowski (KO) ocenił w środę, że pozwanie go przez Patryka Masiaka to "próba wyciszenia" sprawy znajomości Masiaka z popieranym przez PiS kandydatem na prezydenta Karolem Nawrockim. Skierował też do Nawrockiego pytanie, czy jest to efekt jego inicjatywy.


Masiak, zawodnik MMA znany jako "Wielki Bu", pozwał Kwiatkowskiego w związku z jego wypowiedziami na swój temat - padły one w kontekście znajomości Masiaka i Karola Nawrockiego, prezesa IPN i popieranego przez PiS kandydata na prezydenta. Masiak złożył też wniosek o zabezpieczenie w postaci zakazania senatorowi wypowiadania się przez rok na jego temat w mediach i wypłaty 50 tys. zadośćuczynienia.
Kwiatkowski odrzucił wezwanie, skierowane do niego przez Masiaka, nazywając je "próbą zamknięcia mu ust".
Polityk KO ocenił w środę na konferencji prasowej w Sejmie, że Masiak domaga się milczenia w sprawie swojej znajomości z Nawrockim.
Kwiatkowski zwrócił się też bezpośrednio do Karola Nawrockiego. "Czy dzisiaj próba wyciszenia jest z pańskiej inicjatywy? Czy to pan inspiruje Patryka Masiaka, żeby próbować zakneblować nam w tej sprawie usta?" - pytał. "To się nie uda, będziemy mówić prawdę w tej sprawie" - podkreślił.
"Niech wybrzmi pytanie retoryczne - kogo Karol Nawrocki zapraszałby do Pałacu Prezydenckiego, gdyby został prezydentem?" - mówił Kwiatkowski.
Dzień wcześniej na konferencji prasowej przed siedzibą Sądu Okręgowego w Łodzi senator KO mówił, że to tam właśnie będzie się rozstrzygać, czy będzie "miał możliwość mówienia prawdy o Patryku Masiaku i jego wieloletniej znajomości z Karolem Nawrockim".
Kwiatkowski mówił w ubiegłym roku w rozmowie z portalem Onet m.in., że Nawrocki spotkał się z Masiakiem "czyli +Wielkim Bu+, skazanym za sutenerstwo".
"Powiedziałem o skazaniu, ale powiedziałem także o sprawach związanych z zarzutami dotyczącymi sutenerstwa. Powód nie wyrzeka się swojej kryminalnej przeszłości. Podkreśla jednak, że jest osobą skazaną za popełnienie przestępstwa uprowadzenia osoby" - tłumaczył w Łodzi Kwiatkowski.
W maju 2024 r. kontrowersje wzbudziło zdjęcie, które Patryk Masiak zrobił sobie z Nawrockim w Biurze Edukacji Narodowej IPN i opublikował je w mediach społecznościowych. "Ciężko było nie skorzystać z zaproszenia, więc skoro i tak byłem w stolicy, wpadłem zobaczyć jak się Karolowi szefuje w tej instytucji" - podpisał zdjęcie. W sierpniu opublikował natomiast zdjęcie z Nawrockim przy kawiarnianym stoliku i podpisem: "Takie tam z prezesem IPN na kawce. Mądrego to zawsze dobrze posłuchać".
Z kolei jesienią ub. roku popierany przez PiS kandydat na prezydenta, którego pasją jest boks, mówił "Rzeczpospolitej", że Masiaka poznał kilkanaście lat temu na sali bokserskiej, walczyli "ze sobą w formule sportowej: oficjalnie, na sali bokserskiej, w gronie wielu innych zawodników", a później wiele lat się nie widzieli. Dodał, że nie odniesie się więc "do kwestii kryminalnych" i że nie ma o nich pojęcia. Z kolei we wpisie na platformie X Nawrocki napisał m.in., że "swoich przeciwników z ringu ceni za podjęcie walki, nie odpowiada jednak za ich życie pozasportowe".
Poseł KO Adrian Witczak przypomniał z kolei podczas środowej konferencji opublikowane w grudniu przez media opracowanie dotyczące Nawrockiego. Chodzi o opublikowane przez Onet fragmenty anonimowego opracowania dotyczącego przeszłości Nawrockiego, które wskazują na jego powiązania ze środowiskiem przestępczym i neonazistowskim. Według portalu raport ten miał trafić do Jarosława Kaczyńskiego przed decyzją, że Nawrocki będzie kandydował w wyborach prezydenckich z poparciem PiS.
Według Nawrockiego opisywany w mediach dotyczący go raport jest "manipulacją prawd, półprawd i zupełnych kłamstw". (PAP)
from/ sdd/